POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

DRZEWA UMIERAJĄ STOJĄC Czytaj dalej »

PODRÓŻE:

PODRÓŻE:

BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH, Igor Sokołowski Czytaj dalej »

PORADY:

PORADY:

JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH? Czytaj dalej »

DZIECKO W SZKOLE :

DZIECKO W SZKOLE :

KIEDY NAUKA STAJE SIĘ PROBLEMEM... Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ZDROWIE:

JAK SIĘ KLUJE GŁÓD? Czytaj dalej »

ALCHEMIA PRANIA:

ALCHEMIA PRANIA:

GADŻETY POMOCNE W PRANIU Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

ŚCIĄGA Z JĘZYKA POLSKIEGO. POWTARZAJ WIADOMOŚCI Z AUDIOBOOKIEM Czytaj dalej »

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

JAK DZIAŁA PAMIĘĆ? Czytaj dalej »

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

PODUSZKA W RÓŻOWE SŁONIE Czytaj dalej »

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

SERCE Z SZUFLADY, Agnieszka Jeż Czytaj dalej »

 

EKSPERT ODPOWIADA: “Komórka i tablet – zabawa czy zagrożenie?”

W dzisiejszych czasach korzystanie z komputera  i telefonu komórkowego jest normą. Coraz młodsze dzieci potrafią już swobodnie posługiwać się myszką i palcem po ekranie. Czy w związku z tym proces wychowawczy zostaje zaburzony? Czy traktowanie tabletu lub komórki jako zabawki edukacyjnej ma więcej korzyści, czy wad? Odpowiadamy na list do redakcji.

Dzień dobry. Zdecydowałam się napisać do państwa, ponieważ powoli zaczynam wpadać w panikę. Moja córka na komunię dostała od nas smartfona. Nasze dziecko nie miało do tej pory komórki i nawet nie wykazywało jakiejś wielkiej chęci do jej posiadania. Ale komórka jest bardzo praktyczna, ponieważ ja z mężem pracujemy długo, córką po szkole zajmuje się niania przez trzy godziny, podczas których zaprowadza ją na zajęcia dodatkowe, czy spotkania z koleżanką. Z mężem chcieliśmy, aby nasze dziecko miało z nami ciągły kontakt, żeby czuło naszą obecność nawet wtedy, kiedy nie ma nas w domu. Ku naszemu przerażeniu okazało się, że po dwóch miesiącach córki nie można oderwać od telefonu. Żeby jeszcze było mało, naszej młodszej trzyletniej córce brat męża kupił tablet, żeby jej nie było smutno. Starsza szybko nauczyła się posługiwać i tym gadżetem, teraz obie w wolnym czasie oglądają bajki, albo grają w proste gry. Mam wrażenie, że tracę z nimi kontakt, a miało być odwrotnie. Czy mam zabrać dzieciom gadżety, czy reglamentować czas, który spędzają na zabawie z telefonem i tabletem? To nie będzie dla nich szok? Proszę o radę.

Telefony, komputery i tablety mogą zaburzyć zarówno proces wychowawczy, jak i zahamować rozwój emocjonalny, poznawczy, nawet rozwój mowy. Aby uniknąć tych przykrych konsekwencji, każdy rodzic powinien mieć świadomość kilku zasad.
Niebezpieczeństwo, jakie niesie Internet, portale społecznościowe, to wierzchołek góry lodowej. Dlatego należy sięgnąć do podstaw, czyli określić przede wszystkim rolę, jaką spełnia komputer i telefon komórkowy w rodzinie.

TELEFON i KOMPUTER – PRZEDMIOT UŻYTKU CODZIENNEGO

Jeśli u Pani w domu telefon i komputer to urządzenia, które wrosły w codzienność, żadne rozmowy, ograniczania dostępu, czy kupowanie edukacyjnych programów nie osiągną w pełni zadowalających rezultatów. Jeśli naprawdę zależy Państwu na rozsądnym korzystaniu z tych urządzeń przez dzieci, musicie sami określić zasady dla siebie. Proszę spróbować po pracy chować telefon do szuflady, albo w ogóle nie wyjmować go z kieszeni czy torebki, a komputer włączać, kiedy dzieci pójdą spać. Jeśli to jest niemożliwe, bo charakter pracy nie pozwala jednemu z Państwa na przerwanie kontaktu z pracą, proszę wydzielić tzw. MIEJSCE PRACY. Wtedy, jeśli naprawdę jest taka potrzeba, można włączyć komputer, czy zadzwonić służbowo. Przyjęcie takiej postawy da dzieciom do zrozumienia, że telefon i komputer służy PO COŚ. Poza redukcją czasu spędzonego przy urządzeniach, nauczy to dzieci logicznego planowania gier i zabaw, co w przyszłości zaprocentuje umiejętnością planowania wolnego czasu czy pracy.
Natomiast dzieci, kiedy słyszą mamę „plotkującą” przez telefon z sąsiadką albo tatę przeglądającego portale społecznościowe, automatycznie dostają komunikat: KOMPUTER I TELEFON TO CZASOUMILACZE i  później czas spędzony na tych rozrywkach będzie im przeciekał przez palce, kradnąc najlepsze lata dzieciństwa.

URZĄDZENIA MÓWIĄ, MYŚLĄ, NAWET UCZĄ, ALE… NIE ROZMAWIAJĄ

Nowoczesne programy i gry edukacyjne mają wiele zalet. Dziecko rozwija spostrzegawczość, uczy się literek, języka angielskiego, logicznego myślenia… Wachlarz zalet jest duży, więc nie zaszkodzi mieć jeden, czy dwa “gadżety” w domu i korzystać. Te dobrodziejstwa jednak nie mają jednej, bardzo ważnej rzeczy. Nie mają serca. Serce ma człowiek, więc ma je również dziecko – jakkolwiek to brzmi. A jak dziecko ma serce, to czuje, myśli, odpowiada, złości się, cieszy, gniewa, rozmawia. W relacji dziecko-dziecko, dziecko–rodzic następuje milion konfiguracji emocji, reakcji. Dziecko uczy się nie tylko świata zewnętrznego, ale także empatii, radzenia sobie w stresie, konflikcie, przyjaźni, uczy się także rozpoznawać gesty, potrzeby. W programach komputerowych dziecko ma jedną, dwie lub kilka możliwości odpowiedzi na pytanie, a grach pięć żyć i tyle. Nie porozmawia, nie pośmieje się, czy nie powygłupia, nawet nie da się zrobić psikusa i podać głupią odpowiedź, ponieważ system odrzuci takie rozwiązanie. Dlatego dziecko nie powinno zbyt długo poświęcać czas na korzystaniu z komputera, nawet jeśli to są programy edukacyjne, ponieważ w młodszym wieku szkolnym czas skupienia uwagi, percepcji ma określone granice, po przekroczeniu których dziecko zaczyna albo się nudzić, albo korzystać z programu bezmyślnie, zapamiętując mało nowych rzeczy.
Jeśli chodzi o gry komputerowe oraz internet, temat jest bardziej skomplikowany i zapraszam do lektury osobnego artykułu na ten temat.
PRZECZYTAJ O ZAGROŻENIACH W GRACH KOMUPEROWYCH I INTERNECIE

OPÓŹNIONY ROZWÓJ MOWY

Coraz częściej spotykamy zjawisko, które logopedzi określają jako nierozwinięty słownik czynny i bierny dziecka i jedną z głównych przyczyn jest właśnie komputeryzacja. Aby mały człowiek mógł coraz sprawnie posługiwać się mową tworząc poprawne zdania musi przyswoić odpowiednią liczbę słów, a potem nauczyć się używać czasowników funkcyjnych, przymiotników itp. Nawet najbardziej rozbudowany program edukacyjny, że o grach nie wspomnę, nie nauczy go wiedzy o życiu codziennym. Dziecko nie musi sprzątać razem z mamą, żeby wiedzieć czym myje się okna czy podłogę. Nie musi pić kawy albo soku, żeby wiedzieć, że na śniadanie można wypić to czy to. Tę wiedzę przyswaja obserwując życie codzienne, im więcej obserwuje,  tym bardziej uruchamia się  ciekawość, otwartość na świat i ludzi. Kiedy dziecko siedzi przed komputerem, rozwija tylko niewielką część słownictwa. Niestety, przy komputerze siedzą coraz młodsze dzieci, które oprócz tego, że nie rozwijają wszechstronnego słownictwa, nie potrzebują się komunikować, stąd może się zdarzyć, że w wieku czterech lat mały komputerowiec, czy komórkowiec nie będzie mówił prawie wcale lub, o zgrozo, wcale, albo będzie mówił językiem “elfickim”, domowym. Nawiązując do listu pani Iwony, radzę ograniczyć kontakt z tabletem młodszej córce.

PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY

Tak jak wspomniałam wyżej, dzieci mają naturalną skłonność adaptacji stylu życia swoich opiekunów. Jeśli Państwo nie zmienią nawyków wobec mediów, komputerów i komórek, córki przejmą je takimi jakie są dzisiaj. Ograniczanie czasu tej rozrywki, zabieranie telefonów,  obrzydzanie albo straszenie wywoła tylko frustrację, bo to będzie odczytane jak zabranie tlenu, który jest zawsze i wszędzie obecny, wręcz niezbędny do życia. Dlatego warto wypracować w sobie pozytywne postawy, ponieważ to bardzo dobra inwestycja w przyszłość dzieci.

Klaudia Maksa
materiał chroniony prawem autorskim

WARSZTATY WYCHOWAWCZE: PRZECZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Klaudia Maksa. Z zawodu neurologopeda i pedagog terapeuta. Pracuje z dziećmi z MPD. Posiada wiele dyplomów i certyfikatów, które leżą sobie na dnie szuflady kompletnie niepotrzebne. Jednak każdy z nich wiąże się z jakimś ważnym okresem życia i niesie oprócz umiejętności, czy jak to się teraz nazywa – kompetencji, wiele wspomnień i doświadczeń. Codziennie przygląda się ludziom i światu jednym okiem w przenośni i dosłownie. Magazyn Życie i pasje, który stworzyła w akcie desperacji, żeby mieć bodziec do rehabilitacji, okazał się dobrym pomysłem nie tylko dla niej, ale dla innych także, o czym świadczy coraz liczniejsze grono czytelników.

Źródło: pixabay.com/ foto: Nadine Doerlé

 

(Visited 50 times, 1 visits today)
Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close