FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Tajemnicze miasto w peruwiańskich Andach Czytaj dalej »

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI

NAPARSTKOMANIA - o swojej pasji opowiada Agnieszka Wiechucka Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

BEBECH - felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

LEKTURACJE :

Podróże literackie. Recenzje najciekawszych książek na wakacje dla dzieci Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

GŁOŚNIEJ NIŻ ŚNIEG, STEFAN HERTMANS – recenzja Czytaj dalej »

PRZEPISY ŻYCIA I PASJI:

WARIACJA NA TEMAT OGÓRKA - przepisy na przetwory z ogórka Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ABC bezpiecznego opalania Czytaj dalej »

WAKACJE:

Wakacyjna frajda przy ognisku, czyli zabaw się w surwiwal Czytaj dalej »

PORADY:

Pourlopowy kryzys odporności - jak go pokonać Czytaj dalej »

TRUDNE SPRAWY:

Gdy on wyjeżdża bez ciebie... Czytaj dalej »

 

Category Archives: kapłanka bogini Bastet

„TRAPER, KOT NIEUSTRASZONY!” – koci felieton Luizy Dobrzyńskiej

cat-859019_1280Pewnego dnia, gdy razem z mamą oglądałam telewizję, przywlókł się do nas, zamiauczał żałośnie i skonał. Wiem, że powinnam go uśpić wcześniej, ale proszę mi wierzyć – to nie jest łatwa decyzja, szczególnie gdy zwierzęcia nic nie boli i jest ono młode. Traper miał niecałe siedem lat. Jedno, co mnie pociesza, to fakt, że z tak poważną chorobą pożył znacznie dłużej, niż prorokowali lekarze. I na pewno bardziej komfortowo, niż niejedna chrześcijańska dusza.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

I WANNA BE YOUR SLADGE HAMMER

cat-1056661_1280Hammer był rudy, pręgowany, puchaty i miał bursztynowe oczy. Piękne stworzenie o lekko spłaszczonym pyszczku wyglądało niczym niewiniątko. Łagodny i przymilny kociak okazał się jednak prawdziwym skaraniem boskim, miał bowiem manię zrzucania wszystkiego, co znalazł, na podłogę.Psotny był niemożliwie, ale też przy tym ogromnie miły. W odróżnieniu od innych moich kotów łagodny jak jagnię. Można było zrobić z nim dosłownie wszystko, ani nie drapał, ani nie gryzł. Ta jego cecha dość szybko okazała się cenna.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„CZARNA KAWA” – kolejna odsłona cyklu „Wierzę w zwierzę”

cat-694730_1280Podczas sesji dyplomowej każdy jest zdenerwowany, ja też byłam. Kiedy wreszcie udało mi się zdać ostatni ustny, wyskoczyłam za drzwi sali, w której się odbywal, z gigantyczną ulgą. Od razu zauważyłam, że moi koledzy, zgromadzeni na korytarzu, podają sobie coś z rąk do rąk. Zaintrygowana podeszłam bliżej. „Coś” okazało się czarnym kłębuszkiem wielkości niedużej dłoni.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„ROCK ME AMADEUS”, czyli odcinek drugi cyklu Luizy Dobrzyńskiej „Wierzę w zwierzę”

cat-233367„Wypluj natychmiast!”-  zażądałam.
Suczka posłusznie pochyliła łeb i wypluła mi pod nogi maleńkie, piszczące kociątko. Potem zrobiła stójkę i zaczęła popiskiwać błagalnie. Wyraźnie prosiła, by nie zabierać jej znaleziska. Co było robić? Zabrałam maleństwo do domu. Nawet mama się wzruszyła. Niestety ku naszemu zmartwieniu kotek nie przeżył kilku dni. Może właśnie dzięki temu wypadkowi mama nie zaprotestowała, gdy następnej zimy wylądował u nas Amadeusz.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„POCZĄTEK WIELKIEJ PRZYGODY” – piękna opowieść Luizy Dobrzyńskiej z kotem w roli głównej

cat-233367Historia mojej kociofilii sięga obu dziadków. Dziadek numer jeden, Jerzy Dobrzyński, został skazany na śmierć jeszcze przed urodzeniem mego ojca. Za co – nie udało mi się dowiedzieć. Oficjalny zapis mówił o tym, jakoby sprzeniewierzył parę butów z powierzonego mu magazynu, jednak nawet za Stalina nie byłoby to podstawą do takiego wyroku. Zamieniono mu go zresztą na dożywocie w łagrze kazachstańskim, z którego ostatecznie wyszedł po piętnastu latach.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+