FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

POZNAJ SWÓJ KRAJ: “Na Górnym Śląsku” – fotoreportaż Danuty Baranowskiej

zamieszkały ul

zamieszkały ul

„Oj, Górny Śląsku, jakiś ty piękny, jakie urokliwe miejsca tutaj można znaleźć” ­ pisał kiedyś poeta urodzony we wsi pszczyńskiej. I prawdę pisał. Wiele jest pięknych miejsc w naszym kraju, a Górny Śląsk mimo że znany jako czarny i zadymiony, jest urodziwy i niejednym cudeńkiem może się poszczycić.

Pszczyna nazywana jest perłą Górnego Śląska i faktycznie na tę nazwę zasługuje. To piękne miasteczko – szczególnie wiosenną porą, kiedy zaczynają kwitnąć drzewa i krzewy w parku pałacowym. Bo Pszczyna ma przepiękny zamek, gdzie znajdują się jedne z najbogatszych i najpiękniejszych zbiorów zabytkowych wnętrz w całej Polsce.

Pałac księżnej Daisy von Pless w Pszczynie

Pałac księżnej Daisy von Pless w Pszczynie

Z pałacem wiąże się postać księżnej Daisy von Pless (Maria Teresa Cornwallis West), znanej bardziej jako Pani na Książu, która też była i Panią na Pszczynie, o czym już mało kto wie. Niezwykle piękna, wykształcona, ogromnie bogata, ale bardzo nieszczęśliwa. Podobno nieszczęście przyniósł jej sznur pereł, podarowany przez męża. Najcenniejsza perła została przeklęta, przez nurka, który jej zdobycie przypłacił życiem. Sznur pereł gdzieś zaginął, legenda mówi, że zabrała go do grobu piękna Daisy, ale gdzie jest jej grób nie wiadomo.

park pałacowy

park pałacowy

Pałac otacza park ze starymi drzewami, pamiętającymi śliczną Księżną, spacerującą tymi samymi ścieżkami, którymi i ja wędrowałam. Przystanęłam chwilę na kamiennym mostku, spoglądając w zadumie na staw, nakarmiłam chlebem kaczki i wśród biegających rudych i czarnych wiewiórek ruszyłam obejrzeć skansen „Zagroda Wsi Pszczyńskiej”.

Skansen nie jest duży, ale urokiem nie ustępuje pałacowi. Odnalazłam tutaj specyficzny klimat historii. Zabytkowa wieś położona była w cieniu ogromnych, starych drzew. Kiedy minęłam wrota do skansenu odniosłam wrażenie, że znalazłam się w zupełnie innym świecie.

Chałupa z Grzawy z 1831 r.

Chałupa z Grzawy z 1831 r.

We wsi znajdują się najcenniejsze zabytki drewnianej architektury ludowej, pochodzące z okolicznych miejscowości. We wnętrzach poszczególnych budynków można zobaczyć prawdziwe, charakterystyczne dla regionu pszczyńskiego wyposażenie. Do ciekawszych obiektów należała chałupa z 1831 r. z Grzawy. W kuchni znajdowały się garnki, talerze, makatki, maselnice, skrzynie i inne kuchenne akcesoria. W izbie natomiast stała szafa, łóżko z haftowaną pościelą, kołyska dziecięca i kufry posażne. Na drewnianych kołkach i wieszakach wisiały regionalne ubiory. Można było zobaczyć, piękne chusty, spódnice a ciekawostką były haftowane, pięknym białym ściegiem, długie do kolan wykończone koronkami, świąteczne… majtki gospodyni.

wnętrze kuchenne

wnętrze kuchenne

maselnice i inne naczynia

maselnice i inne naczynia

Śląskie stroje

Śląskie stroje

izba sypialna

izba sypialna

Świąteczne majtki gospodyni

Świąteczne majtki gospodyni

Dalej mieściła się kuźnia z paleniskiem i stodoła ze sprzętem rolniczym, pełna dawnych bryczek, sani i innych wiejskich pojazdów. W centralnym miejscu wsi znajdowała się drewniana studnia, kryta gontem, z kołem do wyciągania wiadra z wodą.

studnia

studnia

Pod drzewami znajdowała się perełka sztuki ludowej regionu pszczyńskiego – niezwykła, zamieszkała przez pszczoły pasieka. Ule były różne, wielkie, małe, plecione ze słomy i kłodowe czyli wydrążone w kłodzie drewna. Najciekawszym eksponatem był ul kłodowy wyrzeźbiony w kształcie głowy ludzkiej. Kapelusz rzeźby stanowił daszek z gontów a pszczoły do środka dostawały się przez szerokie usta.

pasieka

pasieka

zamieszkały ul

zamieszkały ul

Kiedy zmęczona przysiadłam na ławie przed chałupą, wygrzewający się obok na słońcu czarny kot, ułożył mi się bezceremonialnie na kolanach.

 – O! Mruczek znalazł sobie dobre miejsce do leżenia. Nie gniewa się pani? – stary człowiek usiadł koło mnie. – Musi pani kochać zwierzaki, on nie do wszystkich idzie. Pomaga mi tutaj w skansenie. Razem pilnujemy tych pszczyńskich staroci. A była pani we młynie? – zapytał. – To tam za płotem. W tym starym młynie z dziewiętnastego wieku jest karczma śląska. Jedzenie tam doskonałe – ciągnął.

Na wieść o jedzeniu poczułam głód i dziękując miłemu gawędziarzowi, zaczęłam się żegnać.

A niech pani uważa w Bramie Duchów! – zawołał chichocąc.

Spojrzałam niepewnie na staruszka – No, ta brama wyjściowa ze skansenu nazywana jest Bramą Duchów. To są stare wrota cmentarne z Golasowic – powiedział gospodarz. – Powiadają, że w niej duchy mieszkają.
– Duchy? – zapytałam. –
– A, tak, bo kiedy wnoszono trumnę na cmentarz i ktoś, kto szedł za trumną, miał jakieś zło na sumieniu, jakąś krzywdę ludzką, czy inny zły uczynek, to wszystkie włosy mu dęba stawały, potem siwiały i wypadały. Dlatego na cmentarz, przez ową bramę ludzie wchodzili w nakryciach głowy, dopiero za bramą zdejmowali czapki – zakończył, zapalając fajkę.

cmentarne wrota

cmentarne wrota

Lękliwie przechodziłam, przez owe wrota. – Czy to wiadomo, co się takim duchom nie spodoba? – pomyślałam.
Staruszek stał przed chałupą, pykał fajeczkę i uśmiechał się pod wąsem. – Niech się pani nie boi! One, te duchy kobiet nie ruszają! – zawołał na pożegnanie.

Tekst i fotografie Danuta Baranowska
materiał chroniony prawami autorskimi

Dadanusianuta Baranowska – stuprocentowy zodiakalny baran, niespokojny duch, aktywnie i entuzjastycznie nastawiona do życia. Jak przystało na znak żywiołu ognia, uwielbia kolor czerwony. Kocha książki w każdej ilości, przyrodę, góry, kawę z kardamonem i koty. Jest właścicielką, a właściwie niewolnicą kota ragdolla o imieniu Misiek. Jej pasją są podróże, zwiedzanie niezwykłych miejsc, poznawanie ciekawych ludzi oraz fotografia.

Podziel się
Share

2 Responses to POZNAJ SWÓJ KRAJ: “Na Górnym Śląsku” – fotoreportaż Danuty Baranowskiej

  1. Liliana napisał(a):

    Przepiękna pasieka, kot na kolanach (jakby inaczej), napotkany człowiek i majtochy gospodyni 🙂 Ślicznie Danusiu, jak zwykle 🙂

  2. Jaga napisał(a):

    Danusiu jakbym tam byla ale przyznam się o bramie duchów nie znam tej opowieści. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *