WYWIAD:

WYWIAD:

Gimnastyka mózgu smyka - czyli w królestwie szachowym Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

Setki fotoreportaży z różnych zakątków kraju i ze świata Czytaj dalej »

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

Wybierz spośród ogromnego katalogu książkę dla siebie Czytaj dalej »

PORADY

PORADY

Znajdziecie tutaj naprawdę wiele praktycznych i ciekawych porad Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

POCZYTAJ MI NA UCHO

Audiobook - jaki wybrać? Sto kilkadziesiąt propozycji! Wybierz i słuchaj. Czytaj dalej »

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

Kilkadziesiąt tytułów książek polecanych przez naszych ekspertów Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

LISTA NIEOBECNOŚCI, Michał Paweł Urbaniak - jedna z najpiękniejszych i najsmutniejszych powieści tego roku Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Druga strona mocy, Joanna Jax Czytaj dalej »

 

SZPIEG W KSIĘGARNI: “Kowalska. Ta od Dąbrowskiej” Sylwia Chwedorczuk – recenzja

Hits: 87

To przepiękna historia skomplikowanych związków, opowieść o “głodzie czułości”, miłości, niespełnieniu, samotności, o emocjach i relacjach międzyludzkich. Barwna, fascynująca, wciągająca niczym powieść biografia pozostającej dotąd w cieniu autorki Nocy i dni Anny Kowalskiej – pisarki, redaktorki, żony profesora filologii klasycznej, prowadzącej przez ponad 40 lat dzienniki oraz obfitą korespondencję.

Zazwyczaj sięgamy po biografie osób, które znamy, cenimy, podziwiamy, lubimy ich twórczość, chcemy o nich dowiedzieć się więcej. Czasem jednak wybór pada na nazwisko mało znane,  gdzieś tylko przewijające się w tle, czy nawet całkiem zapomniane. Nie bez kozery w tytule książki Sylwii Chwedorczuk odwołano się do autorki słynnych “Nocy i dni”, wszak tę pisarkę znamy i z nią kojarzymy (albo i nie) Annę Kowalską. To uściślenie pozwala też jednoznacznie wskazać, o którą Kowalską chodzi: nie o autorkę “Pestki”, nie o współczesną piosenkarkę, projektantkę meblościanki, ani o świętą Faustynę.
Osobiście sięgnęłam po tę książkę wiedziona czystą ciekawością, skuszona okładkowym opisem, nie szukałam obyczajowych skandali, chciałam poznać zapomnianą autorkę, której korespondencja z Dąbrowską i prowadzone przez nią latami dzienniki stały się cennym dokumentem i dziełem życia.

Biografia okazała się  barwną, wciągającą, fascynującą, solidnie udokumentowaną lekturą. Jej autorka, Sylwia Chwedorczuk, edytorka listów Anny Kowalskiej i Marii Dąbrowskiej, która obroniła pracę doktorancką w Instytucie Badań Literackich PAN, jest niewątpliwie wnikliwą badaczką literatury i prawdziwą pasjonatką.  Mrówcza praca nad korespondencją i dziennikami, pogłębiona lekturą obszernych materiałów oraz rozmowami m.in. ze spadkobiercami pisarki, pozwoliły zbudować ciekawy, wielowymiarowy portret nietuzinkowej kobiety, a tym samym ocalić ją od zapomnienia.

W książce poznajemy naznaczone samotnością, cierpieniem, niespełnieniem i targane uczuciowymi wątpliwościami dzieje Anny – od niełatwego dzieciństwa, poprzez burzliwą młodość, studia, małżeństwo, pracę literacką i redaktorską, skomplikowany  związek z Marią Dąbrowską, macierzyństwo, aż po chorobę i śmierć. Przyglądamy się wszystkiemu,  co ją ukształtowało  –  atmosfera domowa i szkolna, relacje rodzinne, nieodwzajemnione uczucia (afekt ku nauczycielce), uniwersyteckie pasje, podróże, wspólna z mężem praca twórcza, wojenna tułaczka, nawiązywane znajomości itp.
Stopniowo poznajemy Kowalską jako córkę uczennicę, żonę, matkę, przyjaciółkę, intelektualistkę, pisarkę. Była zdolna, inteligentna, błyskotliwa, ceniona przez rozmówców, uznawana za autorytet, krytyczna wobec siebie i własnej twórczości, ambitna, pracowita i zdeterminowana w działaniach.  Nie była klasyczną pięknością, wnioskując na podstawie fotografii, ale bije od niej szczerość i poczciwość.
Czuła się niespełniona, samotna, nie pasowała do swoich czasów, choć  realizowała się na różnych polach.
Znała kilka języków ( w tym łacinę i grekę, biegła we francuskim), angażowała się w życie literackie, m.in. współpracowała z tygodnikiem “Sygnały” we Lwowie, redagowała “Zeszyty Wrocławskie”. Działała w Związku Literatów.
Ze starszym od siebie mężem Jerzym, profesorem filologii klasycznej, tworzyli wyjątkową parę, razem pracowali, pisali książki, mieli córkę Tulę. Stanowili doskonały intelektualny tandem.
Dopiero po śmierci Jerzego Anna zamieszkała z Dąbrowską, choć ich romans trwał o wiele dłużej, targany rozterkami,  burzliwy, trudny, pełen zazdrości i namiętności. To była istna karuzela uczuć, której świadectwo czytamy w listach.  Wiele je dzieliło, ale nic nie mogło rozdzielić.

Nie sposób tu precyzyjnie nakreślić portretu Kowalskiej i streścić etapów jej życia, w tym celu odsyłam do książki Sylwii Chwedorczuk.  Naprawdę pozostaję pod ogromnym wrażeniem bogactwa treści w niej zawartej i samej osobowości Anny Kowalskiej,  erudytki, nad podziw dzielnej, niezależnej kobiety.
Ale ta publikacja to nie tylko biografia skupiona na jednej osobie. To przepiękna historia skomplikowanych związków, opowieść o “głodzie czułości”, miłości, niespełnieniu, samotności, o emocjach i relacjach międzyludzkich.
To również opowieść o przedwojennym Lwowie, Warszawie z okresu wojny i powojennym Wrocławiu, gdzie zaczęło  kształtować się życie literacko-kulturalne. “Przewija się” przez nią wiele znanych nazwisk np. M. Kuncewiczowa, Cz. Miłosz, Cz.Hernas, J. Iwaszkiewicz, J. Stempowski, W. Żukrowski i wiele innych. I o ile o nich czytamy  w podręcznikach, leksykonach, czy słyszymy na wykładach, to o Jerzym i Annie Kowalskich  – dotąd panowała cisza, znali ich jedynie badacze szczególnie zajmujący się literaturą XX w. Do “szarego” czytelnika ta wiedza nie dotarła. Dzięki książce Sylwii Chwedorczuk to się zmieniło, dziś możemy poznać sylwetki i burzliwe koleje życia tych nietuzinkowych intelektualistów, mających spory wkład w polską kulturę. Nareszcie wyszli z cienia.

Anna Kowalska nie była raczej wybitną pisarką, ale jej opowiadania były cenione i nagradzane. Tworzyła prozę oszczędną, z uwagą studiowała życie ludzi, sięgała po wątki autobiograficzne, motywy greckie. Współcześnie jej utwory są mocno zapomniane. Ze świecą szukać czytelników powieści “Gruce”, “Na rogatce” , “Opowiadań wrocławskich”, “Safony”, ‘Wójta wolbromskiego”, “Ptasznika” czy “Szczeliny”. Po lekturze biografii  nabrałam ochoty na poszperanie w bibliotekach i antykwariatach, by choć w małym stopniu zapoznać się z tą twórczością. Sądzę, że nie tylko ja poczułam się zainspirowana. Może kiedyś doczekamy się wznowienia choćby paru najlepszych tomów? Po wybór listów już możemy sięgnąć.

Kowalską. Tę od Dąbrowskiej czyta się z ciekawością, przyjemnością, niemal jednym tchem. Wciąga niczym dobra powieść.  Gęsta od treści – nie przytłacza nadmiarem szczegółów i dat.  Solidnie udokumentowana, rzetelna i subtelna. Autorka nie zagłębia się w kwestie tożsamości seksualnej Kowalskiej i Dąbrowskiej,  nie szufladkuje ich, nie kategoryzuje, skupia się na łączących je uczuciach oraz ich trudnych charakterach. Co więcej, nie ocenia, nie narzuca własnych poglądów. Relacjonuje. Przygląda się opisywanym ludziom z uwagą, swoistą czułością.
Nie wiem jak to określić, ale czytając tę książkę czułam, że Chwedorczuk nie tylko włożyła w to wiele zaangażowania i pracy, ale podchodziła do tego tematu z prawdziwą szczerą pasją. To wyraźnie nie było “pisanie na zlecenie”, ale owoc zgromadzonej wiedzy oraz osobistej fascynacji listami i dziennikami Kowalskiej i Dąbrowskiej.

Dla miłośników literatury i literackich biografii, dla tych, którzy lubią odkrywać nieznane i poznawać nowe – wyśmienita pozycja!
Polecam, pozostając w zachwycie.

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

Wydawnictwo Marginesy
Autor: Sylwia Chwedorczuk
Tytuł: Kowalska. Ta od Dąbrowskiej
Liczba stron: 368
Data wydania: 9.09.2020
ISBN: 978-83-66500-14-3 

Agnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. W wolnym czasie zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.

(Visited 81 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share
Close