KAŻDY MA SWOJĄ RZEKĘ – premierowa recenzja powieści Katarzyny Enerlich „Rzeka ludzi osobnych”

patrornat medialny

Odsłony: 2088

rzeka ludzi osobnychO tej powieści można by długo pisać. Z wielu względów tematyka i tereny są mi bliskie, jestem bowiem mieszkanką dawnych ziem pruskiego plemienia Bartów. Byłam nad Krutynią i w Krutyni, zaglądałam przez okienko do klasztoru w Wojnowie. O staroobrzędowcach usłyszałam po raz pierwszy na studiach (w ubiegłym wieku) od ówczesnej pani dr Zoi Jaroszewicz-Pieresławcew.  Serdecznie polecam najnowszą, fascynującą książkę Katarzyny Enerlich – redaktor Marta Korycka. 

PATRONAT-LOGO

Pod jednym niebem różni ludzie mieszkają i wierzą w różnych bogów, a tak naprawdę pewnie jeden jest, bo o to samo w każdej religii chodzi – o miłość do ludzi i oddanie ziemi, o respektowanie praw natury i skromne życie. (s. 82)

Krutynia to malownicza mazurska rzeka wijąca się po terenach dawnych Prus Wschodnich. Momentami spokojna i malownicza, a tuż za zakrętem nieobliczalna i rwąca. Tak jak ludzkie życie płynie zmiennym rytmem, a przy tym pełna jest różnych krajobrazów, tajemnic, historii. To tu, nad Krutynią toczy się akcja najnowszej powieści Katarzyny Enerlich Rzeka ludzi osobnych.

Granice tutejszych odludzi wyznaczała rzeka i połączone z nią jezioro – jedyni świadkowie tamtych czasów, bo najstarsze drzewa już obumarły, stare domy zamieniły się w pył, a omszałe kamienie przeniesiono w inne miejsca. Została tylko wciąż ta sama woda i wystarczyłoby pozwolić jej mówić, by poznać wszystkie tajemnice tej ziemi. (s. 14)

Król Fryderyk Wilhelm II pozwolił staroobrzędowcom, którzy nie chcieli poddać się carowi, osiedlić się na ziemiach pruskich w Puszczy Jańsborskiej (dziś Piska). Widział w nich ludzi robotnych i niepijących, stroniących od tytoniu i herbaty, miłujących porządek i kierujących się wiarą. To tu jako pierwszy przybył w 1830 roku Onufry Jakowlew Smirnow. Jednym z pierwszych osadników był Fiodor Isajew Malewan – fachowiec od budowy dróg. To on jest protoplastą rodu Malewanów – rudowłosych, silnych, samotnych i niezależnych kobiet z żyłką do interesów, miłujących ziemię i jej plony oraz klasztor mniszek nad jeziorem Duś.

Ostatnią z rodu Malewanów jest osiemdziesięcioletnia Augusta, mieszkająca w Wojnowie nad Krutynią. To do domku jej sąsiada, Sidora Kurta, najstarszego domu we wsi, wprowadza się młoda kobieta. To Katarzyna, aktorka z Białegostoku, która wynajęła chatę na pół roku, by uporządkować swe życie po śmierci męża i rozstaniu z kochankiem. Pragnie nauczyć się żyć od nowa. I rzeczywiście tak jest, gdyż Katka… wpierw musi nauczyć się rozpalać w piecu.

Wiedziała bowiem, że musi nauczyć się tu żyć, choćby tylko na pół roku. (s. 114)

Obie kobiety z niepokojem i ciekawością przyglądają się sobie. Stopniowo uczą się siebie nawzajem, poznają swoje historie, odkrywają tajemnice skrzętnie chowane od lat. Katarzyna z czasem poznaje prawdziwe życie staroobrzędowców, ich religię, zasady, zwyczaje. Korzysta z wiejsko-zdrowotnej atrakcji, jaką jest bania. Uczy się piec chleb, bliny, skańce i pyszki, a czytelnicy wraz z nią. Poznaje uroki prostego życia, zaczyna je doceniać:

Proste życie jest możliwe również w czasach, kiedy ludzie sobie owo życie skomplikowali, choć myśleli, że je ułatwiają. Proste życie na szczęście zawsze znajduje drogę do ludzi, którzy je pokochają i docenią. (s. 294)

Katarzyna podejmuje się nowej pracy. Ma napisać przewodnik po klasztorze w Wojnowie, który nie będzie przedstawiał tylko suchych faktów, ale i prawdziwe relacje, aby przyciągnąć turystów do klasztoru. Katka zbiera materiały. Poznawanie dawnych mieszkańców tych ziem przychodzi jej z niemałym trudem. Starowierców jest coraz mniej, są nieufni, zamykali jej drzwi przed nosem, odsyłali z niczym. Ludzie znad Krutyni są bowiem… osobni, zaś odludzia są tu codziennością.

Obie kreacje kobiece zasługują na uwagę. Z mężczyzn – Peteris, mazurski Prus. To on zna pruskość tej ziemi, której cały czas pozostaje wierny, nawet gdy z rzadka mówi językiem pruskim. To jego dziadek wpoił mu:

Ni zabuj, Peter, tygo, muśwa nie Poloki ni Niymcy. (…) Myśwa łod starych Prusów. Nie zabuj tygo. (s. 119)

Jednak główną bohaterką tej klimatycznej powieści jest Rzeka. Krutynia. To nad nią osiedlali się katolicy, ewangelicy, staroobrzędowcy, prawosławni, żydzi. To ona wije się po mazurskiej ziemi, łącząc i dzieląc. To ona jest początkiem i końcem. To ona zna historie życia każdego mieszkańca. To ona jest milczącym świadkiem historii. To ona opowiada, ona jest narratorką. Każdy rozdział zaczyna się bowiem od słowa „Rzeka”, a w nim snuta jest kolejna opowieść, często dramatyczna.

Bohaterami opowieści są prawdziwi ludzie, prawdziwe miejsca, choćby klasztor w Wojnowie, ale również te fikcyjne. Czasami trudno odróżnić, gdzie kończy się prawda, a zaczyna fikcja literacka. W swej najnowszej powieści Katarzyna Enerlich oddaje hołd mazurskiej ziemi, dawnym Prusom Wschodnim i ich mieszkańcom. Nie zapomina o tak ważnych postaciach dla tej ziemi, jakimi byli Ernst Wiechert i Melchior Wańkowicz, choć przede wszystkim skupia się na starowiercach i ich życiu. To oni bowiem za pośrednictwem tej powieści zostają ocaleni od zapomnienia. To ich zdjęcia zdobią karty tej powieści, to ich wpisy do pamiętników przybliżają czytelnikowi świat staroobrzędowców, czy to mateczki Antoniny Kondratiewnej z 1914 r., czy to lekarza Sidora Kurta.

W Wojnowie jest miejsce i na staroobrzędowców, i na pruskie, i na polskie dusze, i tak już tu będzie zawsze – bo to dzięki spłataniu wiary i ludzkich serc wieś przetrwała różne burze i złe chwile i pozostanie na swoim miejscu jeszcze długi czas. Niepamięć o niej zamieni się w pamięć. (s. 295)

Rzeka ludzi osobnych to misternie utkana powieść z różnych ludzkich opowieści, z wplecioną historią wsi i historią świata, gdzie przeszłość przeplata się ze współczesnością, a nicią spajającą owe historie jest malownicza rzeka Krutynia.

Tekst: Marta Korycka
Materiał chroniony prawami autorskimi

 

 rzeka ludzi osobnych

Tytuł: Rzeka ludzi osobnych
Autor: Katarzyna Enerlich
Wydawnictwo MG
Data wydania: 20 lipca 2016
ISBN: 9788377793626
Liczba stron:340

 

Marta PASJAMarta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *