POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

MAŁY WERSAL NA ŚLĄSKU - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

KULTURA:

KULTURA:

PROJEKT PRAWDA, Mariusz Szczygieł Czytaj dalej »

MAGAZYN ŻYCIE I PASJE POLECA:

MAGAZYN ŻYCIE I PASJE POLECA:

BEZSENNE NOCE, Alina Białowąs - przeczytaj na okładce, co pisze o książce nasza redaktor, Agnieszka Grabowska Czytaj dalej »

DZIECKO I WYCHOWANIE :

DZIECKO I WYCHOWANIE :

NA POCZĄTKU JEST CHAOS- EKSPERT ODPOWIADA JAK NAUCZYĆ DZIECKO KORZYSTAĆ Z INTERNETU. Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI  MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI MI NA UCHO:

NARKOTYKI, S.I. Witkiewicz - Witkacy, jakiego być może nie znacie. Recenzja Sylwii Bornos Czytaj dalej »

KOBIECYM OKIEM:

KOBIECYM OKIEM:

PRETENSJE DO MULINY, czyli logopedyczne dywagacje Urszuli Wojnarowskiej-Curyło Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI NA UCHO:

ZŁE, Michał J. Chmielewski - RECENZJA AUDIOBOOKA Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

ŁAWECZKA KSIĘŻNEJ DAISY, Gabriela Anna Kantor - recenzja Czytaj dalej »

 

ŁAWECZKA KSIĘŻNEJ DAISY, Gabriela Anna Kańtor – recenzja

Niedawno do Pszczyny, perły Górnego Śląska zawitała autorka naszego cyklu fotoreportaży “Poznaj swój kraj” Danuta Baranowska i opowiedziała o tej wycieczce w  odcinku “Na Górnym Śląsku”. Natomiast ja wybrałam się tam w podróż literacką, a to za sprawą książki Gabrieli Anny Kańtor, która splatając historyczne fakty z wątkiem obyczajowym w uroczej, nieco baśniowej opowieści przybliżyła postać księżnej Hochberg von Pless, czyli tytułowej Daisy.

To była naprawdę niezwykła i zaskakująca lektura, mimo swej niewielkiej objętości ( liczy tylko 160 stron) niosąca duży ładunek emocji i solidną, przystępnie podaną porcję wiedzy. Być może dla historyków, pasjonatów i znawców, a także mieszkańców Górnego Śląska nie ma tu  nic odkrywczego, ale dla laika, który nie zetknął się wcześniej z barwną sylwetką pszczyńskiej księżnej i niewiele wie na temat dawnego życia najbiedniejszych Ślązaków, będą to treści nowe i ciekawe.

Lenka Rejnicz, znana dziennikarka, po utracie pracy, “wylądowała” w Pszczynie.  Jak się później okaże, nieprzypadkowo. I choć wiadomo, że “gadał dziad do obrazu, a obraz doń ani razu”, to już z posągiem całkiem inaczej sprawy się mają. Czy to jawa, czy sen?  Czy to jakiś spektakl, czy sama księżna we własnej osobie usiadła na ławce obok zmęczonej Leny vel Leili i domagała się napisania książki? “Nie wszystko jest tym, czym się zdaje”… Z góry zapewniam jednak czytelników, że powieść  Gabrieli Kańtor nie skręca w rejony fantastyki, co mogłoby sugerować to “ożywienie rzeźby”.

Lena znalazła mieszkanie u sympatycznego Roberta, właściciela Kitki – uroczej suni border collie, podjęła nową pracę,  poniekąd związaną z jej zawodem. Została biblioterapeutką w domu opieki dla kobiet o wdzięcznej nazwie “Bzowa Babuleńka”, jej zadanie to wprowadzanie pensjonariuszek w świat czasopism i codziennych gazet, artykułów prasowych, bieżących wiadomości i wydarzeń. Zajęcia okazały  się skuteczną terapią nie tylko dla “dziołszek i frelek”, ale i dla prowadzącej.  Z początkowej “prasówki”  przekształciły się spotkania dyskusyjne i  kopalnię wspomnień.  Szczególnym “wyzwaniem” dla bohaterki okazała się Wanda, osoba chora, upośledzona, wycofana w swój własny świat, powtarzająca jak mantrę tylko słowa dziecięcej wyliczanki. Jej historia jest wyjątkowo wzruszająca, niesamowicie budująca i szlachetna.

Rozdziały dotyczące historii Leny przetykane są listami babci do wnuczki, w których opowiada  jej o pszczyńskiej księżniczce. Jak można się domyślić, te listy nie służą tylko ku ozdobie, ale są ważne w kontekście fabuły.

