FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

Jestem Bona! – recenzja powieści Janiny Lesiak „Ja, Bona”

34685347_2033239056706273_6899405442473000960_nCecylia Renata, Anna Jagiellonka, Dobrawa, Jadwiga Jagiełłowa – to kobiety, które miały to szczęście bądź nieszczęście być władczyniami Polski. To one użyczyły głosu Janinie Lesiak i opowiedziały o sobie. Teraz Bona zdobyła się na odwagę i spowiedź życia. Wysłuchajcie uważnie tej włoskiej księżniczki i królowej Polski, sięgnijcie po najnowszą powieść Janiny Lesiak Ja, Bona.

PATRONAT-LOGO

Chce uchodzić za niedościgniony wzór. Łaknie hołdów i adoracji! (s. 11)

Jestem Bona, Bona Sforza di Aragona, córka Izabeli Aragońskiej i Galeazza Sforzy, możnego włoskiego rodu książąt Mediolanu. Jestem jedną z najinteligentniejszych i najlepiej wykształconych kobiet swoich czasów. Mówię biegle w czterech językach, znam matematykę, przyrodę, historię, prawo i nawet teologię. Mam pojęcie o miarach, wagach, rzemiośle i budownictwie, potrafię biegle liczyć. Pięknie haftuję, śpiewam, tańczę, gram na różnych instrumentach. A do tego poczucie smaku i gustu widoczne w moich ubiorach, podkreślających mą niezwykłą urodę. Mam też talent polityczny i ambicję bycia najważniejszą, ale o tym na razie wie niewiele osób.

Matka dzięki wsparciu Habsburgów doprowadziła do mego małżeństwa z owdowiałym królem Polski – Zygmuntem I Jagiellonem, chociaż miałam niewielkie szanse. Po ślubie zawartym per procura, odmłodzona o pięć lat, wyjechałam z Bari do Krakowa. Tam 18 kwietnia 1518 roku zostałam żoną Zygmunta i królową Polski. To ja, ape regina, królowa pszczół, matka przyszłego króla.

Kobieta-matka dostaje od losu prezent w postaci nieoszlifowanego diamentu. (s. 100)

Ten prezent to dziecko. I to nie jedno, lecz sześcioro, a właściwie pięcioro. Bona była zdrowa i silna, rodzenie dzieci przychodziło jej z łatwością. W ciągu kilku lat urodziła Zygmuntowi gromadkę dzieci – Izabelę, Zygmunta, Zofię, Annę, Katarzynę. Drugi syn Olbracht urodził się przedwcześnie w wyniku upadku królowej z konia. Zmarł jeszcze tego samego dnia. Pszczela matka ma swój mały rój do wychowania, ale od tego ma robotnice. Jednak w jej sercu pierwsze miejsce zajmował syn, na drugim miejscu była polityka. A gdzie córki? – chciałoby się zapytać. Bona miała ambicje co do syna Zygmunta, nic dziwnego, że owinęła go babską spódnicą. Jej syn miał być najlepszy pod każdym względem, ponieważ nie mogła mieć już więcej dzieci. To na niego scedowała przyszłość Polski i dynastii Jagiellonów, choć to ona przyczyniła się do końca tego potężnego rodu. Jej umiejętność szlifowania nieoszlifowanych diamentów pozostawia wiele do życzenia, chociaż diamenty ze skazą potrafiły błyszczeć pięknym blaskiem.

Bierzcie przykład ze mnie! (s. 104)

Polacy Bonie zawdzięczają wiele, począwszy od sprowadzenia warzyw do Polski po reformy, które powiększyły zasoby królewskiego skarbca, jej prywatnego również. Włoszka ceniła bogactwo, które było gwarancją istnienia państwa i bezpiecznego życia. A że miała głowę na karku i wiele innych umiejętności, to swoje plany reform skarbowych, wojskowych i celnych zaczęła wprowadzać w czyn, aczkolwiek w tamtych czasach kobietom nie wypadało znać się na interesach, a zwłaszcza królowej. Wielkie hodowle zwierząt, nowa zabudowa wsi, nowe miasta, tartaki, młyny itp., scalenie gruntów, zadbanie o chłopów. Wszystko to miało jeden cel – po tysiąckroć zwiększyć dochody z królewszczyzny. Nie zabrakło przy tym intryg, przekupstw, sprzedaż urzędów, podżegania do zbrodni…

Królowa dbała o świeżość jedzenia, dbała o czystość bielizny i sukien oraz o modne stroje nie tylko dla siebie, ale i dla służby. Potrafiła przerobić stare suknie, by wyglądały modnie, a poza tym nie lubiła marnotrawstwa. Przez wiele lat uczyła Polki stylu i tego, jak się podobać. Wielokrotnie swoim córkom powtarzała: „Suknia nie jest tylko do noszenia”.

Bo Bona urodziła się po to, żeby rządzić mężczyznami! (s. 45)

Królowa Bona Sforza to postać wieloznaczna, wielowymiarowa. Zrobiła wiele dobrego dla Rzeczpospolitej i siebie, ale i wiele złego. Jej liczne zalety i umiejętności kontrastują z licznymi wadami i gorącym temperamentem. Bona nazywana była smoczycą z Wawelu, włoską gadziną, wiedźmą. To wszystko sprawia, że królową trudno jednoznacznie osądzić. I pod jakim kątem? Bona jako kobieta? Bona jako matka? Bona jako królowa? Bona jako polityk? Bona jako teściowa? Tego typu pytania można by mnożyć. Ale odpowiedzi na nie znaleźć jest naprawdę niełatwo. Co przeważy szalę?

Bo Bona jak to Bona: zanim się za coś weźmie, musi być pewna, że warto! (s. 16)

Ja, Bona to nie tylko opowieść o życiu królowej, jej spowiedź. To również skomplikowane relacje rodzinne, do których niewątpliwie po części sama się przyczyniła. To także dzieje historii Polski i Europy w zarysie, walka o władzę, dynastyczne interessa, układy i układziki, intrygi i spiski. To także nowe wiktuały i potrawy na polskim stole, lżejsza, jarska dieta i wino. To też różne materiały, faktury, kolory, zapachy, w tym te nieprzyjemne związane z chorobami i starością – autorka w tej kwestii nie oszczędza wyobraźni i węchu czytelnika. Ponownie pojawia się motyw lotu w książce pani Janiny Lesiak. Całość to swoista przeplatanka teraźniejszości, wspomnień z przeszłości i przyszłości ujęta z literackim rozmachem, głosu historii i dobitnego głosu Bony.

Bona należy do kobiet, które potrafią emocje podporządkować rozumowi. (s. 43)

Powieść składa się z dwóch części – dwóch rozdziałów. Każdy z nich zatytułowany jest włoskim słowem, którym Bona kierowała się, idąc przez życie. Pierwsze z nich to voglio – „chcę”, zaś drugie must, czyli „muszę”. Te dwa wyrazy już po części charakteryzują Bonę jako kobietę, żonę, matkę, teściową, lecz przede wszystkim jako królową Polski. Na pewno można powiedzieć o Bonie jedno – wiedziała, czego chce. I dążyła do osiągnięcia celu za wszelką cenę, także stąpając po trupach. Niech królowa przemówi w swoim imieniu na koniec:

Oceńcie mnie sprawiedliwie, tylko o to proszę. Ja – Bona! (s. 204)

Ja mogę tylko zagwarantować, że będzie to naprawdę trudne zadanie. Ja, Bona – polecam!
Marta Korycka,
materiał chroniony prawami autorskimi

34685347_2033239056706273_6899405442473000960_n

Wydawnictwo: MG
Autor: Janina Lesiak
Tytuł: Ja, Bona
Data wydania: 23.05.2018
Ilość stron: 23.05.2018
ISBN: 978-83-7779-461-6

 

 martaMarta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>