WYZNANIA BARDZIEJ OSOBISTE, CZYLI MÓJ PRYWATNY PROZAC – felieton pisarza Marcina Pałasza

Odsłony: 6797Ja wiem, że często mówi się „dobrani jak w korcu maku”. Ale u nas to jest najprawdziwsza prawda! Podczas podróży Elf ponoć co chwila dosłownie starał się uciekać, był niespokojny… Gdy wysiadł z samochodu, serce mi niemal pękło – szedł z podkulonym ogonem, brzuchem niemal szorując po ziemi. A wtedy ja usiadłem na chodniku […]

czytaj dalej

“SZCZĘŚLIWI CZAS LICZĄ!” – czyli to i owo o zegarkach pisze Marcin Pałasz

Odsłony: 2782W Jędrzejowie znajduje się słynne Muzeum im. Przypkowskich, w którym możemy podziwiać niezwykłą kolekcję zegarów słonecznych, różnorodnych czasomierzy i przyrządów astronomicznych oraz poznać ich historię. Wspominam o tym nie bez powodu. Właśnie dowiedziałam się, iż powiedzenie „szczęśliwi czasu nie liczą” może być dyskusyjne. Życie w pośpiechu nie jest wskazane, ale czasem po prostu trzeba […]

czytaj dalej

MARCELKOWE CZYTANIE – czyli dlaczego warto kupić “Marcelki” dziecku pod choinkę.

Odsłony: 2655Napisać mądrą, wartościową, a przy tym prostą opowieść i uniknąć tak nielubianego przecież moralizatorstwa, to nie lada sztuka. Marcinowi Pałaszowi, autorowi słuchowisk oraz książek dla dzieci i młodzieży, ta sztuka się udała. I to niejeden raz. Laureat Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego zdobył serca czytelników serią o psie Elfie, ale ma przecież w dorobku […]

czytaj dalej

“Czworołapy Przyjaciel, czyli szczenięce lata Marcina P. :)” – ciąg dalszy odcinka 1

Odsłony: 494Zadanie założenia psu Wajusiowi specjalnej obróżki przeciw pchłom, przysłanej przez wujka z Niemiec (w Polsce wtedy chyba nie było takich wynalazków) przypadło mi. Nigdy nie zapomnę tego stada skaczących przecinków, w pośpiechu opuszczających wajusiową sierść 🙂 Tak się zaczęła moja miłość do prawdziwych, żywych zwierzaków. Wcześniej bowiem uwielbiałem o nich czytać,względnie goniłem dziadkowe kury lub […]

czytaj dalej

“Czworołapy Przyjaciel, czyli szczenięce lata Marcina P. :)” – odcinek 1

Odsłony: 1042Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu. A konkretnie – w ogrodzie mojego dziadka. Tak się bowiem składa, że niemal od urodzenia wychowywałem się w Kudowie-Zdroju, u babci i dziadka, gdzie ten ostatni prowadził wielkie ogrodnictwo: był i olbrzymi sad, były szklarnie, były tunele foliowe, inspekty… Był staw z rybami, była stajnia z kozą (a […]

czytaj dalej