OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

Jestem zauroczona cudem żucia - rozmowa z Bożeną Mazalik, autorką powieści Ciosy słonia Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Przygoda w tebańskich górach - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO ... O MIŁOŚCI

ZAKAZANA MIŁOŚĆ – recenzja audiobooka /Dziedzictwo von Becków/ Joanny Jax Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Klasyka dla dzieci w wersji audio. Mitologia w znakomitej interpretacji Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Dla fanów futbolu i nie tylko – /Czerwona kartka dla Sprężyny/ Jacek Podsiadło, Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Co polecamy na zimę? ANIELSKA ZIMA, ALEKSANDRA TYL Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Klasyka klasyki: KSIĄŻĘ, NICCOLO MACHIAVELLI w pięknej oprawie Czytaj dalej »

 

MARIACHI, VOLADORES I MEZCAL Z … ROBAKIEM cz. II – fotoreportażu Danuty Baranowskiej

szyszka agawy

szyszka agawy

Wyrażenie „zalać robaka”, po przeczytaniu tej podróżniczej relacji nabiera zupełnie innego znaczenia. Na wirtualny kieliszeczek tequili albo oryginalnego mezcalu prosto z meksykańskiej wytwórni zaprasza nieustraszona podróżniczka Danuta Baranowska.

Jak już pisałam wcześniej, bardzo lubię stanowiska archeologiczne, ruiny i inne starożytności a tych w Meksyku jest całe mnóstwo.

W dniu, którym jechałam do Oaxaca, malowniczej miejscowości leżącej w górach Sierra Madre w południowym Meksyku, czułam znany sobie dreszczyk podniecenia. Po drodze w urokliwym miasteczku Mitla znajdowały się wspaniałe pozostałości starożytnego miasta założonego około 500 roku przez Zapoteków. I znowu jak zawsze w myślach przeniosłam się w odległe czasy. Dysharmonię w scenerii stanowił chrześcijański kościół, wybudowany ze świątynnych kamieni przez hiszpańskich konkwistadorów na ruinach jednej z antycznych platform.

pole niebieskiej agawy do produkcji tequili

pole niebieskiej agawy do produkcji tequili

Ze zdziwieniem spojrzałam na kierowcę autobusu, który zatrzymał się na parkingu tuż po opuszczeniu ruin i ogłosił dwugodzinną przerwę w podróży. Przysiadłam na kamieniu, zastanawiając się co począć z wolnym czasem. W powietrzu dawał się odczuć dziwny zapach, jakby palonego drewna i jeszcze czegoś innego, nieuchwytnego. Pasażerowie ze śmiechem znikali za okazałą bramą otoczoną zielenią. Ruszyłam i ja w tym kierunku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że za bramą znajduje się wytwórnia alkoholu zwanego mezcalem. Nie lubię alkoholu, ale ciekawość i chęć poznania tradycji meksykańskiej sprawiła, że śmiało wkroczyłam do zakładu szumnie nazwanego fabryką.

Fabryka mezcalu

Fabryka mezcalu

destylarnia

destylarnia

Teraz dopiero zrozumiałam, skąd brała się ta dziwna woń i dlaczego ogłoszono przerwę w podróży. W zakładzie odbywał się pokaz cyklu produkcyjnego mezcalu połączonego z degustacją trunku.

W kulturę Meksyku wpisany jest nie tylko obrzęd religijny voladores i muzyka mariachi. Do tradycji należy również produkcja miejscowego alkoholu, wytwarzanego tylko na tym terenie. Tequila i mezcal bo o nich mowa, to narodowe wódki sporządzane z agawy. Różnica polega na tym, że tequila powstaje z dwukrotnie destylowanego sfermentowanego soku niebieskiej agawy, a mezcal z rdzenia różnego gatunku agaw zielonych.

pulpa z rdzeni przed mieleniem

pulpa z rdzeni przed mieleniem

palenisko do prażenia rdzeni

palenisko do prażenia rdzeni

kadzie do fermentacji

kadzie do fermentacji

Mimo że w Meksyku produkuje się wiele alkoholi, to na ulicach nie widziałam pijanych ludzi. Nawet w słynnej Chamuli, o której pisałam wcześniej nie zauważyłam nietrzeźwych mieszkańców. Meksykanie wolą się bawić, tańczyć i śpiewać, a alkohol traktują jako niewielki dodatek do zabawy.

Na placu przed zakładem leżały ogromne szyszki, które okazały się być rdzeniem agawy. Sprawiały wrażenie lekkich roślinnych odpadów. Nic bardziej mylnego, były niebywale ciężkie. Podniosłam jeden z takich mniejszych rdzeni, ważył dobre kilka kilogramów.

rdzenie agawy

rdzenie agawy

Kiedy agawy osiągną swoją dojrzałość (po około ośmiu latach), zostają pozbawione liści, a otrzymane rdzenie przypominające ananasa prażone są przez trzy dni w specjalnych zagłębieniach w ziemi zwanymi palenque a następnie zmielone. Powstała masa po wymieszaniu z wodą zostaje umieszczona w wielkich drewnianych kadziach, w których przez dwa tygodnie przebiega naturalny cykl fermentacji. Następnym etapem jest destylacja, w przypadku mezcalu przeprowadzana jednokrotnie. Ponieważ moc alkoholu nie może być wyższa niż 40 procent (nakazy rządowe), zostaje on przed procesem leżakowania rozcieńczony wodą. Leżakowanie odbywa się w szklanych pojemnikach, aby smak alkoholu nie był zakłócony posmakiem drewna. Gatunki mezcalu zależą od czasu leżakowania i ewentualnych dodatków smakowych jak zioła i owoce.

szyszka agawy

szyszka agawy

Ciekawostką jest umieszczanie w butelkach mezcalu… robaka. To larwa ćmy (Hypopta agavis) żerującej na agawie. Widok takiej gąsienicy na dnie butelki, niezbyt zachęcał do konsumpcji alkoholu, ale czego się nie robi, dla poznania innych smaków.

larwy ćmy

larwy ćmy

agawa zielona

agawa zielona

mezcal z robakiem i tradycyjny kieliszek do mezcalu

mezcal z robakiem i tradycyjny kieliszek do mezcalu

mezcal z robakiem

mezcal z robakiem

Na terenie całego Meksyku można spotkać niewielkie bary alkoholowe zwane mezcaleriami. Mieszkańcy spotykają się tam wieczorami i w myśl słynnego powiedzenia: Para todo mal – mezcal, para todo bien – tambien – na całe zło – mezcal, na wszystko, co dobre – też, wypijają kieliszek lub dwa tego trunku, przegryzając zakąską z pieczonych… koników polnych.

No, cóż, co kraj to obyczaj.

Tekst i zdjęcia Danuta Baranowska
materiał chroniony prawem autorskim

danusiaDanuta Baranowska – stuprocentowy zodiakalny baran, niespokojny duch, aktywnie i entuzjastycznie nastawiona do życia. Jak przystało na znak żywiołu ognia, uwielbia kolor czerwony. Kocha książki w każdej ilości, przyrodę, góry, kawę z kardamonem i koty. Jest właścicielką, a właściwie niewolnicą kota ragdolla o imieniu Misiek. Jej pasją są podróże, zwiedzanie niezwykłych miejsc, poznawanie ciekawych ludzi oraz fotografia.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

2 Responses to MARIACHI, VOLADORES I MEZCAL Z … ROBAKIEM cz. II – fotoreportażu Danuty Baranowskiej

  1. jagajaga pisze:

    No jak napisałaś co kraj to obyczaj.Alkoholu z robakami jednak bym nie skosztowała.Pozdrawiam

  2. Liliana pisze:

    Co tez człowiek musi sie namęczyć, żeby zalać robaka :) Jak zwykle ciekawie Danusiu, takich informacji trudno sie gdziekolwiek doczyc, tylko od Ciebie :) Buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>