POCZYTAJ MI NA UCHO: “Dziadek do orzechów” E. T. A. Hoffman – recenzja audiobooka

audiobooki - recenzje dziecko w wieku szkolnym lektury szkolne - audiobooki literatura dla dzieci i młodzieży - audiobooki

Odsłony: 166

Klasyka klasyki, proszę państwa. Baśń niemieckiego romantyzmu nie tylko na stałe wpisała się do literackiego kanonu, ale  została “przenicowana” na każdy możliwy sposób. Na język francuski przetłumaczył  ją Aleksander Dumas, wśród polskich wydań przez lata królowała wersja  ilustrowana przez mistrza J. M. Szancera.  Utwór doczekał się wielu ekranizacji, adaptacji animowanych, spektakli scenicznych, a także stał się inspiracją dla twórców baletu i opery. Nie mogło zabraknąć także audiobooka, co dla współczesnego odbiorcy okazuje się bardzo wygodną formą zapoznawania z literaturą.

Wydawnictwo Storybox.pl zaprezentowało Dziadka do orzechów E. T. A. Hoffmana (1816 r.) w przekładzie Józefa Kramsztyka z 1927 roku. To właśnie na tym tłumaczeniu opierało się popularne przez kilka dekad, kanoniczne wydanie w opracowaniu K. Kuliczkowskiej z  ilustracjami J. M. Szancera, a dopiero w XXI wieku pojawiły się nowe tłumaczenia i adaptacje, czasem odbiegające od oryginału. Tymczasem baśń niemieckiego poety i pisarza (a jednocześnie kompozytora, prawnika, rysownika i prekursora  fantastyki grozy), dziejąca się na pograniczu jawy i snu, zabierająca nas do świata zabawek i dziecięcej wyobraźni, nie potrzebuje daleko idących zmian, czy przeróbek.

W święta Bożego Narodzenia mała Klara i jej brat dostają pod choinkę piękne  zabawki, zamek z nakręcanymi figurkami, lalki, żołnierzyki… Wśród prezentów znalazła się także drewniana postać przeznaczona do łupania orzechów. Wkrótce uszkodzony ‘dziadek’ trafia na półkę z lalkami… Gdy bije ścienny zegar, zewsząd wychodzą myszy… Zabawki pod wodzą Dziadka do Orzechów ruszają do walki z gryzoniami. Ale czy to tylko nie są wyobrażenia dziewczynki, która zemdlała skaleczywszy się w rękę szybą? Niedysponowanej Klarze nie dowierzają dorośli, a ojciec chrzestny, sędzia Droselmajer opowiada jej historię Dziadka do orzechów, o księżniczce Pirlipacie, Mysibabie i zegarmistrzu… A potem znów, czy to jawa, czy sen? Kolejne, pełne grozy, przygody z Królem Myszy na pierwszym planie… I oczywiście jak na baśń przystało – szczęśliwe zakończenie. Celowo nie wchodzę w szczegóły, bowiem ta fabuła jest znana, a jeśli nawet ktoś jej jeszcze nie zna, czy nie pamięta, to nie mogę mu odbierać przyjemności płynącej z lektury bądź słuchania.

Dziadka do orzechów czyta Elżbieta Kijowska, aktorka teatralna, filmowa, dubbingowa, która uczestniczyła w prawie 40 produkcjach i 20 spektaklach Teatru Telewizji, nagrodzoną ją za rolę w słuchowisku “Uroczysko” na Festiwalu  Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej  “Dwa Teatry” w Sopocie. Przyznam, że choć jej ciepły, dojrzały głos pasuje do snucia baśniowej opowieści, to nieszczególnie mnie ta lektorka przekonała, zdecydowanie wolę słuchać niższych, męskich głosów. Niemniej od strony technicznej oraz interpretacji nic tej wersji zarzucić nie można. Można natomiast zasłuchać się i dać porwać tej historii, tak innej od współczesnych bajek.

Warto zaproponować dzieciom tę klasykę baśni, opowieść o potędze wyobraźni,  a i samemu powrócić do czasów dzieciństwa, kiedy to “ożywały” zabawki i działy się niesamowite przygody. To trochę taka starodawna “Toy Story”, można powiedzieć z przymrużeniem oka.  Niech Dziadek do orzechów umili zimowe popołudnie czy wieczór w rodzinnym gronie, a świąteczny nastrój trwa cały rok.

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

 

Wydawca: Storybox.pl
Tytuł oryginału: Nussknacker und Mausekönig
Autor: E.T.A. Hoffmann
Tłumaczenie: Józef Kramsztyk
Czyta: Elżbieta Kijowska
Czas trwania: 2 godz. 37 min
ISBN 978-83-8146-336-2

 

Agnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. W wolnym czasie zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *