POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

MAŁY WERSAL NA ŚLĄSKU - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

KULTURA:

KULTURA:

PROJEKT PRAWDA, Mariusz Szczygieł Czytaj dalej »

MAGAZYN ŻYCIE I PASJE POLECA:

MAGAZYN ŻYCIE I PASJE POLECA:

BEZSENNE NOCE, Alina Białowąs - przeczytaj na okładce, co pisze o książce nasza redaktor, Agnieszka Grabowska Czytaj dalej »

DZIECKO I WYCHOWANIE :

DZIECKO I WYCHOWANIE :

NA POCZĄTKU JEST CHAOS- EKSPERT ODPOWIADA JAK NAUCZYĆ DZIECKO KORZYSTAĆ Z INTERNETU. Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI  MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI MI NA UCHO:

NARKOTYKI, S.I. Witkiewicz - Witkacy, jakiego być może nie znacie. Recenzja Sylwii Bornos Czytaj dalej »

KOBIECYM OKIEM:

KOBIECYM OKIEM:

PRETENSJE DO MULINY, czyli logopedyczne dywagacje Urszuli Wojnarowskiej-Curyło Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI NA UCHO:

ZŁE, Michał J. Chmielewski - RECENZJA AUDIOBOOKA Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

ŁAWECZKA KSIĘŻNEJ DAISY, Gabriela Anna Kantor - recenzja Czytaj dalej »

 

TWARZE Z TWARZĄ? – felieton

pears-429846_1280Czasem zwykły spacer przez miasto przynosi wiele wrażeń i refleksji, a nawet prowokuje do napisania felietonu, czy czegoś podobnego. W tym gorącym przedwyborczym czasie, warto wziąć chłodny prysznic i przemyśleć to i owo. Uwaga – tekst nie dotyczy konkretnych osób, ma charakter ogólny. Zapraszam do lektury.

Kilka dni temu, kiedy z młodszą z córką w wózku wędrowałam po starszą do szkoły, nagle stanęłam jak wryta przed przejściem dla pieszych. Otóż po drugiej stronie widniał ogromny banner (billboard?), na którym prezentował się jeden z licznych kandydatów do rady, bodajże powiatu. Nie szczebel samorządu jednak jest tu ważny, ani sam kandydat jako taki. “Wryło” mnie poczucie absurdu, jakiego wówczas doświadczyłam. I nie wiedziałam, śmiać się, czy płakać…

Idąc przez miasto można poczuć się obserwowanym, tyle troskliwych oczu na nas spogląda, tyle wydrukowanych  nowoczesną technologią twarzy “wisi” dookoła, z odpowiednio chwytliwymi hasłami, a o dziwo już mniej zwykłych papierowych plakatów przybitych, czy też przyklejonych na drzewach (w sumie to i logiczne, wszak drzewostan nieźle przetrzebiono tu i tam).
Wiszą rzędem na siatce ogrodzeniowej bannery przedstawicieli rozmaitych komitetów wyborczych, “wołają” o koniecznych zmianach, o doświadczeniu, o rozwijaniu skrzydeł, pracy na rzecz społeczeństwa…. Bla bla bla…. Tysiące twarzy, setki miraży….

Im banner większy, tym kandydat lepszy? Uczciwszy? Mądrzejszy?
Obywatelu, nie widziałeś mnie nigdzie, nie słyszałeś o mnie, nie udzielałem się dotąd społecznie, więc masz tu moją fizjonomię w formacie mega. Potknij się o wysoki krawężnik, wpadnij w dziurę w jezdni, a nawet wejdź pod nadjeżdżający samochód, ale zobacz, jaki wielki i piękny, błyszczący banner!

Owszem, trafiają się wśród kandydatów osoby, które realnie podejmują działania, czy też mają konkretne efekty swojej społecznej pracy (np. będąc radnymi w dotychczasowej kadencji, ale nie tylko o tym mowa), ale ilu z nich oferuje tylko piękne twarze i  puste hasła? Gdzie byli, kiedy naprawdę byli potrzebni, gdy pojawiały się pomysły i powstawały problemy? Czy coś kiedyś zainicjowali, założyli, zorganizowali? Tak się składa, że najczęściej ci, którzy działają, organizują, walczą o coś społecznie, po prostu robią swoje i nie widać ich na wyborczych listach. A tu nagle taki wysyp, niczym grzybów po deszczu, chętnych do pracy społeczników! Ależ proszę bardzo, niech działają, pomagają, tworzą i mnożą ku pożytkowi wszystkich.  Tylko czy potem zachowają twarz i spełnią przedwyborcze obietnice? Cóż, nie wszyscy gruszki na wierzbie wyhodują.

Ot, taka refleksja.

Życzę słusznych wyborów.
Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

pears-429846_1280

[Źródło: pixabay.com/autor: danutasroka]

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close