FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

ALCHEMIA PRANIA, porad część I

aaaCzy może być coś niezwykłego w czynności prania? Zapewniam, że tak, pod jednym wszak warunkiem, że robi to za nas pralka automatyczna. Prania ręcznego unikam jak ognia, bo go po prostu nie znoszę. Automat do prania za to ma dla mnie w sobie coś, co pospolitą, domową czynność zmienia w frajdę…

Uwielbiam wszelkie piorące środki chemiczne. Zawsze w domu mam ich spory zapas. Mają intensywny zapach i mocne landrynkowe bądź pastelowo-księżniczkowe kolory.
Do czyszczenia ubrań możecie użyć tradycyjnego proszku, żelu lub płynu, albo specjalnych kapsułek, które mają fabrycznie odmierzoną ilość detergentu, a wyglądają trochę jak te, używane w zmywarkach.

Proszków nie używam od dawna z kilku powodów. Pamiętacie te nieestetycznie przyklejone resztki w komorze podajnika, które potem trzeba usuwać? Albo białe smugi na odzieży, jakby ktoś popisał je trudno zmywalną kredą? Zaraz po wyjęciu z pralki trzeba było taką rzecz zaprać.

Kilka razy skusiłam się na kapsułki piorące. Wrzuca się je do pustego bębna, a dopiero potem wkłada pranie. Zrezygnowałam z nich dlatego, że nie zawsze i nie od razu po uruchomieniu maszyny pękały. Miałam ubrania niedoprane, z nierozpuszczonym, przylepionym do odzieży detergentem.

źródło: pixabay.com/ foto: Antonio Jose Cespedes

źródło: pixabay.com/ foto: Antonio Jose Cespedes

Uwielbiam za to wszelkie płyny i żele piorące. W domu żele mam zawsze dwa – do tkanin kolorowych oraz do materiałów jasnych i białych. (Tego drugiego zawsze poszukuję na działach chemicznych, ponieważ, niestety, coraz częściej do kupienia są tylko produkty uniwersalne, a tym nie do końca ufam).

Specjalistyczne płyny sprawdzają się w zadaniach specjalnych, np. do prania tkanin czarnych, wełnianych, czy delikatnych. Dobrze jest mieć taki specyfik, jeśli z lenistwa, zamiast robić to w rękach lub nieść do pralni chemicznej, przyjdzie wam wyprać coś z wełny lub jedwabiu. Zawsze czytajcie jednak etykiety na ubraniach i detergentach, aby nie zniszczyć garderoby.

Żele zastępują mi proszek. Odmierzam je specjalną miarką (kupiłam ją kiedyś razem z takim detergentem). W tym celu zawsze czytam zalecenia producenta i intuicyjnie oceniam twardość wody oraz poziom zabrudzenia ubrań. Zwykle w obu przypadkach jako średni. Ta miarka z żelem na czas prania zostaje w bębnie. (Moje dwie, jak do tej pory, nie uległy jeszcze zniszczeniu, a mam je już kilka lat). Do komory w podajniku na górze wlewam tylko płyn do płukania, także zgodnie z przepisem na opakowaniu, czyli około jednej nakrętki.

Nie, nie używam najdroższych, reklamowanych środków piorących. Lubię różne „wynalazki” z dyskontów oraz tak zwaną chemię niemiecką, którą coraz częściej można kupić w różnych sklepach (często tych z odzieżą używaną). Może to śmieszne, ale lubię łączyć kolorystycznie swoje detergenty, bo wydaje mi się, że ich zapachy też są podobne. To subiektywna gwarancja tego, że czyste pranie będzie miało przyjemną woń.

Udanego prania! O tajnych sekretach i praktycznych pomysłach napiszę następnym razem. Zatem…

…ciąg dalszy nastąpi.

Katarzyna Pękala-Kuchta
materiał chroniony prawem autorskim

kasiaKatarzyna Pękala-Kuchta
Z wykształcenia jestem polonistką (typ zdecydowanie gramatyczny) i logopedą. Najczęściej czytuję podręczniki akademickie i książki popularnonaukowe Literacko gustuję jednak w starych baśniach dla dzieci, ponieważ ich świat jest sprawiedliwy – dobro zawsze zwycięża, zaś zło zostaje ukarane, a dziecko po ich przeczytaniu staje się jakby dojrzalsze, ale nadal pozostaje sobą.
Prywatnie uzależniona jestem od czarnej, parzonej kawy. Moim sposobem na chandrę jest pranie w pralce automatycznej. W wolnych chwilach sama dla siebie robię decoupage i biżuterię w technice soutache.

źródło: pixabay.com/foto: Pexels

źródło: pixabay.com/foto: Pexels

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>