SZPIEG W KSIĘGARNI: „Gniewa” Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja

fantastyka recenzje

Odsłony: 24

Polacy coraz częściej zbierają się nad wodą w Noc Świętojańską, by bawić się podczas tej najkrótszej nocy w roku. Plecenie wianków, puszczanie ich na wodę, palenie ognisk… To wszystko już było przed wiekami w Noc Kupały! Jesteśmy Słowianami i nie zawsze wyznawaliśmy religię chrześcijańską. Kto dziś wie, co to Nawia, kim byli Weles lub Makosz? Skąd się wzięły południce, utopce, wąpierze, strzygi? A to wszystko jest nasze, polskie, tyle tylko, że pogańskie. Od kilku lat mitologia słowiańska cieszy się coraz większą popularnością. Pisarze chętnie sięgają po te motywy. Moją ulubioną autorką w tej tematyce jest Katarzyna Berenika Miszczuk, a jej serię Kwiat paproci pokochałam od pierwszego tomu. Dziś kilka słów o powieści Gniewa.

Dotychczas w tej serii ukazały się cztery tomy: Szeptucha, Noc Kupały, Żerca, Przesilenie. Skupiają się one na losach Gosi, która przybyła do Bielin w Górach Świętokrzyskich na praktyki do szeptuchy. Gosia po studiach medycznych musiała odbyć roczny staż u wiejskiej znachorki. Szeptuchy odpowiadały za podstawową diagnostykę i szybkie udzielenie pomocy. Rzecz dzieje się w Królestwie Polskim, które jest krajem pogańskim, rządzą Piastowie, a na tronie zasiada Mieszko XII.

Gniewa jest bezpośrednią kontynuacją Jagi. Obie części są prequelami Kwiatu paproci i skupiają się na losach Jagi w młodości. Jarogniewa wspomina swoje burzliwe życie. Pojawiają się w nim bogowie, boginie, demony, rusałki i inne istoty nie z tego świata. Przygoda goniła przygodę, a nie były one typowo ludzkie. Bogatego życiorysu można Jadze pozazdrościć, można też współczuć.

W Bielinach znaleziono zwłoki młodej kobiety, która często bywała u Jagi po mikstury miłosne. To szeptucha ostatnia widziała ją żywą i na nią padają oskarżenia o śmierć klientki. Jarogniewa postanawia dowiedzieć się, co naprawdę spotkało Ludomiłę, zanim policja… Pojawia się dawny „narzeczony” Gniewy, a ona obiecała Mszczujowi, lokalnemu żercy, że weźmie z nim swaćbę. Ma udawać jego narzeczoną przed rodzicami i byłą narzeczoną Ściborą. Na dodatek Swarożyc, bóg ognia i opiekun szeptuch, zleca jej trudne zadanie do wykonania. Gniewa jeszcze do niedawna narzekała na nudę, a teraz na głowie ma masę kłopotów i zmartwień. „Faktycznie, cierpisz na nadmiar testosteronu w swoim życiu”. (s. 192)

Ponownie znalazłam się niedaleko Łysej Góry (Panna. Gołoborze), ale w latach 80. XX wieku. Wprawdzie nie chodziłam naga tyłem nocą po lesie i nie klepałam magicznych formułek w poszukiwaniu nasięźrzału, ale z boku obserwowałam rozwój wydarzeń. Młoda szeptucha rozwija swój interes zielarsko-nalewkowy, wykonuje rzeczy na święta i różne okoliczności. Pomaga w zrobieniu kukły Marzanny, bogini zimy, śmierci i odrodzenia. Uwagę skupia na rozwiązaniu skomplikowanej zagadki kryminalnej i na wszelkich narzeczonych. Od jednego się opędza, drugiego trzyma na dystans i tylko odgrywa rolę, a ze Ściborą toczy pojedynki nie tylko na słowa.

Uwielbiam Jagę za całokształt! Zwłaszcza za jej nieco sarkastyczne poczucie humoru, cięty język i celne riposty. W drobnym ciele ukryty jest twardy charakter, bystry umysł, pragmatyzm, dawka buty i złośliwości oraz bezczelności. To, jak ona igra sobie z bogiem ognia, jak się do niego odnosi, jak się z nim droczy, bawi nie tylko swarnego boga, ale i mnie. Na pewno Gniewa zna swoją wartość i wie, na co może sobie pozwolić. Jest też delikatna i uczuciowa. Nie można jej odmówić opieki i niesienia pomocy mieszkańcom Bielin, rzetelnego wykonywanie obowiązków szeptuchy. Warto zwrócić uwagę także na delikatesa Mszczuja, szeptuchę Mirkę i grabarza Barnima oraz gorącego Swarożyca. Społeczność Bielin, zwłaszcza starszyzna, nie stanowi tylko tła wydarzeń. „Poza tym nazywam się Jarogniewa, do cholery. A to oznacza gwałtowny, krzepki, zdrowy i przede wszystkim silny gniew”. (s. 76)

Gdy sięgnęłam po powieść, od razu znalazłam się w innym wymiarze. Po chwili akcja wciągnęła mnie w wir czasami nieprawdopodobnych wydarzeń. Intryga kryminalna się „bosko” zapętla, a wrażeń i emocji nie brakuje, śmiechu też. Niezła pogańska kabała napisana lekkim piórem w malowniczy sposób, nasączona słowiańskim klimatem i magią. Trudno wrócić do rzeczywistości.

Pokochałam świat słowiański w wydaniu Katarzyny Bereniki Miszczuk za sprawą serii Kwiat paproci. Pisarka splata w warkocz fabularny przygody bohaterów okraszone tajemnicami, niebezpieczeństwem i humorem, mitologię słowiańską i motywy ludowe, a całość przewiązuje wstążką magii. W warkocz wplata różne zioła. W każdym tomie przedstawia bogów i wszelkiej maści demony, opisuje różne obrzędy i święta, ukazuje tradycje pogańskie. Tym razem mowa jest o Jarych Godach, wieczorze panieńskim, swaćbie i nocy poślubnej.

Co mają wspólnego Jare Gody ze zmarłymi i jak to z Marzanną drzewiej bywało? Ile słowiańszczyzny sprzed wieków przetrwało do dziś w chrześcijaństwie i w jakiej postaci? Autorka otwiera oczy czytelnikowi i uświadamia mu, co jest zabobonem, bujdą, a co tradycją. Skąd Święto Zmarłych, malowanie jajek? Dlaczego dzieci w dniu przesilenia wiosennego wciąż topią kukłę? Takie pytania można mnożyć. Osobiście ubolewam, że na historii młodzież uczy się mitologii greckiej i rzymskiej, a nie ma pojęcia o mitologii słowiańskiej, z której się wywodzi. „Po ile te kraszanki?”. (s. 366)

Gniewa to fantastycznie fantastyczna podróż do świata pogańskiego, w którym czytelnik zanurza się w mitologii słowiańskiej, przeżywa moc przygód, doświadcza kontaktów z bogami i istotami nie z tego świata, a przy tym opędza się od narzeczonych. Nalewek i mikstur nie brak, zabobonów też. Jest demonicznie, magicznie, bosko i botanicznie!

Jeśli ktoś nie zna serii Kwiat paproci, to polecam zacząć lekturę od Szeptuchy i losach Gosi, a dopiero potem sięgnąć po Jagę i Gniewę.

Polecam, Marta Korycka
materiał chroniony prawem autorskim

Wydawnictwo: Mięta
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Gniewa
Cykl: Kwiat paproci
Tom: 0,75
Data wydania: 8.06.2022
Ilość stron: 416
ISBN: 978-83-964582-9-2

Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *