WYWIADY:

WYWIADY:

Przeczytaj rozmowy z pisarzami oraz poznaj wiele osób z pasją! Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

Setki fotoreportaży z różnych zakątków kraju i ze świata Czytaj dalej »

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

Wybierz spośród ogromnego katalogu książkę dla siebie Czytaj dalej »

PORADY

PORADY

Znajdziecie tutaj naprawdę wiele praktycznych i ciekawych porad Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

POCZYTAJ MI NA UCHO

Audiobook - jaki wybrać? Sto kilkadziesiąt propozycji! Wybierz i słuchaj. Czytaj dalej »

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

Kilkadziesiąt tytułów książek polecanych przez naszych ekspertów Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

LISTA NIEOBECNOŚCI, Michał Paweł Urbaniak - jedna z najpiękniejszych i najsmutniejszych powieści tego roku Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Druga strona mocy, Joanna Jax Czytaj dalej »

 

SZPIEG W KSIĘGARNI: “Pra. Iwaszkiewiczowie. Opowieść o rodzinie” Ludwika Włodek – recenzja

Hits: 17

Reporterka i socjolożka, a prywatnie prawnuczka Jarosława Iwaszkiewicza, opierając się głównie na wspomnieniach swojej babci i jej siostry, opowiada o mieszkańcach Stawiska, o rodzie Iwaszkiewiczów i Lilpopów.  Znajdziemy tu skomplikowane koligacje, trudne relacje, banalne i poważne sprawy, zabawne sytuacje, zdjęcia z rodzinnego albumu, fragmenty listów, anegdoty… Dla miłośników opowieści biograficznych to wspaniała lektura.

 

Jeśli ktoś spodziewa się  szczegółowej biografii Jarosława Iwaszkiewicza, kalendarium jego życia i twórczości – to nie w tej książce. “Pra” jest rodzinną opowieścią, o kilku pokoleniach, osadzoną na historycznym tle, ale skupioną nie tyle na wydarzeniach, co na ludziach. To także świadectwo kawałka dziejów, oddające klimat czasów, o których opowiada.

Ludwika Włodek zgłębia, kim byli jej przodkowie, jak się zachowywali, co miało na to wpływ. Opiera się głównie na wspomnieniach swojej babci Marii i jej siostry Teresy – córek Jarosława Iwaszkiewicza i Hanny z Lilpopów. Sięga do ukraińskich korzeni, śledzi rozgałęzienia drzewa genealogicznego, losy prapradziadów, praciotek, kuzynów, kolejnych mężów, wnuków…
Przygląda się życiu codziennemu rodziny. Nie tworzy laurki, nie idealizuje, pisze  m.in. o nieudanych małżeństwach, o wadach i przywarach członków rodziny, o trudnych relacjach rodzinnych.
“Wgłębianie się w rodzinną historię było przyjemne, ale jednocześnie bolesne. Bo odkrywałam, że czasami wyglądała inaczej, niżbyśmy wszyscy chcieli ją pamiętać” ( s. 336)

We wstępie do drugiego wydania autorka przyznaje, że niektórym sprawom powinna była poświęcić więcej miejsca, dziś inaczej rozłożyłaby akcenty, dodałaby szersze komentarze np. o łowiectwie, homoseksualizmie. Dziś jednak ta książka już by nie powstała, odchodzą kolejni świadkowie epoki, nie miałby już kto przekazać wspomnień.

Książka utrzymana jest w gawędziarskim stylu, czyta się ją  lekko i z dużą przyjemnością, choć momentami mogą nam się mieszać kolejne ciotki, powtarzające się imiona członków rodziny (Bolesław, Stanisław, Janina, Maria, Anna). Na końcu mamy jednak rozrysowane drzewa genealogiczne, które pomagają “połapać się” w tych wszystkich koligacjach. Obejrzymy sporo zdjęć z rodzinnych albumów.

Ciekawe są tytuły rozdziałów i podrozdziałów, np. “Hela kradnie jedzenie dla kotów”,  “Moje skarpetki nikogo nie obchodzą”,  “Kheboy too, kheboy too”. Przyznam, że zaczęłam od spisu treści i podczytywania fragmentów. To sprawiło, iż szybko zabrałam się do lektury całości i… wsiąkłam.  Książka dostarczyła mi uśmiechu, zdziwień i zadumy.

A gdybym miała powiedzieć, tak jak w szkole, co najbardziej mi się podobało i co na pewno zapamiętam – to bez wahania wymieniłabym “język anonimów” jaki tworzyła Teresa wraz z kuzynem zwanym “Rehonimem”. Było to takie specjalne, kreatywne przekręcanie wyrazów i zwrotów np.  zamiast “kompot malinowy” – “mok łez porzeczkowy”,  imię “Adam” funkcjonowało  jako “Eodbiorę”, Brwinów – jako “Rzęsypełnia” itp. Inaczej mówiąc – “słów cięcie – gięcie” szło u Iwaszkiewiczówien pełną parą.
Znamienne były też ich modły do portretu Gombrowicza i list pisarza do “ferdydurkistek”.

Oprócz anegdot sporo tu poważnych i trudnych spraw małżeńskich, rodzinnych. Nie wszyscy może wiedzą, ale Hania Iwaszkiewiczowa jako dziecko została porzucona przez matkę, wychowywała ją ciotka, ale starość aż do końca swych dni ta matka spędziła u córki w Stawisku, stając się tam dość specyficzną personą (“Babunia Koczkodan”). Córki Iwaszkiewiczów miały łącznie 5 mężów (Maria – trzech, Teresa – dwóch). Dzieci Bolesława Iwaszkiewicza (najstarszy brat Jarosława) zapoczątkowały rosyjską gałąź rodziny. Dzieci Marii Iwaszkiewicz ze związku ze Stanisławem  Włodkiem wychowywały się u dziadków.

Czy to obraz szczęśliwej rodziny? W ogólnym rozrachunku raczej nie, ale z pewnością specyficznej i barwnej. Warto ją bliżej poznać. Warto przyjrzeć się jej dziejom.
Być może lektura “Pra” skłoni nas do głębszego zapoznania się z własną rodzinną historią i do zastanowienia się, tak jak Ludwika Włodek “co we mnie jest z nich wszystkich” (s. 336).

polecam, Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

przeczytaj /  fragment książki /

Wydawnictwo Marginesy
Autor: Ludwika Włodek
Tytuł: Pra. Iwaszkiewiczowie. Opowieść o rodzinie
Liczba stron: 350
Data wydania: 2021
ISBN:978-83-66863-16-3 

 

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share
Close