OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

STRZELA Z ŁUKU NIE ROBIĄC HUKU - wywiad z Magdaleną Jankowską Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY

NAKA SUBA SI – fotoreportaż z Dakaru Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

SPRAWDZONE SPOSOBY NA (NIE)PEWNY SUKCES PISARSKI – felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO :

Powiem wam jak zginął JOE ALEX – polecamy audiobooka Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

MASZ NA IMIĘ KAMILA ... Czytaj dalej »

LEKTURACJE:

PEREŁKA WYDAWNICZA: Moja pierwsza mitologia, Katarzyna Marciniak-audiobook Czytaj dalej »

FOTOGALERIA ŻYCIA I PASJI:

LETNIE WSPOMNIENIA – fotogaleria Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

BIOGRAFIE:

GEORGE MICHEL Czytaj dalej »

SEANS NA KANAPIE:

BAŚNIOWA OPOWIEŚĆ O MIŁOŚCI NA JESIENNE, ZIMNE WIECZORY Czytaj dalej »

 

Category Archives: o psach sfornych i niesfornych

WYZNANIA BARDZIEJ OSOBISTE, CZYLI MÓJ PRYWATNY PROZAC – felieton pisarza Marcina Pałasza

MPalasz1Ja wiem, że często mówi się „dobrani jak w korcu maku”. Ale u nas to jest najprawdziwsza prawda! Podczas podróży Elf ponoć co chwila dosłownie starał się uciekać, był niespokojny… Gdy wysiadł z samochodu, serce mi niemal pękło – szedł z podkulonym ogonem, brzuchem niemal szorując po ziemi. A wtedy ja usiadłem na chodniku niedaleko niego i zacząłem mu opowiadać bajkę. Bajkę o Elfie, który będzie miał swój domek i swojego człowieka. O Elfie, który wreszcie będzie miał swoje posłanie, zabawki i mnóstwo dobrego jedzenia… I tak mówiłem, mówiłem, często wplatając w opowieść jego imię, a on przysuwał się do mnie coraz bliżej. Ludzie, którzy go przywieźli, patrzyli na to z początku dość sceptycznie, jednak gdy wstałem – Elf wstał również, patrząc na mnie uważnie. Zrobiłem krok w bok – on też. Krok do przodu – pies postąpił za mną. Dostałem smycz do ręki i polecenie „Zmykajcie do domu! Cud jakiś…! Papiery podpiszemy kiedy indziej!”

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„MARCELKOWE CZYTANIE” – czyli dlaczego warto kupić „Marcelki” dziecku pod choinkę.

MPalasz1Napisać mądrą, wartościową, a przy tym prostą opowieść i uniknąć tak nielubianego przecież moralizatorstwa, to nie lada sztuka. Marcinowi Pałaszowi, autorowi słuchowisk oraz książek dla dzieci i młodzieży, ta sztuka się udała. I to niejeden raz. Laureat Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego zdobył serca czytelników serią o psie Elfie, ale ma przecież w dorobku kilkanaście publikacji, w których bawi, wzrusza i uczy małych czytelników. Tych większych zresztą też.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„Czworołapa Przyjaciółka, czyli jak zostałem akuszerem.” – Marcin Pałasz opowiada.

cat-923297_1280Prawdę mówiąc, bałem się bardzo, że przerażona i zdezorientowana kotka nie pozwoli sobie pomóc, że może zareaguje agresywnie na wszelkie próby manewrów z nitką i nożyczkami… ale nie. Wciąż wlepiała we mnie swe złociste oczy, nawet w tych najbardziej trudnych chwilach

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„Czworołapy Przyjaciel, czyli czarne jest piękne :)” – kolejna historia Marcina Pałasza

1339320886_sznaucer-olbrzymi

Ja wiem, że każdy o swoim zwierzu mówi, że jest absolutnie wyjątkowy. To takie patrzenie przez pryzmat miłości i każdy, kto zwierza ma – o tym wie. Jednak Maron naprawdę był wyjątkowym psem! Tak pojętnego, dobrze ułożonego (z natury, nie wychowaniem!) psa ze świecą można było szukać. Inteligentny też jak mało który. Patrząc na niego, miało się wrażenie że rozumie każde słowo wypowiedziane w jego obecności. Dzieci kochał, ludzi kochał, choć z początku podchodził do obcych z pewną nieufnością. Jakimś cudem wyczuwał jednak, kto należy do rodziny. Po zapachu? Możemy się tego jedynie domyślać…

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„Czworołapy Przyjaciel, czyli szczenięce lata Marcina P. :)” – ciąg dalszy odcinka 1

MPalasz1Zadanie założenia psu Wajusiowi specjalnej obróżki przeciw pchłom, przysłanej przez wujka z Niemiec (w Polsce wtedy chyba nie było takich wynalazków) przypadło mi. Nigdy nie zapomnę tego stada skaczących przecinków, w pośpiechu opuszczających wajusiową sierść :) Tak się zaczęła moja miłość do prawdziwych, żywych zwierzaków. Wcześniej bowiem uwielbiałem o nich czytać,względnie goniłem dziadkowe kury lub usiłowałem nakłonić kozę Miecię, by dała się osiodłać (bez skutku). Jednak to właśnie Wajuś był moim pierwszym PRAWDZIWYM zwierzęcym przyjacielem.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„Czworołapy Przyjaciel, czyli szczenięce lata Marcina P. :)” – odcinek 1

MPalasz1Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu. A konkretnie – w ogrodzie mojego dziadka. Tak się bowiem składa, że niemal od urodzenia wychowywałem się w Kudowie-Zdroju, u babci i dziadka, gdzie ten ostatni prowadził wielkie ogrodnictwo: był i olbrzymi sad, były szklarnie, były tunele foliowe, inspekty… Był staw z rybami, była stajnia z kozą (a czasem nawet dwiema) – no i wśród tego wszystkiego był mały Marcin Pałasz. Oraz pies i kot.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+