Kim naprawdę była Daisy? Utrwaliła się niechlubna legenda o jej perłach, zdobywanych nawet za cenę śmierci młodego nurka, o klątwie – okazuje się, że to jest dalekie od prawdy. Natomiast księżna zapisała się złotymi zgłoskami w dziejach Górnego Śląska i pamięci mieszkańców. Była piękna, utalentowana, mądra, wrażliwa, dobra, odważna, ambitna, konsekwentnie dążyła do celu. Daisy była kobietą wyzwoloną, niepokorną,  jej zachowanie określano jako “mało książęce”. Prywatnie niezbyt szczęśliwa,  dała się poznać jako dzielna reformatorka (sprawy socjalne, szkoły itp). Jej działalność na polu społecznym była nieoceniona. Organizowała pomoc dla biednych, szczególnie na sercu leżał jej los dzieci. Zakładała szkoły dla niepełnosprawnych, wprowadziła tzw. stacje mleczne, przyczyniła się do zmniejszenia śmiertelności wśród niemowląt,  doprowadziła do oczyszczenia rzeki, powstania kanalizacji i oczyszczalni ścieków, zmieniła na lepsze los śląskich koronczarek.
Dzieje księżnej Hochenberg von Pless okazują się niezwykle ciekawe, inspirujące, można powiedzieć, że swoimi osiągnięciami i reformami spoełcznymi wystawiła sobie “pomnik trwalszy niż ze spiżu”, a postawiona na pszczyńskim rynku ławeczka symbolicznie o tym przypomina.

“Przeszłość – jest to dziś tylko cokolwiek dalej” – te słowa Norwida nasunęły mi się na myśl nie bez powodu.
Autorka zgrabnie i lekko zaznajomiła czytelnika z historycznymi i biograficznymi faktami dotyczącymi Marii Teresy Hochberg von Pless, czyli księżnej Daisy, “odbrązowiła” tę postać i ocaliła ją od zapomnienia, a także pięknie sportretowała Pszczynę i ogólnie rzecz biorąc dzieje mieszkańców tego regionu.
W ciekawy sposób połączyła wątki obyczajowe, historyczne, psychologiczne i społeczne. Wplotła elementy humorystyczne, a także niemal sensacyjne.
Zastosowała formę listu, wspomnień, wplotła wiersz. Tekst ilustrują archiwalne zdjęcia.
Autorka wykorzystała współczesną “ramkę”, by zabrać czytelnika w podróż do przeszłości, by mógł zobaczyć, jak wiele się zmieniło dzięki reformom społecznym księżnej. Nadała powieści taki nieco baśniowy koloryt, ale jednocześnie nie można odmówić jej realizmu.
Taki literacki misz- masz może nie każdemu przypaść do gustu, dla mnie okazał się wyjątkowo apetyczny – dzięki temu tak lektura atrakcyjna, nie monotonna, zaskakująca. Muszę przyznać, że styl autorki jest dość specyficzny: zwięzły, ale jakże precyzyjny – nie potrzeba wielu słów ani rozbudowanych opisów, by przekazać konkretne informacje, by rozbawić albo wzruszyć do łez.

Z przyjemnością zasiadłam na ławeczce z Leną Rejnicz, poznałam wraz z nią tajemnice jej rodziny i przeżyłam jej “powrót do korzeni”,  wysłuchałam wspomnień pensjonariuszek domu opieki  o życiu na Śląsku przed i w czasie wojny, uroniłam łzę nad Wandą i Perłą, uśmiechnęłam się przy Kitce, i pani Eulalii. Przede wszystkim jednak dowiedziałam się wiele na temat księżnej Daisy – nad jej losem warto się zadumać choć chwilę. W podręcznikach tego nie znajdziecie!

Ławeczka księżnej Daisy, tak jak sama tytułowa bohaterka, nie daje się zaszufladkować. Sentymentalna baśń? Powieść biograficzna, czy obyczajowo-historyczna? Z pewnością niebanalna. Wszystkiego w niej po trochu. Warto poznać tę książkę dla ciekawej treści  i przyjemności czytania. Krótkie rozdziały sprzyjają lekturze zwłaszcza tym, którzy nie mają zbyt wiele czasu na lekturę.
Zapraszamy do Pszczyny, turystycznie i literacko!

polecam, Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

Wydawnictwo MG
Autor: Gabriela Anna Kańtor
tytuł: Ławeczka Księżnej Daisy
data wydania: maj 2019
ilość stron: 160
ISBN:9788377795484

 

Agnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. W wolnym czasie zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close