„Do sukcesu nie ma żadnej windy. Trzeba iść po schodach”. – recenzja powieści Ewy Podsiadły-Natorskiej

literatura obyczajowa i współczesna recenzje

Odsłony: 2656

blekitne-dziewczyny-u-iext30371444Wszystko zaczęło się, gdy rodzinne miasto bohaterki – Radom, zajęło pierwsze miejsce w rankingu najgorszych miast do życia w Polsce. Zostało stolicą zmęczenia, a ktoś je nazwał Dziadom. Lecz Kaja się z tym nie zgadza, żyje w tym mieście i stara się je traktować jak należy. Szuka kobiet, radomianek, które są szczęśliwe i coś osiągnęły. I tak trafia do Iwony, która dzięki ćwiczeniom bardzo schudła, oraz do Renaty, mistrzyni deserów, która właśnie wydała swoją pierwszą książkę kucharską. Obie radomianki na swój sukces ciężko musiały zapracować.

Co to jest szczęście? Czym jest szczęście? Gdzie go szukać? A jak się już znajdzie, to jak je przy sobie zatrzymać na dłużej? To odwieczne pytania ludzkości i każdego człowieka z osobna. Bo i różne są szczęścia… Debiutancka powieść Ewy Podsiadły-Natorskiej  pt. „Błękitne dziewczyny” dotyka tego problemu, ale w wersji polskiej.

Okazuje się, że domeną Polek jest brak wiary w siebie, że są one zakompleksione, zamknięte w sobie i nieświadome własnych atutów. Wiarę zyskują dopiero dzięki różnym inicjatywom, w których biorą udział. Autorką jednej z takich inicjatyw jest Kaja Redo, narratorka i główna bohaterka powieści. Niespełna 30-letnia kobieta jest na życiowym zakręcie. Rozstała się z narzeczonym, który nawiedza ją w snach, ponownie zamieszkała z rodzicami, a wkrótce na własne życzenie straciła marnie opłacaną i stresującą pracę jako fotograf w „Głosie Radomia”. Jak odejść, to z hukiem. Na szczęście ma dwie przyjaciółki – Magdę wiecznie walczącą z nadwagą i poszukującą swej miłości oraz Mini, czyli Malwinę, królową secondhandów poniewieraną przez męża.

ewa_podsiadly_natorska
Ewa Podsiadły – Natorska źródło: www.radomnews.pl

Wszystko zaczęło się, gdy rodzinne miasto bohaterki – Radom, zajęło pierwsze miejsce w rankingu najgorszych miast do życia w Polsce. Zostało stolicą zmęczenia, a ktoś je nazwał Dziadom. Lecz Kaja się z tym nie zgadza, żyje w tym mieście i stara się je traktować jak należy. Szuka kobiet, radomianek, które są szczęśliwe i coś osiągnęły. I tak trafia do Iwony, która dzięki ćwiczeniom bardzo schudła, oraz do Renaty, mistrzyni deserów, która właśnie wydała swoją pierwszą książkę kucharską. Obie radomianki na swój sukces ciężko musiały zapracować.

„Do sukcesu nie ma żadnej windy. Trzeba iść po schodach”. (s. 421)

Kaja zdała sobie sprawę, że styka się z trzema rodzajami kobiet: Dziewczynami Szarymi, Dziewczynami Pomarańczowymi i Dziewczynami Błękitnymi. Te ostatnie są optymistyczne, szczęśliwe i jest ich najmniej, żyją poukrywane w różnych miejscach, a ona bardzo by chciała poznać te wspaniałe kobiety. Dlatego 5 XII Kaja Redo zakłada na Facebooku profil SZCZĘŚLIWE POLKI, a w rubryce „Informacje” wpisuje:

„Strona szczęśliwych, pogodzonych ze sobą kobiet”. (s. 203)

To strona dla zwykłych kobiet z krwi i kości, które pokonują własne słabości, znajdują w sobie to, co w nich zwyczajne, a zarazem najlepsze, i chwalą się tym przed całym światem. Jak? Pisząc markerem na kartce A-4 o swoim sukcesie i robiąc zdjęcie. Czym się chwalą kobiety? A że wyszły z depresji poporodowej, że zrzuciły nadprogramowe kilogramy, że przestały się jąkać, że zasadziły drzewa, że odeszły od męża tyrana… Wszystko się nadaje, o ile jest osobistym sukcesem danej kobiety.

Początkowo sama Kaja robi zdjęcia szczęśliwym kobietom, ale profil cieszy się coraz większą popularnością i zdjęcia zaczynają napływać z całej Polski. Kobiety w różnym wieku chwalą się swoimi sukcesami, uświadamiają je sobie, pod wpływem innych kobiet zdobywają się na odwagę, by dokonać zmian w swoim życiu, bo wcześniej im jej zabrakło. Tak było z Mini.

„Dlaczego i po co to wszystko? – powinniśmy to zrobić, bo nawet jeśli nie staniemy się z dnia na dzień supermenkami, to przynajmniej poczujemy się lepiej….  Jeśli same nie pomyślimy o sobie dobrze i nie pochwalimy się tym, jakie jesteśmy i co zdołałyśmy osiągnąć, to nikt nie zrobi tego za nas”. (s. 353-4)

I tak powstała jej Armia Błękitnych Dziewczyn. A kadetek wciąż przybywało.

Ale w życiu nie jest tak pięknie i różowo. I to w tej powieści jest również ukazane. Kaja i jej przyjaciółki uwikłane są w różne osobiste problemy. Brak pracy, pieniędzy i własnego mieszkania, wredna szefowa, problemy małżeńskie, przemoc psychiczna ze strony męża, poszukiwania drugiej połówki, skomplikowane relacje damsko-męskie… Słowo-klucz „Awaria” stawia przyjaciółki na nogi, wtedy spieszą sobie z pomocą, bo siła kobiecej przyjaźni jest ogromna, mimo przejściowych turbulencji.

Ewa Podsiadły-Natorska otwiera Polkom oczy, uświadamia im prawdę o nich samych, daje odwagę i pewność siebie, daje motywację do podniesienia się z niewygodnego krzesła i zobaczenia szerszej perspektywy wokół siebie. Ale przede wszystkim uchyla ich skorupę, aby dotarł do środka promyczek odwagi, promyczek szczęścia, gdyż często znacznie większym wyzwaniem bywa zaakceptowanie swoich wad. Autorka za pośrednictwem Kai uświadamia czytelniczkom, że nie tylko każdej z nas osobiście dzieje się krzywda i zły los się na nas uwziął, że są inni ludzie wokół. Pokazuje, czym jest szczęście, gdzie go należy szukać i jak ważna w życiu człowieka jest pasja.

„Trzeba mieć pasję, by nie zwariować w tym szalonym świecie. Z pasją lepiej się żyje, a chwilami pomaga ci przetrwać. Jest jak maska tlenowa”. (s. 115)

„Błękitne dziewczyny” to ciepła i życiowa powieść, od której trudno się oderwać. Napisana niezwykle lekko, ale jakże mądrze i optymistycznie, okraszona nutą goryczy i łyżką słodyczy. Ukazuje życie takim, jakim jest, a przy tym zmusza do zajrzenia w głąb siebie, do chwili refleksji nad swoim życiem i sobą samym oraz poszukania odpowiedzi na kilka egzystencjalnych pytań. „Błękitne dziewczyny” to recepta na odnalezienie prawdziwej siebie, na bycie szczęśliwą kobietą, na bycie szczęśliwą Polką.

A Ty, Droga Czytelniczko, jakiego koloru dziewczyną jesteś? Czy zasiliłabyś armię Błękitnych Dziewczyn? Co napisałabyś na swojej kartce? Jaki sukces osiągnęłaś?

* * * * * * * *

A może i my w magazynie “Życie i pasje” stworzymy własną armię i pochwalimy się między sobą swoimi sukcesami? Co Wy na to?

 

blekitne-dziewczyny-u-iext30371444

 

 

 

 

 

 

 

 

autor: Ewa Podsiadły-Natorska
tytuł: Błękitne dziewczyny
wydawnictwo: MUZA
data wydania:14 października 2015
ISBN 9788328700895
liczba stron: 528
kategoria: literatura polska

 

 

Strona Autora: www.atramentowomi.blogspot.com
Strona Autora:
www.atramentowomi.blogspot.com

Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *