CZY JESTEŚMY TUTAJ SAMI? – “pozaziemski” fotoreportaż Danuty Baranowskiej

fotoreportaż z podróży życie i pasje

Odsłony: 2124

Na niepewnych nogach wyszłam przed budynek. Żołądek już się uspokoił, ale myśli galopowały jedna za drugą – Jak można było tego dokonać? Jak człowiek, nie mający możliwości zobaczenia swojej pracy z góry, mógł w tak doskonały sposób stworzyć te gigantyczne rysunki? Może rzeczywiście uczynili to przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji?
Na usta bezwiednie cisnęło się pytanie… Czy jesteśmy tutaj sami?

Nazca to niewielkie, bo około trzydziestotysięczne miasteczko, jakich wiele w Peru. Leży na piaszczysto-kamienistej pustyni w etnograficznej krainie zwanej Costa. Życie mieszkańców płynie tutaj w swoim własnym, trochę sennym trybie. W centrum znajduje się plac z odchodzącymi od niego, urokliwymi, wąskimi uliczkami. Plac nosi nazwę Plaza de Armas (Plac Broni) i nazwany jest tak, jak place we wszystkich miastach w Peru.

Ale to zwyczajne peruwiańskie miasto, znane jest na całym świecie ze swoich tajemniczych linii i rysunków, które przyciągają ogromne rzesze turystów i naukowców z różnych stron kuli ziemskiej.
Starożytne rysunki powstały prawdopodobnie 1500 – do 2000 lat temu w okresie prekolumbijskiej kultury Nazca rozwijającej się na tym terenie i stanowią jedną z największych zagadek na ziemi. Uczeni doszli do wniosku, że te ogromne, zagadkowe linie mogły przetrwać tak długi czas, ponieważ są wykonane na jednym z najbardziej suchych miejsc na ziemi. Płaskowyż Nazca bowiem, to piaszczysto kamienista pustynia, gdzie nie występują opady a temperatura powietrza oscyluje stale wokół 25 stopni Celsjusza. Naukowcy stwierdzili, że tajemnicze rysunki powstały przez usunięcie wierzchniej warstwy rdzawo-czerwonego żwiru, odsłaniającego jasną glebę. Linie nie są głębokie, mają około dwudziestu centymetrów głębokości.

Na płaskowyżu Nazca znajdują się setki rytów, przedstawiających wizerunki zwierząt i roślin, oraz mnóstwo linii i figur geometrycznych. Najsłynniejsze, to pająk, kondor, gigantyczne małpy, jaszczurki, kolibry, kaktusy, drzewo, astronauta oraz figury geometryczne i długie linie do złudzenia przypominające pasy startowe. Wszystkie te ryty sprawiają, że płaskowyż Nazca jest jednym z najbardziej tajemniczych miejsc na kuli ziemskiej.

Nazca pająk
Pająk/ fot: Danuta Baranowska
nazca małpa
Małpa/foto: Danuta Baranowska
Nazca astronauta
Astronauta/foto: Danuta Baranowska

Naukowcy próbują wyjaśnić, czym są niezwykłe geoglify i w jaki sposób zostały wykonane, zwłaszcza że są one widoczne w całej okazałości dopiero z lotu ptaka. Jak więc zwykły człowiek mógł je stworzyć poruszając się tylko po ziemi? Są różne teorie na ten temat. Internacional Explorers’Club starał się udowodnić, że Indianie korzystali z balonów na gorące powietrze. Maria Reiche niemiecka matematyk nie zajmowała się problemem jak powstały ryty, ale, co oznaczały i dlaczego zostały wykonane. Doszła do wniosku, że istnieje ścisły związek między rysunkami a konstelacjami gwiazd i że rysunki były informacjami przesyłanymi bogom. Jakkolwiek by nie było, nadal nie wiadomo, jak wykonano tak monumentalne geoglify.

Będąc w Peru, musiałam oczywiście naocznie zobaczyć owe tajemnicze linie.
Niewielkie, ale doskonale zorganizowane lotnisko przyjmowało codziennie mnóstwo chętnych. Była i kontrola bezpieczeństwa i ochrona, i …ważenie pasażerów razem z osobistym małym bagażem oraz aparatami fotograficznymi po to, żeby kilkuosobowe Cessny były odpowiednio wyważone. A na koniec, każdy z pasażerów po powrocie na ziemię otrzymywał certyfikat, potwierdzający lot nad płaskowyżem Nazca.

Na płycie lotniska stało kilka maszyn przygotowanych do lotu. Po chwili zajęłam miejsce w awionetce i… rozpoczęła się wielka przygoda. Pilot lekko oderwał samolot od ziemi i skierował się nad płaskowyż. O ile start był prawie nie zauważalny, o tyle sam lot nie był już tak przyjemny. Wprawdzie dostarczał mnóstwo emocji, ale żołądek urządzał harce. Pilot wykonywał ostre zwroty, zmieniając co raz wysokość, żeby pasażerowie mogli zobaczyć ryty z każdej strony, a to wywoływało bardzo nieprzyjemne odczucia. Człowiek odnosił wrażenie, że znajduje się w jakimś koszmarnym diabelskim młynie, wprowadzonym w ruch przez zwariowanego operatora rodem z upiornego horroru. Twarze wielu pasażerów, po wylądowaniu miały niezbyt atrakcyjny, zielonkawy kolor. Wszystko to jednak nie miało znaczenia. Ważne, że można było na własne oczy zobaczyć tajemnicze linie i rysunki.

Kiedy Cessna osiągnęła odpowiednią wysokość dało się zauważyć na rdzawej ziemi pod nami jakieś chaotyczne linie i plamy. – I to wszystko? – pomyślałam zawiedziona. Ale już po chwili wzrok wyłapał proste linie, ciągnące się w dal do ośmiu kilometrów, figury geometryczne i coś co mogło być pasami startowymi. Jednak w okresie kiedy powstały, nie było mowy o samolotach, więc może jednak, zgodnie z teorią niektórych badaczy, były to lądowiska pojazdów pozaziemskich cywilizacji? Zwłaszcza, że pilot pokazywał nam teraz rysunek astronauty.

nazca pasy startowe
Pasy startowe/Foto: Danuta Baranowska
Nazca linie
Linie/foto: Danuta Baranowska

Następne ryty to już zwierzęta i ptaki. Doskonale widoczny na tle rdzawobrunatnej ziemi wizerunek małpy z dziwacznie spiralnie zakręconym ogonem, dalej pająk z czterdziesto metrowymi odnóżami, kondor ze skrzydłami o rozpiętości sto dwadzieścia metrów, olbrzymie drzewo, papuga i część jaszczurki z ludzkimi rękami, zniszczonej przez przecinającą płaskowyż drogę Panamericana.

Nazca papuga
Papuga/fot: Danuta Baranowska
Nazca ręce
Ręce/fot: Danuta Baranowska
Nazca condor
Kondor/fot: Danuta Baranowska
Nazca drzewo
Drzewo/fot: Danuta Baranowska

Lot zbliżał się do końca. Trzydzieści minut minęło w mgnieniu oka. Samolot gładko wylądował. Każdy pasażer otrzymał po wylądowaniu imienny certyfikat, że przeleciał nad sławnymi liniami Nazca.

certyfikat

Na niepewnych nogach wyszłam przed budynek. Żołądek już się uspokoił, ale myśli galopowały jedna za drugą – Jak można było tego dokonać? Jak człowiek, nie mający możliwości zobaczenia swojej pracy z góry, mógł w tak doskonały sposób stworzyć te gigantyczne rysunki? Może rzeczywiście uczynili to przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji?

Na usta bezwiednie cisnęło się pytanie… Czy jesteśmy tutaj sami?

tekst i fotografie: Danuta Baranowska

materiał chroniony prawami autorskimi

2 thoughts on “CZY JESTEŚMY TUTAJ SAMI? – “pozaziemski” fotoreportaż Danuty Baranowskiej

  1. Pieknie pani Danusiu. 😉 zazdroszczę tych przygód, podróży i odwagi aby wszystko odkryc samemu. Całuje mocno i prosze o więcej 😉

  2. Niesamowite!!! Piękna przygoda , dobre pytanie
    “Czy jesteśmy tutaj sami?”
    Pozdrawiam cieplutko 🙂
    Sława

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *