POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

DRZEWA UMIERAJĄ STOJĄC Czytaj dalej »

PODRÓŻE:

PODRÓŻE:

BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH, Igor Sokołowski Czytaj dalej »

PORADY:

PORADY:

JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH? Czytaj dalej »

DZIECKO W SZKOLE :

DZIECKO W SZKOLE :

KIEDY NAUKA STAJE SIĘ PROBLEMEM... Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ZDROWIE:

JAK SIĘ KLUJE GŁÓD? Czytaj dalej »

ALCHEMIA PRANIA:

ALCHEMIA PRANIA:

GADŻETY POMOCNE W PRANIU Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

ŚCIĄGA Z JĘZYKA POLSKIEGO. POWTARZAJ WIADOMOŚCI Z AUDIOBOOKIEM Czytaj dalej »

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

JAK DZIAŁA PAMIĘĆ? Czytaj dalej »

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

PODUSZKA W RÓŻOWE SŁONIE Czytaj dalej »

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

SERCE Z SZUFLADY, Agnieszka Jeż Czytaj dalej »

 

NIEZWYKŁE JEZIORO W GÓRACH – część II – fotoreportaż Danuty Baranowskiej

Zgodnie z obietnicą, w drugiej części fotoreportażu zwiedzimy warsztat  tkacki, manufakturę tytoniową i chaty kobiet z plemienia Padaung, a także zajrzymy do wielkiej Świątyni Phaung Daw Oo. Zapraszamy znów do Birmy,  nad Jezioro Inle.

Po kilkunastu minutach rejsu łódź przycumowała do drewnianego pomostu.

– Kto ma ochotę na papierosa, to tylko tutaj. Takich cygaretek jeszcze nie wiedzieliście – zawołał śmiejąc się od ucha do ucha Birmańczyk.

W warsztacie papierosów

W zakładzie wyrobów tytoniowych papierosy były wyrabiane ręcznie. W warsztacie pracowały tylko kobiety. Zawijały drobno pokrojony tytoń i drobinki zapachowego drewienka w całe liście zwane tha nat phet, mocowały filtr wykonany z suszonych liści kukurydzy i naklejały etykietkę. Papierosy były różnych smaków: ananasowe, czekoladowe, mandarynkowe, bananowe czy mango. W ramach reklamowych można było zapalić takiego skręta w zielonym liściu w przygotowanej do tego celu palarni.

Produkcja papierosów

W warsztacie tkackim królowały tkaniny z włókien kwiatu lotosu. Wyroby wbrew pozorom były dość sztywne i raczej nie wzbudziły mojego zachwytu. Ponadto były dość drogie, ale akurat temu trudno się dziwić. Pozyskanie włókna z lotosu i wyrób nici jest pracochłonny, a żeby uzyskać zadowalającą ilość przędzy potrzebne są  ogromne ilości roślin.

Pozyskiwanie włókien z łodyg lotosu.

Kobiety z plemienia Padaung zwane długimi szyjami, również zajmowały się tkactwem. Ich wyroby były jednak z jedwabiu i podobały mi się dużo bardziej niż te z lotosu. Z przedstawicielkami tegoż plemienia spotkałam się kilkanaście lat wcześniej na północy Tajlandii w obozie dla uchodźców z Birmy. I wtedy przed laty i teraz kobiety Padaung zgodnie ze swoją tradycją nosiły i nadal noszą metalowe obręcze na szyi, pod kolanami i na przedramionach.

Warsztat tkacki tkanin z lotosu

Produkcja tkanin u kobiet Padaung

W chacie kobiet plemienia Padaung

Późnym popołudniem nasza mała łódka dotarła do świątyni Phaung Daw Oo. Przy pomostach zacumowanych było setki łodzi. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Wszędzie gdzie byłam dotychczas panowała harmonia, turystów widywało się rzadko, a Birmańczycy zajmowali się w spokoju swoimi sprawami. A tutaj niesamowity tłum ludzi kłębiący się przy pomostach, przed świątynią, wewnątrz pagody, na schodach. Tysiące mnichów, pielgrzymów i mieszkańców wodnych wiosek szturmowało wejście do świątyni.

Mniszki podpływające do Świątyni Phaung Daw Oo

Wejście do Świątyni Phaung Daw Oo

– Co się dzieje? – zapytałam zdziwiona naszego sternika-przewodnika.

– To jest właśnie ta druga niespodzianka – odparł zadowolony i jak zwykle szeroko uśmiechnięty.

– Ależ to są tysiące ludzi – powiedziałam.

– Bo to niezwykły czas i wspaniała, radosna uroczystość. Nie zawsze można trafić na obchody Święta Zakończenia Pory Deszczowej, święta będącego jednocześnie podziękowaniem bóstwom za udane plony.  – W środku będzie jeszcze ciekawiej – dodał kierując się w stronę schodów prowadzących do pagody.

Mnisi w Świątyni Phaung Daw Oo podczas Święta Zakończenia Pory Deszczowej

Z dużym trudem udało mi się dostać do środka świątyni. Wewnątrz mnisi w bordowych i szafranowych szatach, setki mniszek w różowych strojach, pielgrzymi, turyści, wszyscy zgodnie w ciszy i skupieniu spoglądali w kierunku sanktuarium. Wysoko ponad głowami ludzi znajdował się ołtarz z pięcioma posągami różnych form postaci Buddy, posągami zupełnie innymi niż wszędzie, niezbyt kształtnymi, bardzo kulistymi, owiniętymi złotą folią, ale mimo to otaczanymi ogromną czcią. Mnisi śpiewali swoje monotonne mantry, pachniały kadzidełka, paliły się świece. Atmosfera w świątyni była podniosła, wręcz mistyczna i wyjątkowo magiczna.

Zniekształcone posągi Buddy

Długo po opuszczeniu pagody nie mogłam przyjść do siebie. Trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia, żeby być świadkiem takiego wydarzenia.

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Przewodnik ponaglił nas do powrotu.

– Po zachodzie słońca łodzie nie mogą się poruszać po jeziorze – powiedział i jakby uprzedzając moje pytanie, wyjaśnił  dlaczego wizerunki Buddy w świątyni były tak dziwnego kształtu.

– Przez wiele lat posągi były pokrywane złotą folią i było jej tak dużo, że figury straciły swój kształt przybierając formę grubych kuleczek. – Pokażę wam jeszcze po drodze rybaków zarzucających sieci na ryby – dodał, kierując łódź w kierunku widniejących w oddali na jeziorze postaci, nieruchomo stojących na czółnach.

Tradycyjny połów ryb. Rybak na jeziorze Inle

Droga do przystani tym razem była krótsza. Najwidoczniej właściciele łodzi znają bliższą trasę powrotną. Do nabrzeża dotarliśmy w  momencie kiedy ostatnie promienie słońca oświetliły migoczącą taflę wody.

Inle w zachodzącym słońcu

 

Tekst i fotografie:  Danuta Baranowska
materiał chroniony prawami autorskimi

Danuta Baranowska – stuprocentowy zodiakalny baran, niespokojny duch, aktywnie i entuzjastycznie nastawiona do życia. Jak przystało na znak żywiołu ognia, uwielbia kolor czerwony. Kocha książki w każdej ilości, przyrodę, góry, kawę z kardamonem i koty. Jest właścicielką, a właściwie niewolnicą kota ragdolla o imieniu Misiek. Jej pasją są podróże, zwiedzanie niezwykłych miejsc, poznawanie ciekawych ludzi oraz fotografia.

(Visited 204 times, 1 visits today)
Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close