FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

“Trzeba wniknąć pod skórę bohatera” – autoryzowany wywiad z litewską pisarką Kristiną Sabaliauskaitė

Ze zbiorów prywatnych Autorki/ foto: Paulius Gasiunas

Kristina Sabaliauskaitė – doktor historii sztuki, jedna z najwybitniejszych współczesnych pisarek litewskich. Laureatka prestiżowej Nagrody im. Liudasa Dovydenasa, finalistka Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus. W 2015 roku została Kobietą Roku na Litwie. Otrzymała także zaszczytną nagrodę św. Krzysztofa od miasta Wilna.
W dniu premiery jej doskonałej książki Silva rerum II, wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego, mamy ogromną przyjemność zaprosić Państwa na rozmowę z Autorką, do której została zaproszona nasza redaktor, Katarzyna Pękala-Kuchta.

Katarzyna Pękala-Kuchta: Polska literatka i noblistka, Wisława Szymborska mawiała, że poetą się bywa. Z drugiej strony jest też takie powiedzenie, że książkę każdy nosi w sobie. Czy zatem paranie się pisaniem to, zdaniem pani, zajęcie elitarne dla wybranych? A może każdy jest w stanie zostać dobrym, zawodowym pisarzem? Czy można wykrzesać z siebie taką iskrę?

Kristina Sabaliauskaitė: Trochę powściągliwie odnoszę się do tak dźwięcznych fraz: nie znam żadnej formuły bycia pisarzem czy poetą. Przecież jestem naukowcem, historykiem sztuki (śmieje się). Jak w każdej sztuce, także w literaturze jest jakaś tajemnica, dar, magia i sporo ciężkiej pracy oraz walki z własnymi ograniczeniami i demonami własnej niedoskonałości. Sądzę, że literatura nie jest rzemiosłem, którego można nauczyć się na warsztatach creative writing. Tak jak nie da się nauczyć każdego człowieka bycia malarzem czy kompozytorem, tak też nie da się nauczyć go bycia pisarzem czy poetą, można tylko trochę nakierować – ale też nie jestem pewna, czy to jest potrzebne, czy pisarz nie powinien raczej sam uczyć się na swoich próbach i błędach, czasami nawet idąc wbrew regułom, i w taki sposób odnaleźć swój autentyczny głos… Język przecież jest jak muzyka, trzeba mieć wyczucie jego dźwięków, melodii, jednak w literaturze przede wszystkim musi być treść, nie tylko forma. Pisarz powinien mieć „słuch” nie tylko do języka, ale i do samego życia. I nie – nie jest to elitarne zajęcie dla wybranych, ponieważ czasami właśnie czarne owce i buntownicy nieakceptowani przez społeczeństwo, władze czy kręgi literackie tworzą najlepszą literaturę. Literatura, jak każda sztuka, jest ryzykownym, nieprzewidywalnym i czasami niewdzięcznym zawodem, a branża wydawnicza – dosyć cyniczna. Paradoks polega na tym, że z jednej strony pisarz musi mieć wyostrzoną wrażliwość na życie i świat, a z drugiej – bardzo grubą skórę, żeby iść pod prąd, radzić sobie z próbami wykorzystania i odrzuceniem, nie zawsze przyjemnymi recenzjami, rankingami, zazdrością, niestałością..

K.P.-K.: W dzisiejszej „zabieganej” rzeczywistości zdolność dobrego zarządzania czasem to umiejętność na wagę złota. Każdy musi odnajdywać się w co najmniej kilku rolach społecznych. Jest pani żoną, matką, historykiem sztuki, pisarką i z pewnością robi pani jeszcze wiele innych rzeczy. Jak udaje się pani pogodzić te obowiązki, wygospodarowując czas na pisanie książek, tak dopieszczonych pod względem dbałości o każdy detal? Czy bywa tak, że czasem trzeba zrobić coś kosztem czegoś innego?

Kristina Sabaliauskaitė: Czas na badania i pisanie to wielki i bolesny problem, nie będę udawać, że mam tego czasu dostatecznie dużo, ale na szczęście mogę liczyć na wsparcie i pomoc ze strony rodziny. W dodatku kobiety mają gorzej – dla wielu mężczyzn pisarzy nic nie znaczy zostawić dziecko pod opieką partnerki i wyjechać na kilka miesięcy na literackie stypendium. Gdybym nawet miała taką możliwość, nie dałabym sobie rady, ponieważ męczyłabym się, że zbyt wiele ważnych momentów tracę z powodu tak długiej rozłąki. Mogę wykraść tydzień, dwa – uciekam wtedy do pięknego klasztoru w Pożajściu. Nigdy jednak nie tworzyłabym literatury kosztem bycia z bliskimi, kiedy mnie potrzebują – książek i pisarzy na świecie jest wiele, a rodzinę mam tylko jedną, i to oni – a nie literaturoznawcy czy czytelnicy – będą ze mną na dobre i złe.

K. P.-K.: Po jakie książki dla własnej przyjemności, rozrywki i dlaczego sięga Kristina Sabaliauskaitė? Czy te publikacje są jakoś inspirujące na życie i na pisanie?

Kristina Sabaliauskaitė: Kiedy pracuję nad nową książką, zazwyczaj nie czytam innej prozy – muszę mieć ciszę bez głosów innych pisarzy w tle. Ale czytam bardzo dużo non-fiction: dzieł historycznych i (zwłaszcza) filozoficznych – żeby mózg nie zasypiał. Nie wiem, jak o mnie świadczy fakt, że Święte szaleństwo Adama Zamoyskiego czy Magnetyczna Północ Tomasa Venclovy mogą mi sprawić przyjemność i obdarzyć wiedzą jak rzadko która powieść… Zresztą lubię także prozę pisaną przez ludzi nauki: oprócz świetnej narracji tam zawsze jest coś więcej – idee, wyzwania intelektualne. Dlatego Umberto Eco czy Susan Sontag zawsze będą mieć specjalne miejsce nie tylko na półkach ale i w sercu.

Ze zbiorów prywatnych Autorki/ foto: Paulius Gasiunas

Ze zbiorów prywatnych Autorki/ foto: Paulius Gasiunas

K.P.-K.: Jak zagląda się do duszy i psychiki swoich bohaterów i to tak trafnie, ze szczegółami udaje się wymyślić to, co myślą oni? Trzeba być kobietą, bo one zwykle mają świetną intuicję, a może należy mieć tylko i aż żyłkę psychologa?

Źródło: materiały prasowe Wydawnictwa Literackiego

Źródło: materiały prasowe Wydawnictwa Literackiego

Kristina Sabaliauskaitė: Nie, nie sądzę, żeby to było związane z płcią – nie ma ani „kobiecej literatury” ani „męskiej literatury”, jest tylko dobra albo zła literatura. Zaletą dobrej literatury (a jednocześnie zaletą czytania) jest to, że pozwala nam poznać, przeżyć i zrozumieć zazwyczaj nieosiągalne światy – inne kraje, inne epoki, inną płeć, inny wiek człowieka. Dla pisarza ważna jest zatem nie intuicja, ale empatia – próba odczucia, o ile daje się ona zrozumieć, innej duszy ludzkiej, świata innej osoby. Czasami żartuję, że dla pisarza to jest trochę jak “metoda Stanisławskiego” dla aktora – trzeba wniknąć pod skórę bohatera. Nie jest to łatwe, ponieważ wyczerpuje emocjonalnie – musisz zrozumieć i ból kobiety, która straciła niemowlę, i uczucia młodej dziewczyny, która jest postrzygana w nowicjacie, i głód, i gorycz kogoś pokaleczonego przez życie… W pierwszej części Silva rerum głównymi bohaterami są nastolatkowie i ludzie w podeszłym wieku, w drugiej – dojrzałe kobiety, w trzeciej – mężczyzna przeżywający kryzys wieku średniego, w centrum ostatniej – ktoś, kto nie do końca wie, kim tak naprawdę jest…

K.P.-K.: Od pewnego czasu wśród zwykłych ludzi utrzymuje się trend poszukiwania swoich korzeni, odgrzebywania historii swoich rodzin i jej spisywania. Ludzie potrafią wydawać na to ogromne pieniądze. Sama żałuję, że nie spisałam wspomnień swoich babć, nie podpytałam o wiele rodzinnych spraw mojego taty. A mojej mamie szkoda, iż nie zasięgnęła informacji na temat kolei losów swojej mamy i babci. Zapytam banalnie po co nam znajomość historii, zwłaszcza tej rodzinnej, prywatnej?

Kristina Sabaliauskaitė: No cóż, arystokracja zawsze miała fiksację na punkcie własnej genealogii (śmieje się). Obecny trend tylko potwierdza, że życie teraz mamy dobre, główne potrzeby zaspokojone i dzięki temu dysponujemy wykształceniem, czasem i pieniędzmi, aby próbować zrozumieć, kim jesteśmy, badając własną mikrohistorię. To jest bardzo ważne – może nie tylko pomóc zorientować się w teraźniejszości, ale i uniknąć pewnych błędów w przyszłości ponieważ czasami dziedziczymy nie tylko choroby, ale też pewne cechy charakteru czy nawet podobne losy. Dla mnie jednak najbardziej liczy się właśnie to, o czym pani mówi – spędzanie czasu z najbliższymi reprezentującymi kilka pokoleń, wsłuchiwanie się w ich opowieści, ich żywą – nie podręcznikową – pamięć i historię. Moja rodzinna historia dotarła do mnie poprzez opowiadania dziadka, świetnego narratora, więc nieprzypadkowo tetralogia Silva rerum ma dźwięk ustnej narracji…

Kristina Sabaliauskaitė
2018 09 05

Dziękuję za rozmowę
Katarzyna Pękala-Kuchta

materiał chroniony prawami autorskimi

Przeczytaj recenzję

Przeczytaj recenzję

https://www.wydawnictwoliterackie.pl/

Tu znajdziesz milion doskonałych książek!

Źródło: zbiory prywatne Autorki/ foto: fot. Monika Penkūkū.2015

Źródło: zbiory prywatne Autorki/ foto: Monika Penkulu.2015

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *