WYWIADY:

WYWIADY:

Przeczytaj rozmowy z pisarzami oraz poznaj wiele osób z pasją! Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

Setki fotoreportaży z różnych zakątków kraju i ze świata Czytaj dalej »

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

Wybierz spośród ogromnego katalogu książkę dla siebie Czytaj dalej »

PORADY

PORADY

Znajdziecie tutaj naprawdę wiele praktycznych i ciekawych porad Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

POCZYTAJ MI NA UCHO

Audiobook - jaki wybrać? Sto kilkadziesiąt propozycji! Wybierz i słuchaj. Czytaj dalej »

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

Kilkadziesiąt tytułów książek polecanych przez naszych ekspertów Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

LISTA NIEOBECNOŚCI, Michał Paweł Urbaniak - jedna z najpiękniejszych i najsmutniejszych powieści tego roku Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Druga strona mocy, Joanna Jax Czytaj dalej »

 

LOGOPEDA RADZI: Smoczek – co o nim myśleć?

Hits: 168

Czy można niemowlaka przyzwyczaić do smoczka bez wyrzutów sumienia, że ten niewinny gadżet przyczyni się w przyszłości do wady zgryzu pociechy, a co za tym idzie przysporzy mu kompleksy na tle urody i spowoduje wady wymowy? I tak, i nie. A zatem co doradzić przyszłym rodzicom? Oto jest pytanie.

Smoczek – po co go w ogóle dziecku dawać?

Parafrazując potoczne powiedzenie – co z oczu to z serca – rzeczywiście, jeśli dziecko “nie zaprzyjaźni” się ze smoczkiem, nie będzie miało potrzeby go ssać. Ale to nie zawsze jest takie proste. Zacznijmy od tego, że niemowlę ssąc smoczek po prostu się uspokaja. I taka jest jego funkcja. Jeśli mamy dziecko z natury spokojne, albo jeśli jest mniej spokojne, ale środowisko, w którym żyje mu sprzyja, bo jest jedynakiem lub rodzice mogą liczyć na pomoc rodziny, to maleństwo wychowa się bez tego wspomagacza. Natomiast jeśli pociecha ma kolkę, czy jest bardzo nerwowa, smoczek jest dobrym rozwiązaniem zarówno dla dziecka, jak i dla mamy. Zatem nie demonizujmy, tylko kierujmy się zdrowym rozsądkiem w naszym wyborze.

A tam trzeba dać smoczek! Ja jakoś wychowałam was bez smoczka!

Oczywiście lepiej jest nie przyzwyczajać dziecka do smoczka, ale też nie wpadajmy w wyrzuty sumienia, kiedy słyszymy takie opinie. Są sytuacje, jak pisałam wcześniej, w których jest on dobrym rozwiązaniem. Poza tym należy wiedzieć, że czasami nasza pociecha potrzebuje stymulacji i jeśli nie będzie ssać smoczka, to sięgnie po kciuk, albo po pieluchę, a z tym jest większy problem. Od wkładania palca do buzi naprawdę jest trudno się odzwyczaić, bo ręka jest zawsze … pod ręką, a gumowego przyjaciela można schować, zgubić, ograniczać do niego dostęp itp. Z kolei pielucha, czy szmatka to siedlisko bakterii i grzybów, a nierzadko pociecha nie daje sobie jej odebrać do prania, bo wtedy nie czuje już swojego zapachu.

No ale dziecko potem będzie miało zły zgryz…

Z tym zgryzem to nie jest tak, że spacza się on u każdego dziecka. Otóż tu wchodzą w grę indywidualne predyspozycje. Po prostu niektóre dzieci mają zęby podatne na odkształcanie a niektóre nie. Zatem może się zdarzyć, że dziecko, które ponad rok używało smoczka będzie miało wzorcowy zgryz, natomiast u innego, po jego odstawieniu przed pierwszym rokiem życia, wykształci się zgryz otwarty.

Kiedy więc odstawić smoczek? Czy jest jakiś optymalny moment?

Jeśli nawet nasze dziecko było kolkowe, albo nerwowe i smoczek używany jest często, to w momencie wyrzynania się pierwszych zębów już powinniśmy zacząć proces odzwyczajania od smoczka, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy zęby naszej pociechy nie są podatne na odkształcanie. Ja nawet doradzam zacząć ograniczać wcześniej, kiedy zaczyna się rozszerzać dietę dziecka o pokarmy inne niż mleko, żeby nie zaburzać rozwijania  czynności prymarnych.

Czyli smoczek dziecko może ssać bez ryzyka w pierwszych miesiącach życia?

Fakt, że smoczek niekoniecznie będzie przyczyną wad zgryzu (zgryz otwarty), jeśli odstawi się go przed wzrostem zębów nie znaczy, że nie będzie miał złego wpływu na rozwój sfery orofacjalnej dziecka, co w przyszłości przełoży się na sprawność aparatu artykulacyjnego. Jeśli pociecha ma w buzi smoczek prawie cały dzień, zwłaszcza powyżej 6 miesiąca życia, nie będą ewaluowały czynności prymarne, język bowiem będzie przyzwyczajany a nie odzwyczajany od permanentnej pozycji poziomej, będzie trudniej mu się “wyspecjalizować” do prawidłowej pozycji spoczynkowej (pozycja kobry, czyli przy zamkniętej buzi front języka spoczywa na górnym wałku dziąsłowym – wiele osób nawet nie zdaje sobie z tego sprawy). Co z tego wynika? Otóż jeśli język spoczywa na dole, to obciąża żuchwę, jak żuchwa jest obciążona, otwiera się buzia i deformuje się układ całej twarzy. Dziecko będzie częściej zapadało na infekcje górnych dróg oddechowych, bo wdychane zimne powietrze, nie będzie miało szansy ogrzać się przez nos. No i pojawi się seplenienie, nawet przy ładnych zębach “bez dziury w środku”, ponieważ będzie słaba pionizacja języka.
Oczywiście, jak wspomniałam, są to skrajne przypadki, ale jak nie każdy zgryz się zdeformuje od smoczka, to na pewno dziecku, które ssie prawie non stop smoczek, gadżet ten zaszkodzi. W mniejszym lub większym stopniu, ale zaszkodzi. Wniosek jest taki – Jeśli chcesz podawać maluchowi smoczek – zrób to. Ale niech to będą chwile i dobrze dobrany smoczek.

Jaki smoczek jest najlepszy?

Na rynku wybór smoczków jest duży, ale jest też sporo ich parametrów. Usystematyzujmy je zatem.

Smoczki, które najlepiej imitują kształt brodawki sutkowej, to tak zwane smoczki anatomiczne.  Są spłaszczone od strony języka oraz wypukłe od podniebienia, więc mają najmniejszy wpływ na ewentualne deformacje zgryzu. Używając smoczków anatomicznych trzeba pamiętać, że trzeba je w odpowiednią stronę wkładać do buzi. TUTAJ znajdziesz duży ich wybór.

Smoczki zaspokajające potrzebę ssania, to tak zwane smoczki okrągłe. One mają kształt lulki i strona wkładania nie jest istotna. Osobiście zastanawiałabym się nad wyborem tego typu smoczka w przypadku niemowlaków z dużą kolką, bo one mają wielką potrzebę ssania, robią to szybko i łapczywie, a co za tym idzie łykają powietrze, więc nie pomaga to w “uspokajaniu” kolki. Natomiast sprawdzają się doraźnie, na tak zwane przeczekanie do posiłku, albo picia. Te smoczki znajdziecie TUTAJ.

Innym rodzajem są smoczki symetryczne. One są chyba najbardziej powszechne w użyciu. Mają gumkę o symetrycznym kształcie piłeczki spłaszczonej od góry i od dołu. Do buzi dziecka wkłada się go na dwa sposoby. Są lekkie i łatwo się odpowietrzają, ich duży wybór znajdziecie TUTAJ.

Wszystkie smoczki dla dzieci produkowane są z dwóch rodzajów materiału. Pierwszy z nich to lateks (albo kauczuk, jak kto woli). Mimo, że ma on charakterystyczny zapach i barwę oraz szybko się deformuje, to jest on chętnie wybierany przez rodziców, ponieważ główną zaletą jego jest “niełapanie” kurzu i innych paprochów. OTO bardzo duży ich wybór.

Trwalszym materiałem jest bezzapachowy silikon. Najważniejszą zaletą silikonowych smoczków jest możliwość ich wyparzania, bez ryzyka ich odkształcenia, czy “glutowacienia”. Odradzam podawania dzieciom, którym wyrzynają się zęby – mogą przyczynić się do powstania zgryzu otwartego, ponieważ smoczki silikonowe są twardsze. TUTAJ znajdziecie sporo smoczków silikonowych.

Podsumowując:

  1. Wychowanie dziecka bez smoczka jest super, ale nie miej wyrzutów, że jemu go dajesz. Jeśli będziesz podawała smoczek tylko w określonych sytuacjach do szóstego miesiąca, a nie non stop przez rok i dłużej, na pewno dziecku nie zaszkodzisz.
  2. Podawaj dziecku smoczek najrzadziej jak się da, żeby dać szansę na naturalny rozwój aparatu mowy bez zakłóceń.
  3. Jeśli twoje dziecko używa smoczka, gdy minie pół roku zacznij go od niego odzwyczajać, żeby zęby twojej pociechy mogły się dobrze ukształtować.
  4. Dostosuj rodzaj smoczka do potrzeb twojego dziecka. Dostosuj także jego rozmiar do wieku maleństwa. Są trzy rozmiary smoczków. Pierwszy – od 6 tygodnia, do 3 miesiąca życia, drugi – 3-6 miesięcy, trzeci – 6-18 miesięcy.

Klaudia Maksa
materiał chroniony prawami autorskimi

Klaudia Maksa. Z zawodu neurologopeda i pedagog terapeuta. Pracuje z dziećmi z MPD. Posiada wiele dyplomów i certyfikatów, które leżą sobie na dnie szuflady kompletnie niepotrzebne. Jednak każdy z nich wiąże się z jakimś ważnym okresem życia i niesie oprócz umiejętności, czy jak to się teraz nazywa – kompetencji, wiele wspomnień i doświadczeń. Codziennie przygląda się ludziom i światu jednym okiem w przenośni i dosłownie. Magazyn Życie i pasje, który stworzyła w akcie desperacji, żeby mieć bodziec do rehabilitacji, okazał się dobry pomysłem nie tylko dla niej, ale dla innych także, o czym świadczy coraz liczniejsze grono czytelników.

 

 

źródło: pixabay.com/foto: IlonaF

 

(Visited 152 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share
Close