POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

TAM, GDZIE DESZCZ NIE PADA... - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

KOBIECYM OKIEM

KOBIECYM OKIEM

ODMŁADZAJĄCE PISANIE - esej Urszuli Wojnarowskiej-Curyło Czytaj dalej »

WASZE PASJE:

WASZE PASJE:

MAŁE JEST PIĘKNE - o ogrodach w wersji mini rozmawiamy z Pauliną Kupis Czytaj dalej »

TERAPIA PRZEZ SZTUKĘ :

TERAPIA PRZEZ SZTUKĘ :

AUTYZM - Twoje dziecko też może mieć talent Czytaj dalej »

DZIECKO I WYCHOWANIE:

DZIECKO I WYCHOWANIE:

MAMO, JA NIE CHCĘ MIEĆ ŻADNEGO BRATA! Czytaj dalej »

ŻYCIE I PASJE POLECA:

ŻYCIE I PASJE POLECA:

MÓJ OJCIEC, PAWEŁ JASIENICA , Ewa Beynar-Czeczott – recenzja Czytaj dalej »

DLA DZIECI:

DLA DZIECI:

POGODA DLA PUCHACZY. ZIMA, M. Kozioł. B. Jędrzejak – recenzja Czytaj dalej »

 

PATRONAT MEDIALNY: “Zginęła mi sosna”, Katarzyna Ryrych – recenzja

“… Autorka w lekkiej i dowcipnej formie pisze o rzeczach ważnych i poważnych. O przemijaniu, straconych szansach, o marzeniach, tęsknotach, ale także o sztuce wybaczania, zaakceptowania tego, co minęło i czego już zmienić się nie da. Powieść w piękny sposób opowiada o poszukiwaniu własnego ja i wyzwalaniu się od negatywnego wpływu drugiej osoby. Książka zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem, nad trafnością i zasadnością decyzji i wyborów. Inspiruje do nierezygnowania z siebie i pójścia za głosem marzeń, nawet jeśli rozum mówi, że jest już za późno…”

 

Autorka powieści Zginęła mi sosna – Katarzyna Ryrych – jest osobą twórczą
i wszechstronną. Pisze wiersze i powieści, maluje, tłumaczy z języka angielskiego i tegoż języka uczy. Debiutowała w 1981 r. jako poetka tomiku wierszy Zapiski pewnej hipiski. Na swoim koncie ma kilkanaście niebłahych powieści obyczajowych, ale nieobca jest jej także twórczość dla dzieci, za którą została doceniona, zarówno przez czytelników, jak i przez krytyków.

Zginęła mi sosna to książką podejmująca – wydawałoby się – prozaiczne tematy, jednak podejmująca je w sposób niezwykle mądry i psychologicznie pogłębiony. Tematy, w których w swoich codziennych lękach, obawach i przemyśleniach odnajdzie samą siebie niejedna kobieta.

Do swojego codziennego – niecodziennego świata, świata rodzinnych tajemnic, wprowadza nas Matylda – obecnie kobieta prawie siedemdziesięcioletnia, opiekująca się podczas nieobecności syna i synowej, którzy wyjechali za granicę w celach zarobkowych, swoją kilkuletnią wnuczką Bisią. Rezolutną, pomysłową i ciekawską dziewczynką, której kłopotliwe pytania, teorie i poglądy wywołują u Matyldy raz śmiech, a raz ból głowy. „Dziwne (…) przecież tam w środku, nic a nic się nie zmieniłam. Dalej smakują mi czereśnie, dalej umiem gwizdać na czapeczce od żołędzia. I kiedy tylko patrzę w lustro… albo kiedy Bisia zadaje mi jakieś dziwne przedziwne pytanie, przypominam sobie, że mam siedemdziesiąt lat”.

Matylda prowadzi życie w teraźniejszości, ale żyje przeszłością. Pomiędzy zwykłymi domowymi czynnościami wspomina, tęskni, zadaje pytania, wyciąga wnioski i robi podsumowania. Nie potrafi pogodzić się z tym, że całe życie była w cieniu swojej lepszej, piękniejszej, zdolniejszej, śmielszej i faworyzowanej przez matkę siostry Julii oraz męża Tadeusza – oschłego, nieczułego, niezwracającego uwagi na swoją żonę, stale wywyższającego się profesora – pracownika naukowego uczelni. Matylda jest całkowitym przeciwieństwem Julii – magistra sztuki, wielkiej aktorki, prowadzącej barwne, niezobowiązujące i światowe życie – podczas, gdy ona sama swoje poświęciła mężowi
i synom. Jej jedynym przyjacielem był ojciec, który z kolei miał „więcej serca” do Matyldy. Był jej dobrym duchem, doradcą, pocieszycielem, wspierającym i dodającym otuchy. Rolę tę, po wielu latach, przejęła siostra ojca – ciocia Krysia, u której Matylda spędziła dwa wakacyjne miesiące, pomagając jej dojść do siebie po złamaniu biodra.

Czas spędzony u ciotki okazał się dla Matyldy przełomowy – to wtedy pojawił się Fabian, wycieczki rowerowe, pikniki, „zloty czarownic” i Beata. Gdy, po latach, do rodzinnego domu wraca Julia, wymagająca stałej opieki, to ojciec znowu „ratuje życie” Matyldzie, bowiem wtedy właśnie Matylda przypomina sobie o notesie, który ojciec podarował jej lata temu, by „zapisywała swoje myśli, swoje sny”. I Matylda zaczyna zapisywać. Pisanie staje się dla niej fascynującą i wciągającą wyprawą w przeszłość, ale także terapią, sposobem na pogodzenie się z przeszłością i na przyjęcie tego, co niesie przyszłość, bowiem niespodziewanie dla niej samej pisanie otworzy nowe możliwości i zmieni jej życie a także tego życia postrzeganie. Uświadomi, że nie było ono ani nudne, ani bezbarwne, ani puste.

„Podciągnęła kolana pod brodę i pomyślała o całym czasie, który minął niejako za jej plecami, zupełnie jakby naprawdę nie było jej nigdy.
„Ale jeszcze żyję”, uprzytomniła sobie”.

Autorka w lekkiej i dowcipnej formie pisze o rzeczach ważnych i poważnych. O przemijaniu, straconych szansach, o marzeniach, tęsknotach, ale także o sztuce wybaczania, zaakceptowania tego, co minęło i czego już zmienić się nie da. Powieść w piękny sposób opowiada o poszukiwaniu własnego ja i wyzwalaniu się od negatywnego wpływu drugiej osoby. Książka zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem, nad trafnością i zasadnością decyzji i wyborów. Inspiruje do nierezygnowania z siebie i pójścia za głosem marzeń, nawet jeśli rozum mówi, że jest już za późno.

Polecam, Sylwia Bornos
materiał chroniony prawem autorskim

Wydawnictwo: MG
Autor: Katarzyna Ryrych
Tytuł: Zginęła mi sosna
Data wydania: 2017
Ilość stron: 265
ISBN: 978-83-7779-378-7

 

Sylwia Bornos – absolwentka filologii polskiej na UMCS, bibliotekarka, organizatorka comiesięcznych “Rozmów o książce”, jurorka w konkursach recytatorskich dla dzieci i młodzieży. Kocha zwierzęta (ma psa i dwa koty), uwielbia czytać, zarówno prozę, jak i poezję, sama pisze wiersze… do szuflady.

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *