SKOK PRZEZ BAŁTYK – recenzja książki Sławomira Leśniewskiego „Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660”

życie i pasje

Odsłony: 1553

aaaPotop. Czas hańby i pokoju 1655-1660 to zarazem literatura faktu, świadectwo historii, jak i powieść historyczna w jednym… 
… Czytelnik jest traktowany jak równorzędny partner. Autor snuje opowieść i czuwa, by uwaga czytelnika była cały czas skupiona – zwraca się bezpośrednio do niego, przytacza ciekawostki, sygnalizuje pewne wydarzenia, przytacza wypowiedzi uczestników i kronikarzy tamtych wydarzeń, powołuje się na słowa autorytetów historycznych.
Do bardzo intrygującej lektury zaprasza Marta Korycka

Henryk Sienkiewicz w Trylogii oraz Jerzy Hoffman w filmach na jej podstawie stworzyli i zakorzenili w świadomości Polaków barwny i krwawy obraz potopu szwedzkiego, ale jest to obraz wypaczony. Dlatego Sławomir Leśniewski w swej książce Potop. Czas hańby i pokoju 1655-1660 przedstawia fakty i odbrązawia wojnę polsko-szwedzką oraz jej uczestników, kiedy to:

Bałtyk stał się w praktyce wewnętrznym jeziorem Szwecji. (s. 257)

Król Polski Jan Kazimierz / źródło: Wikipedia.org
Król Polski Jan Kazimierz / źródło: Wikipedia.org

Początek II połowy XVII wieku to trudny czas dla Rzeczpospolitej Obojga Narodów, walczącej o swe ziemie z kilkoma przeciwnikami, w której Polska i Litwa były w konflikcie, zaś zajazdy były na porządku dziennym. Król Jan Kazimierz, młodszy brat Władysława IV Wazy, nie radził sobie w tej sytuacji. Jego tupet, buta, zawiść, wybujałe ambicje, brak wyobraźni, a nawet głupota oraz konflikty z magnatami tylko go pogrążały.

Konflikt z Hieronimem Radziejowskim przybrał nieoczekiwany obrót. Szlachcic wygnany z ojczyzny wrócił do niej… ze Szwedami! Obcymi wojskami dowodził inny potomek Wazów, Karol Gustaw, kuzyn Jana Kazimierza. Zaczął się konflikt dynastyczny, który Peter Englund określił jako:

„prywatny spór między jednym królem, którego nie słuchano, a innym królem, którego nie znano”. (s. 193)

Jeszcze w przeddzień najazdów Szwedów na Polskę król Polski, który wciąż tytułował się królem Szwedów, chcąc uspokoić opinię publiczną, rzekł:

„Nie taki Szwed straszny, jak go tchórze malują”. (s. 101)

Wkrótce okazało się, jak puste są to słowa, skoro sam król niebawem uciekł za granicę.

Rzeczpospolita leżała u stóp króla szwedzkiego i jego armii. (s. 143)

Korona mimo ogromnego potencjału militarnego była łatwym łupem dla Szwedów z kilku powodów. Ale to polskie wady i waśnie szlachty z monarchą doprowadziły do potopu szwedzkiego, m.in. brak organizacji, dyscypliny, jednolitego dowództwa, starodawne zasady walki. Szlachcie polskiej było obojętne, kto będzie jej królem. W krótkim czasie Rzeczpospolita zamieniła jednego Wazę na drugiego, a szwedzka armia rozlała się po terytorium Polski niczym biblijny potop. Z jednej strony polska szlachta nie podejmowała walki, uciekała z pola bitwy, a z drugiej…

Polacy nie przeszkadzali ani w ich [Szwedów] marszrucie, ani w postępach wojsk króla. W istocie Karol Gustaw odbył triumfalny pochód przez Wielkopolskę, bez żadnej poważniejszej walki. Zamiast oznak spodziewanego oporu, spotykał się z gestami uległości i oddania. (s. 146)

Król Szwecji Karol X Gustaw/ źródło: Wikipedia.org
Król Szwecji Karol X Gustaw/ źródło: Wikipedia.org

Do tego król szwedzki był doskonałym dowódcą i słynął z zamiłowania do wojny. Armia stworzona przez jego ojca Gustawa II Adolfa, była pierwszą w Europie narodową, nowoczesną i profesjonalną armią zawodową, finansowaną z budżetu kraju. Żołnierze byli bardzo dobrze wyćwiczeni i wyposażeni w najnowocześniejszą broń o dużej sile rażenia – przy nich polskie pospolite ruszenie było praktycznie bezbronne. Oddziały szwedzkiego wojska cechowała wysoka manewrowość i dyscyplina, ale przy tym słynęły one też z okrucieństwa i grabieży. Ale i ta zawodowa armia miała swój słaby punkt – Stefana Czarnieckiego i jego zmysł taktyczny:

Po raz pierwszy Szwedzi napotkali na swojej drodze kogoś, kto nie był tak uprzejmy, by ulec im bez walki. (s. 169)

W swej książce Sławomir Leśniewski przedstawia postacie obu stron konfliktu polsko-szwedzkiego, ale nie tylko. Autor przypomina, że w tamtym czasie Rzeczpospolita trzeszczała w szwach z powodu licznych konfliktów zbrojnych, w które było zaangażowane pół Europy, i kreśli wyraźne sylwetki postaci historycznych, zarówno bohaterów, jak i zdrajców, a przy tym odsłania ich prawdziwe oblicze.

Hetman polny koronny Stefan Czarnecki / źródło: Wikipedia.org
Hetman polny koronny Stefan Czarnecki / źródło: Wikipedia.org

Okazuje się, że bohaterowie byli też zdrajcami i odwrotnie, nawet uwieczniony w hymnie narodowym Stefan Czarniecki. Król Jan Kazimierz spada z sienkiewiczowskiego piedestału, gdyż Sławomir Leśniewski pokazuje go jako słabego mężczyznę, który nigdy nie powinien był zasiąść na polskim tronie, którego nazywano Initium Calamitatis Regni (Początek Klęski Królestwa). A jednocześnie autor przedstawia osobę, która była prawdziwym królem Polski…

Historyk kilkukrotnie punktuje Henryka Sienkiewicza i jego „błędy” w Trylogii – zafałszowany obraz wojny, manipulację czasem wydarzeń i nimi samymi, zakłamany wizerunek postaci, szczególnie Janusza Radziwiłła. Malownicze literackie obrazy pisarza odbiegały od realiów historycznych, zwłaszcza obrona Jasnej Góry. Nic dziwnego, że Sławomir Leśniewski z pewną bezlitosną zaciętością walczy poprzez zestawienie faktów historycznych, licznych cytatów z wielu źródeł i rycin o prawdziwy obraz potopu szwedzkiego.

Łowicz okazał się dla niego [Karola Gustawa] swoistym Rubikonem, za którym czekały nań najpierw niewyobrażalne triumfy i chwała, ale na końcu, o czym jeszcze nie wiedział – porażki i upokorzenia. (s. 153)

Na początku autor przedstawił zarys wojen polsko-szwedzkich z poprzedzających potop stu lat, konflikty zbrojne toczące się na terytorium Korony, przebieg walk polsko-szwedzkich, zawarcie pokoju w Oliwie, zaś na koniec ukazał bilans strat dynastycznego konfliktu Wazów o tron Rzeczpospolitej Obojga Narodów. To spór o tron doprowadził Polskę do katastrofy cywilizacyjnej – zniszczone ziemie i plony, zdziesiątkowana ludność, kradzież wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość.

Szkuty załadowane kościelnymi, królewskimi i magnackimi skarbami popłynęły w dół Wisły. (s. 195)

Potop. Czas hańby i pokoju 1655-1660 to zarazem literatura faktu, świadectwo historii, jak i powieść historyczna w jednym. Autor czasami ze swadą opowiada o ludziach i zdarzeniach sprzed lat, używając przy tym staropolskich słów, gawędziarskiego stylu. Barwność opisów, dramatyzm wydarzeń, militarny rozmach, zamiłowanie do wojaczki, duży temperament ambitnych i krewkich bohaterów dążących do władzy i bogactwa wydają się być nie na miejscu, bo to nie powieść przygodowa z gatunku płaszcza i szpady, tylko dokument historyczny, a mimo to doskonale oddają XVII-wieczne realia oraz charakter i honor polskiej szlachty.

Czytelnik jest traktowany jak równorzędny partner. Autor snuje opowieść i czuwa, by uwaga czytelnika była cały czas skupiona – zwraca się bezpośrednio do niego, przytacza ciekawostki, sygnalizuje pewne wydarzenia, przytacza wypowiedzi uczestników i kronikarzy tamtych wydarzeń, powołuje się na słowa autorytetów historycznych. Każdy rozdział swej opowieści zaczyna od scenki rozgrywającej się w czasie II połowy XVII wieku, dzięki czemu czytelnik przenosi się w czasie i uważnie słucha oraz podpatruje. Książka jest pięknie wydana, z dbałością o każdy szczegół, a jej treść wzbogacają portrety bohaterów, obrazy, ryciny, bibliografia.

Jak hańbę przekuć w sławę? To wiedzą nasi przodkowie, którzy byli uczestnikami wydarzeń w latach 1655-1660. Dziś dzięki Sławomirowi Leśniewskiemu mogą się o tym dowiedzieć współcześni Polacy i poznać fakty, a prawdą historyczną raz na zawsze zasłonić literacki obraz potopu Henryka Sienkiewicza.

polecam, Marta Korycka
materiał chroniony prawami autorskimi

Strona Autora: www.atramentowomi.blogspot.com
Strona Autora:
www.atramentowomi.blogspot.com

Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

aaa

Tytuł: Potop Czas hańby i sławy 1655-1660
Autor: Sławomir Leśniewski
data wydania: 16 lutego 2017
ISBN 9788308063071
liczba stron: 384

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *