“24 godziny. Coś się dzieje w porcie!” Britta Teckentrup – recenzja

życie i pasje

Odsłony: 1230

cos.sie.dziejeAhoj, przygodo! Zanim jednak nasz mały czytelnik wyruszy w morską podróż z piratami, czy wybierze się na bezludną wyspę z Robinsonem, zaprośmy go do zwiedzenia portu. Co tam się ciekawego dzieje? O tym opowiada “picture-book” niemieckiej ilustratorki, Britty Teckentrup, który opublikowało wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Książka 24 godziny. Coś się dzieje w porcie! ma duży format, solidne, sztywne tekturowe kartki. Na siedmiu rozkładówkach przedstawiony został port w różnych porach dnia i nocy.  Możemy prześledzić, jakie jednostki przypływają do portu, co się dzieje  w kawiarni, na pokładzie statku, co znajduje się na brzegu, co robią postaci.
W lewym górnym rogu każdej planszy widnieje zegar pokazujący daną godzinę np. 7 rano, , 12 w południe, czy 22, kiedy już panuje zmrok rozświetlony blaskiem latarni. Obok  znajdziemy kilka pytań, pomocnych w omawianiu obrazków np. “Czy widzisz platformę wiertniczą?”,  “Co robi Borys Borsuk?”, “Co wiozą ciężarówki?”. Oczywiście możemy ułożyć mnóstwo podobnych pytań.

Obrazki są kolorowe, ciekawe, bogate w treść, dużo się na nich dzieje, ale nie są przesycone szczegółami, nie męczą wzroku nadmiarem elementów ani “pstrokacizną”.
Na tylnej okładce zostały wyszczególnione wszystkie postaci występujące w książce – są to uczłowieczone zwierzęta np. zające, misie, psy, kaczki, przedstawiciele typowo “morskich” gatunków:  foka, mors, pingwin itp.   Reprezentują różne zawody – m. in.  rybak, malarz, marynarz, operator dźwigu. Każdy bohater ma nadane imię, ale to nie stoi na przeszkodzie, by wymyślić im własne.

24 godziny. Coś się dzieje w porcie!  bawi i uczy jednocześnie, zapewni dziecku zajęcie na dłuższy czas.  To książka “wielokrotnego użytku”, można do niej wracać i za każdym razem na coś innego zwrócić uwagę.

Poprzez samodzielne czy wspólne  oglądanie i omawianie tej publikacji mały odbiorca rozwija spostrzegawczość, pamięć, koncentrację, wyobraźnię. Poszerza słownictwo związane z danym tematem, uczy się rozpoznawać godziny na zegarze, nazywa i liczy wybrane elementy. Ćwiczy umiejętność opowiadania, układania ciągów przyczynowo-skutkowych,  zadawania  pytań i konstruowania odpowiedzi.

Ponadto książka może stanowić inspirację do rozmaitych zabaw (np. budowanie portu z klocków), a także zajęć plastyczno-technicznych (chociażby  wykonywania łódeczek z papieru). To także znakomity pretekst do rozmów,  snucia opowieści, wspólnego spędzania czasu.

24 godziny. Coś się dzieje w porcie! mogą znakomicie przydać się jako pomoc w  terapii pedagogicznej w usprawnianiu umiejętności związanych z mówieniem, opowiadaniem, nazywaniem, a także z postrzeganiem i koncentracją.
Dzięki książkom takim jak ta, możemy czasem odwrócić słynne hasło “poczytaj mi, mamo” w “opowiedz mi, dziecko…”. Warto mieć ją na półce w domu, przedszkolu, bibliotece czy w świetlicy.

Życzę przyjemnego poznawania tej publikacji,
Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawem autorskim

cos.sie.dziejeWydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: DAS 24-Stunden-Wimmelbuch. Am Hafen ist was los!
Tłumaczenie: Krystyna Bratkowska
Data wydania:  21 marca 2017 r.

ISBN: 978-83-8097-077-9
Format: 256 mm x 335 mm
Liczba stron: 16
Oprawa twarda

1 thought on ““24 godziny. Coś się dzieje w porcie!” Britta Teckentrup – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *