SZPIEG W KSIĘGARNI: „CIEŃ ZBRODNI” Edyta Świętek – recenzja

literatura historyczna literatura obyczajowa i współczesna

Odsłony: 153

Dziś Polska stoi w obliczu wielkiego zagrożenia. Kiedy spojrzymy w nie tak odległą przeszłość, nasza ojczyzna również stała w obliczu niebezpieczeństwa, jednak zupełnie innego – politycznego. Ustrój komunistyczny, bezpieka, a w tym wszystkim my, zwykli ludzie. I o takich przeciętnych ludziach, o wielopokoleniowej rodzinie Trzeciaków, Edyta Świętek napisała sagę rodzinną osadzoną w czasach PRL-u. Przenieśmy się do Bydgoszczy na początek lat osiemdziesiątych. Zapraszam na recenzję powieści Cień zbrodni, trzeciego tomu cyklu Grzechy młodości Edyty Świętek.

Nadeszły trudne czasy. Los rzuca kłody pod nogi rodzinie Trzeciaków. Leon i Franciszka, nestorzy rodu, na stare lata wciąż martwią się o swoje dzieci. Przybywa im trosk, gdyż wnuki przysparzają kłopotów. Niektórzy potomkowie państwa Trzeciaków zbierają żniwo popełnionych w młodości grzechów. W tym tomie widać to wyraźnie. Problemy się mnożą, a ich końca nie widać. Ledwo znikną jedne, a na horyzoncie pojawiają się następne, dużo bardziej poważne i dramatyczne. Nakręca się spirala nieszczęść. Trzeciakowie to duża rodzina i mimo różnic światopoglądowych i materialnych trzyma się razem, choć czasem trudno funkcjonować w tak wielkich rozłamach. Niektóre z małżeństw dzieci Leona i Franciszki przeżywają kryzys.

Najbardziej doświadczony przez los zostaje Tymoteusz. Kłopoty sprawiają mu najstarsze latorośle, ale cóż się dziwić. Zbiera żniwo swoich metod wychowawczych. Doświadcza wielkiej tragedii, jakby rzucona klątwa miała moc sprawczą. W dodatku gryzie go sumienie po tym, jak się zachował w stosunku do najmłodszego brata Eugeniusza, dlatego też wspiera jego rodzinę. Justyna z dziećmi mieszka u ciotecznej babki Heleny Wetlikowej. Choć żyją bardzo biednie, ledwo wiążąc koniec z końcem, to są dla siebie wsparciem. Helena niespodziewanie otrzymuje z Niemiec paczkę i list od nieznanego nadawcy. Wojtek Kost opuszcza żonę Agatę i dzieci. Ma powody. Milicjant Kazimierz jakoś sobie radzi z rodziną, choć jemu jest najciężej z powodu konfliktu na linii rodzina praca. Edyta Świętek namieszała w życiu bohaterów. „Nie wszystko w życiu jest takie proste, jak byśmy chcieli”. (s. 176)

Na początku lat 80. najlepiej się wiedzie tym na stołkach i tym, którzy współpracują z systemem. Szczególnie Roman Dereń ma się dobrze. Twardo wierzy w system, choć widać rysy w panującym ustroju. W obywatelach rośnie determinacja. W rodzinie Trzeciaków przybywa wywrotowców. W kraju ogłoszono stan wojenny. Kryzys się pogłębia. Pustki w sklepach, ceny szybują, obowiązuje godzina milicyjna, ubecy nachodzą obywateli i przeprowadzają rewizje lub zabierają na przesłuchania. Ludzie niczego nie mogą być pewni. „Ciągłe frasunki, zmartwienia, tęsknota. Troska o bliskich, którzy zniknęli bez wieści. Liczenie każdej złotówki. Ciężkie zimy, smutne wiosny”. (s. 87)

Chory system, niszczący niewygodne osoby, jest kolosem na glinianych nogach. Chwieje się, powoli kruszy. Bezpieczniki coraz częściej kręcą się między opornikami. Postacie fikcyjne przeplatają się z prawdziwymi. Na kartach powieści pojawiają się znane postacie z bydgoskiej opozycji: Jan Rulewski, Antoni Tokarczuk, Romuald Biniak, ks. Józef Kutermak, wikariusz Jerzy Osiński. Pojawia się również ten, który był solą w oku ówczesnej władzy – Jerzy Popiełuszko i ten, którego głos dobiegał z Watykanu. Każdy z nich nadaje powieści autentyzmu tak, jak fragmenty płomiennych przemówień duchownych. „A o tym, kto ma rację, rozstrzygnie historia”. (s. 200)

Edyta Świętek wiedzie czytelnika ulicami Bydgoszczy, która jest cichą bohaterką wydarzeń. Razem z nim spaceruje ze Starego Rynku pod kościół przy alei Ossolińskich, bierze udział we mszy w Kościele pod wezwaniem Świętych Polskich Braci Męczenników, prowadzi do Zamechu, w którym nepotyzm Tymoteusza Trzeciaka przeniósł się na następne pokolenie. Prezes martwi się o stan środowiska. Ścieki, wyziewy, pyły widać i czuć w całym mieście. Autorka prowadzi czytelnika także nad Brdę i na kąpielisko na Bartodziejach. Woda ponownie odgrywa ważną rolę.

Akcja powieści napisanej z epickim rozmachem i literackim kunsztem od początku wciąga. Działa na wyobraźnię i porusza wachlarz emocji. Nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie skończyłam. Miały też na to wpływ moje wspomnienia z dzieciństwa. Mroźne zimy i kozaki relaks, noszenie węgla i palenie, pustki w sklepach i kilometrowe kolejki po rzucony towar, oglądanie Dziennika Telewizyjnego i granie w gumę! Zatraciłam się we wspomnieniach. Niejeden starszy czytelnik też się zatraci. Młodszych otuli szarzyzna życia, a na przykładzie perypetii rodziny Trzeciaków pozna trudy codziennego życia i ważne wydarzenia z historii Polski, przeżyje stan wojenny.

Tytułowych zbrodni w powieści nie brakuje. Są one różnego kalibru. Od tych drobnych, po większe i te największe, mrożące krew w żyłach. Karząca ręka sprawiedliwości dosięgnie sprawców. Chociaż pewne rzeczy się zmieniają, to ludzie i ich słabości oraz uczucia od lat pozostają wciąż te same. Weźcie do ręki tę emocjonującą książkę, spójrzcie na drzewo genealogiczne Trzeciaków i stańcie się cieniem, cichym obserwatorem tej rodziny.

Polecam, Marta Korycka
materiał chroniony prawem autorskim

Wydawnictwo: Replika
Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Cień zbrodni
Cykl: Grzechy młodości
Data wydania: 2020
Ilość stron: 448
ISBN: 978-83-66481-11-4


Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *