SZPIEG W KSIĘGARNI: „Lockdown”, Robert Ziębiński – recenzja

kryminał, triller, sensacja

Odsłony: 104

Gdy czytałam najnowszą powieść Roberta Ziembińskiego, nie było jeszcze tak źle z epidemią koronawirusa w naszym kraju. Chociaż określenie „źle” może nie wydaje się do końca trafne i może trochę jest nie na miejscu, ale oddaje różnicę między tym, co było dwa tygodnie temu, a tym, co jest dzisiaj. Fala zakażeń w Polsce, Europie i na świecie ruszyła lawinowo. Wiosenna rzeczywistość powróciła ze zwielokrotnioną mocą. Wiosenny lockdown sprzyjał niektórym autorom w tworzeniu nowych powieści. Jaka jest wizja literackiego Lockdownu Roberta Ziembińskiego? Zapraszam na recenzję.

Jest piątek, godzina 7.30. Olga Maj ćwiczy i rozmawia ze swoją nastoletnią córką Dominiką. Ot, zwykły dzień i plany na weekend. Wieczorem wszystko się zmienia. Porywacze dostają zielone światło do działania. Wkrótce Olga otrzymuje wiadomość, że uprowadzono Dominikę. Do poniedziałku bizneswoman ma zebrać dziesięć milionów euro okupu. Normalnie nie stanowiłoby to problemu dla milionerki, ale nie tuż po ogłoszeniu lockdownu i zablokowaniu kont bankowych. Kobieta musi znaleźć inny sposób na zdobycie żądanej sumy, gdyż wyścig z czasem już trwa. Musi pożyczyć pieniądze od warszawskich gangsterów. Wejście do przestępczego świata nie jest łatwe, tym bardziej że na ulicach stolicy trwają zamieszki, a wirus makot zbiera śmiertelne żniwo… „Izolacja to jedyna opcja”. (s. 163)

Podobieństwa do naszej współczesnej sytuacji politycznej i epidemiologicznej narzucają się same – premier Makowiecki, głośne afery, stronnicza telewizja państwowa, walka o wolność, wytyczne, aby stosować się do zaleceń epidemiologów i ministerstwa zdrowia, zamkniecie ludzi w domach, ich sprzeciw. Walka z literackim wirusem trochę różni się od naszej rzeczywistości. Trudno mi powiedzieć, czy to lepiej, czy gorzej, bo żadna opcja tak naprawdę nie jest dobra. Jednak w wykonaniu autora pandemia jest piekłem. Literackim piekłem. Niektóre sceny mogą wydawać się przejaskrawione, ale one mają swój cel – wzbudzić grozę, pokazać siłę wirusa i siłę władzy, pokazać miejsce w szeregu zwykłego człowieka. „Wolni obywatele walczą o swoje prawa do wolności”. (s. 210)

Byłam w szoku, gdy czytałam fragmenty opisujące przebieg pandemii w Polsce oraz działania rządu i policji. Autor ma bujną wyobraźnię, opisowo i sugestywnie przedstawia te sceny, które mocno działają na emocje czytelnika. Skojarzyłam pewne fakty. Autor w „naturalny” sposób połączył wydarzenia bieżące z niektórymi wydarzeniami z historii Polski z II połowy XX wieku. Efekt porażający. Przynajmniej początkowo. Potem można się „przyzwyczaić” do literackiej wizji autora. „Lockdown. Stan wyjątkowy. Zamknęli Polskę”. (s. 78)

Jednak sytuacja epidemiologiczna w powieści jest tylko tłem głównych wydarzeń – porwania ukochanego dziecka i zdobycia pieniędzy na okup. Olga Maj to twarda bizneswoman, suka, ale jest zdeterminowana, by za wszelką cenę ocalić życie dziecka. I nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o znacznie więcej. Wyjście ze strefy komfortu, podjęcie ryzyka, łamanie własnych zasad, postępowanie niezgodnie z sumieniem, podporządkowanie się innym, a nawet upokorzenie. Olga szybko się uczy. Byłam pełna podziwu dla jej postawy i przywdziania ołowianego pancerza, w którym pojawiają się rysy i pęknięcia, lecz i negatywnie zaskoczona. Pewien aspekt psychologiczny odgrywa ważną rolę. A skoro główny jest czynnik ludzki, to i są błędy popełniane przez ludzi. „Wystarczy wirus, żeby opadły maski, a strach zabił relacje”. (s. 129)

Na uwagę zasługuje obraz przestępczego półświatka – hierarchia gangsterów, podział obowiązków, walka o wpływy, zakamuflowane miejscówki, gangsterskie rozrywki. Pojawiają się też takie kwestie jak prowadzenie biznesu, utrata kontroli nad życiem i własną firmą, chęć łatwego wzbogacenia się, działanie najniższych instynktów, dbanie o formę fizyczną i żywieniowe grzeszki, rozwijanie pasji, przyjaźń i coś znacznie bardziej przerażającego.

Autor wykorzystał znany motyw w literaturze – porwania dziecka i wyścigu z czasem, lecz umieścił go w „ciekawych czasach”. Trudno mi było oderwać się od tej lektury, której czytanie pochłonęło mnie i zmusiło do zastanowienia się nad wieloma aspektami współczesnego życia. Emocjonująca lektura wsadziła mnie na literacki rollercoaster i nie pozwoliła zejść do ostatniej kropki. Zaczęło się mocną sceną w prologu, sielankowym wstępem, a potem nagły zwrot akcji i błyskawiczne tempo zdarzeń. Smaczku dodają nieliczne czarno-białe ilustracje Tomasza Majewskiego.

Lojalnie uprzedzam, to nie jest lektura dla ludzi o słabych nerwach. Trup ściele się gęsto, brutalizm szokuje, zwroty akcji zaskakują, wirus przeraża, władza manipuluje, całość daje do myślenia. Odliczanie czasu, różne miejsca akcji i jej dynamizm, narastające napięcie potęguje odliczanie dni, godzin i minut. 72 godziny to naprawdę niewiele, zwłaszcza w weekend w ekstremalnie trudnej sytuacji w kraju.

Na własną odpowiedzialność sięgnijcie po kryminał Lockdown Roberta Ziembińskiego, by znaleźć się w centrum pandemicznego chaosu oraz w świecie mafii i wielkiej polityki, gdzie wielkie pieniądze łączą się seksem i przemocą. Poznajcie siłę matczynej miłości i to, do czego zdolny jest człowiek.

Polecam, Marta Korycka
materiał chroniony prawem autorskim

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Autor: Robert Ziębiński
Tytuł: Lockdown
Data wydania: 02.09.2020
Ilość stron: 402
ISBN: 978-83-66611-87-0

Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *