W GOŚCINNYCH PROGACH NIESZAWSKICH MOŻNYCH – recenzja książki „Wysokie progi. Opowieści z wyższych sfer” Krystyny Wasilkowskiej-Frelichowskiej

życie i pasje

Odsłony: 2219

jjWysokie progi. Opowieści z wyższych sfer. to książka, która już od początku fascynuje wyglądem. Okładka jest stylizowana na stary album do zdjęć i taki też jest jej format – podłużny. A i zdjęć w środku mnóstwo… tych klimatycznych, czarno-białych, od razu przyciągających uwagę czytelnika i przenoszących go w przeszłość.
Krystyna Wasilkowska-Frelichowska przenosi nas w czasie i zaprasza w zacne progi nieszawskich rodzin. Są to wysokie progi, jednakże ich właściciele to dobrzy ludzie o szczerych sercach, którzy drzwi do swoich domów zawsze zostawiali szeroko otwarte, bez wyjątku dla wszystkich…

Między Włocławkiem a Toruniem nad Wisłą od setek lat znajduje się miasto Nieszawa. Tu dawniej mieszkali przedstawiciele różnych nacji, kultur, religii: Polacy, Żydzi, Niemcy, Rosjanie, kilku Holendrów. Tu mieszkali zwykli ludzie i ci wysoko urodzeni – przedstawiciele szlacheckich rodów, inteligencja, tu bywali ludzie znani w Polsce i na świecie.

Krystyna Wasilkowska-Frelichowska poznała wspaniałych ludzi związanych z tym miastem. Oni byli inspiracją do napisania jej dwóch książek, które tworzą autorski cykl dotyczący mieszkańców Nieszawy. Pierwsza z nich to Zapach świeżych malin. Historie ze smakiem, zaś druga to Wysokie progi. Opowieści z wyższych sfer. I dziś staniemy na progach domów i je przekroczymy, zostaliśmy bowiem zaproszeni w gościnne progi tych wysoko urodzonych.

Wysokie progi. Opowieści z wyższych sfer. to książka, która już od początku fascynuje wyglądem. Okładka jest stylizowana na stary album do zdjęć i taki też jest jej format – podłużny. A i zdjęć w środku mnóstwo… tych klimatycznych, czarno-białych, od razu przyciągających uwagę czytelnika i przenoszących go w przeszłość.

Krystyna Wasilkowska-Frelichowska przenosi nas w czasie i zaprasza w zacne progi nieszawskich rodzin. Są to wysokie progi, jednakże ich właściciele to dobrzy ludzie o szczerych sercach, którzy drzwi do swoich domów zawsze zostawiali szeroko otwarte, bez wyjątku dla wszystkich. Dziś współcześni czytelnicy na czas czytania książki również przekroczą wysokie progi i przez jakiś czas pozostaną gośćmi w domostwach dobrze urodzonych mieszkańców nadwiślańskiego miasteczka na Kujawach: Bacciarellich, Ossendowskich, Malczewskich, Duninów, Laskowskich, Kanigowskich, Sobierajów i innych.

Kartka wysłana do pani Amelii Iwanowskie
Kartka wysłana do pani Amelii Iwanowskie

Gospodynią jest autorka, to ona za każdym razem pełni honory domu. To ona oprowadza nas po domach i obejściach, przedstawia historię danej rodziny (przydałyby się drzewa genealogiczne) i jej zasługi dla Nieszawy i Polski. To ona kreśli sylwetki co znamienitszych członków rodzin i ich gości oraz podkreśla ich dokonania, dzięki temu pozostaną oni na dłużej w ludzkiej pamięci. Za każdym razem jesteśmy serdecznie witani i ugoszczeni. Nie jest nam dane odczuć, że jesteśmy nisko urodzeni, gdyż właściciele wcale nie zadzierali nosa. Czujemy ciepło rodzinnego domu, przeżywamy radości i smutki, bierzemy udział w zabawach okrężne i comber oraz kuligu karnawałowym.

Ta książka to swoisty pamiętnik i literatura faktu. Czytając ją, nie do końca wiadomo, czego się spodziewać, kogo można było spotkać w Nieszawie przed laty. Wielu rodzin czytelnicy nie znają, ale niektóre osoby na pewno tak, np.: świętego i jasnowidza. Losy dwóch księży, którzy przez jakiś czas mieszkali w tym samym klasztorze w Nieszawie, chociaż nie w tym samym czasie, poruszą każdego. Jeden został uznany za świętego, zaś drugi był jasnowidzem. O kim mowa? O o. Maksymilianie Kolbe i o. Andrzeju Klimuszko. W książce zostały przedstawione mało znane epizody z życia tych księży. Jak opowiadała o o. Klimuszko Marta Wysocka z domu Strych:

Recepta o. Klimuszki
Recepta o. Klimuszki

Przypominam sobie wyjątkowych przyjaciół naszego domu: oo. Andrzeja Klimuszko i Lucjusza Chodukiewicza. Ich pobyty w naszym dachem nie tylko związane były ze zwykłymi odwiedzinami, ale również z ciężką pracą w polu. Swoją przyjaźń okazywali w bardzo dosłowny sposób – zakasywali rękawy i pomagali w okresie żniw oraz przy innych pracach polowych. Obaj. Czuli się w naszym domu jak u siebie, siadali do posiłków razem z innymi robotnikami. Zupełnie naturalne było wejście zakonnika do kuchni, aby podejrzeć pod pokrywkę, czy na pewno będzie na zupę wspaniała czernina na mięsie kaczym z suszem owocowym. O. Andrzeja cechowała ogromna szczerość i prawda. (…) Jak wiem, przepowiadał także wydarzenia historyczne Polski, wskazywał miejsca pobytu zaginionych osób – żywych lub martwych. Poddawano go testom, które miały wykazać prawdziwość jego wizji, oczywiście z pomyślnym wynikiem. A w nas, nieszawianach wciąż drzemał kompleks Klimuszki. (s. 108-109)

Niezapomniane chwile spędzimy u państwa Ossendowskich, pisarza Ferdynanda i jego żony Zofii. Okazuje się, że gościem w ich domu był pisarz Kornel Makuszyński, twórca m.in. małpki Fiki-Miki. Pierwowzorem tej postaci była prawdziwa małpka Kasia, którą Ossendowscy przywieźli z podróży po Afryce.

Gospodynie domowe na pewno zafascynuje zawartość zeszytów z przepisami kulinarnymi prawdziwej mistrzyni kuchni z okresu przedwojennego, gosposi Bacciarellich (potomkowie malarza włoskiego Marcello Bacciarellego z XVIII wieku, który malował dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego), pani Alfredy Słomińskiej. Jej zeszyty z przepisami zachowały się do dziś. Halina i Bogusław (syn Zofii, z domu Bacciarelli) Stefańscy tak opowiadają:

Bacciarelli
Bacciarelli
Przepisy kulinarne pani Alfredy
Przepisy kulinarne pani Alfredy

W brulionie tym są również precyzyjne rysunki, jak planowała rozłożyć potrawy na półmiskach lub w jakiej kolejności ułoży plastry zimnych mięs i jajka przyrządzone na kilka sposobów. (s. 28)

Ułożenie potraw na talerzu według pani Alfredy
Ułożenie potraw na talerzu według pani Alfredy

Co najbardziej urzeknie w tej książce? Ludzkie historie, szczególnie te opowiadane przez świadków historii – czy to potomków zacnych rodów, czy to mieszkańców Nieszawy i okolic. To w nich odnajdziemy miłość do Nieszawy, szacunek dla możnych nieszawskich rodzin. To w nich zobaczymy prawdziwe codzienne życie wyższych sfer, zaś czarno-białe zdjęcia przeniosą nas w czasie, odkrywając przede nami nieistniejący już świat. Z kolei przepisy kulinarne na pieczeń husarską, węgierki na rauszu, czy pączki znakomite na pewno wzmogą nasz apetyt.

Niewątpliwie pani Krystyna Wasilkowska-Frelichowska kocha Nieszawę, swoje miasto rodzinne. To czuć w każdym słowie i we wszelkich działaniach tej niezwykle aktywnej nieszawianki. Wysokie progi. Opowieści z wyższych sfer to historie możnych nieszawskich rodzin i ich gości, swoisty album wspomnień, który w niezwykle naturalny i interesujący sposób przedstawia ich losy i dokumentuje czarno-białymi zdjęciami.

Polecam, Marta Korycka

materiał chroniony prawami autorskimi

zdjęcia z książki autorstwa Marty Koryckiej

Strona Autora: www.atramentowomi.blogspot.com
Strona Autora:
www.atramentowomi.blogspot.com

Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

jj

Autor: Krystyna Wasilkowska-Frelichowska
Tytuł: Wysokie progi. Opowieści z wyższych sfer
Wydawnictwo: Wydawnictwo Adam Marszałek
Data wydania: 2015-12-08
ISBN: 978-83-8019-267-6
Liczba stron: 285

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *