FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

POCZYTAJ MI NA UCHO: “POCZTA DOKTORA DOLITTLE’A” H. Lofting – recenzja audiobooka

Poczta_doktora_Dolittlea-płTrzeci tom cyklu o wesołej ferajnie z Puddleby okazał się przemiły w odbiorze.  Oprócz tytułowej historii  o tym, jak doktor Dolittle założył niezwykłą pocztę, znajdziemy tu wiele ciekawych, zabawnych i pełnych przygód opowieści. Pozwólmy sobie na kolejną podróż do krainy dzieciństwa, niech nas niesie głos lektora Macieja Więckowskiego interpretującego prozę Hugh Loftinga.

Z przyjemnością wsiąkłam w słuchanie Poczty Doktora Dolittle’a, tym bardziej, że niespecjalnie pamiętam, abym czytała kiedyś ten tom, choć ten fakt mógł po prostu zatrzeć się w pamięci. Jak przez mgłę kojarzyłam pewne postaci i wątki.

Wszystko zaczęło się od tego, że dwugłowiec zatęsknił za swoją ojczyzną, zatem nieustraszony doktor Dolittle, znający mowę zwierząt lekarz i przyrodnik, zorganizował wyprawę do Afryki, by zawieźć go na “urlop”. Pewien splot wypadków sprawił, że załoga okrętu zawitała do Fantippo i tam pomysłowy doktor – w miejsce pocztowego bałaganu – zorganizował porządną, ale dość niezwykłą pocztę. Była to poczta “lotnicza”, listy i przesyłki roznoszone były przez ptaki, głównie jaskółki, ale też wróble, mewy, kosy. Agencja pocztowa mieściła się natomiast na pływającej barce. Może wydawać się to zadziwiające, ale zwierzęta z całego świata pisały do siebie listy! Zawiedzione prosię Geb-Geb samo do siebie wysłało paczkę.  Sporo tu było zabawnych perypetii! Ważną rolę odgrywały jaskółki z Flikim na czele oraz londyński wróbel Pyskacz, którego “żargon” znakomicie “odegrał” lektor niniejszego audiobboka.
Wkrótce oprócz poczty powstała stacja meteorologiczna, przekazywane prognozy sprawdzały się idealnie. Potem padł pomysł utworzenia miesięcznika dla zwierząt… Bo wiecie, one też czytają i piszą w swoich językach…

W tej książce Lofting “upchnął” wiele opowieści, które mogą funkcjonować niezależnie od siebie np. o smokach na wyspie, o poławiaczu pereł, latarni morskiej, ptakach, które pomogły Kolumbowi, tajemniczym jeziorze i wielkim żółwiu,  czy kilka historyjek przeznaczonych do czasopisma dla zwierząt, które snują kaczka Dab-Dab, pies Jip, sowa Tu-Tu, biała myszka i inni przyjaciele doktora.

Kolejnych rozdziałów w interpretacji Macieja Więckowskiego słucha się wyśmienicie, śledząc perypetie bohaterów, tu i ówdzie uśmiechając się –  z pozycji dorosłego współczesnego odbiorcy – np. gdy mowa o gadatliwej teściowej zesłanej na wyspę i zamienionej w smoka, czy o pocieszaniu przez doktora czarnoskórej kobiety, że jeśli nie uda się uratować jej męża z rąk handlarzy niewolników, to znajdzie jej innego, równie dobrego.
Dziecko będzie chłonąć opowieści raczej bez głębszej refleksji, za to dorosły musi wykazać się czasem pobłażliwością. Taki zbyt poczciwy, zbyt naiwny i dobry, a także wyjątkowo bohaterski jest nasz Dolitlle, ale to już taka jego literacka “uroda” i za to go uwielbiamy od wielu lat.

Przygody, rozmaite ciekawe bądź zabawne wydarzenia, niebezpieczeństwa, tajemnice, podróże, niesamowite zwierzęta i ich dokonania – a wszystko podane z humorem i pogodnie – oto atuty książek o doktorze Dolitlle i jego ferajnie.
Wspaniale, że możemy przypomnieć sobie cały cykl Hugh Loftinga także w wersji audio i “zaszczepić bakcyla” naszym dzieciom. Bez tych opowieści  dzieciństwo byłoby uboższe.

Co więcej, wyszukałam na półkach stare wydanie książkowe (zbieram serię dla potomstwa) w tłumaczeniu Jadwigi Mortkowiczowej, porównywałam momentami tekst słuchany i czytany. I ten nowy przekład Beaty Adamczyk okazał się znacznie przystępniejszy, bardziej  konkretny ( np. “strajk pacjentów”- stał się “strajkiem inwalidów”, a znaleziony w kieszeni dziurawy “grosz” zamienił się w “pensa”). Treść nie uległa zbytnio zmianie,  tylko zdania są po prostu zgrabniejsze. Sądzę, że takie “odświeżenie” dobrze się książce przysłużyło i ma szanse nadal pozostać wśród najbardziej poczytnych i lubianych  bajek dla dzieci. Tym bardziej, że teraz można i poczytać i posłuchać.  Proza Hugh Loftinga w wykonaniu Macieja Więckowskiego brzmi znakomicie, ten lektor zabiera słuchaczy do grona doktora i jego przyjaciół, wciąga w wir przygód i opowieści.

Na pewno będziemy u mnie w domu z dziećmi wracać do Poczty, w obu wersjach,  a teraz czekamy na Cyrk…,  mam nadzieję, że lektor pozostanie ten sam, a wrażenia równie doskonałe. Kto czeka z nami?

Polecam, Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

Poczta_doktora_Dolittlea-płWydawca: Storybox/Zysk i S-ka
Autor: Hugh Lofting
Tytuł: Poczta Doktora Dolitlle’a
przekład: Beata Adamczyk
Czyta: Maciej Więckowski
Czas trwania: 5 godz. 51 min.
ISBN: 978-83-8116-317-0

http://www.storybox.pl/

Tu znajdziesz wiele dobrych audiobooków

AGAAgnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. W wolnym czasie zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *