POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

TAM, GDZIE DESZCZ NIE PADA... - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

KOBIECYM OKIEM

KOBIECYM OKIEM

ODMŁADZAJĄCE PISANIE - esej Urszuli Wojnarowskiej-Curyło Czytaj dalej »

WASZE PASJE:

WASZE PASJE:

MAŁE JEST PIĘKNE - o ogrodach w wersji mini rozmawiamy z Pauliną Kupis Czytaj dalej »

TERAPIA PRZEZ SZTUKĘ :

TERAPIA PRZEZ SZTUKĘ :

AUTYZM - Twoje dziecko też może mieć talent Czytaj dalej »

DZIECKO I WYCHOWANIE:

DZIECKO I WYCHOWANIE:

MAMO, JA NIE CHCĘ MIEĆ ŻADNEGO BRATA! Czytaj dalej »

ŻYCIE I PASJE POLECA:

ŻYCIE I PASJE POLECA:

MÓJ OJCIEC, PAWEŁ JASIENICA , Ewa Beynar-Czeczott – recenzja Czytaj dalej »

DLA DZIECI:

DLA DZIECI:

POGODA DLA PUCHACZY. ZIMA, M. Kozioł. B. Jędrzejak – recenzja Czytaj dalej »

 

PO PROSTU MISJA, Maz Evans – recenzja przedpremierowa

Evans _ Po prostu misja_mJuż po raz drugi zapraszamy do nietypowej “powtórki z z mitologii”. Pamiętacie Kto wypuścił bogów?, pełną zabawnych perypetii powieść dla młodzieży? Elliot i jego nieziemscy przyjaciele znów w akcji! Tym razem odwiedzą Muzeum Historii Naturalnej i wpadną na herbatę do angielskiej królowej. Tanatos znów popsuje im szyki… Ale to tylko wierzchołek góry lodowej przygód, jakie znajdziecie na kartach tej powieści. Przedpremierowo – zrecenzowała ją dla was Beata Grzywacz.

Bogowie greccy (Zeus, Hermes, Hefajstos, Afrodyta i Atena) na dobre zadomowiły się w Wiejskim Domku 12-letniego Elliota Hoopera. Jest z nimi również Zodiakalna Panna, która straciwszy swoją cardię, pomału staje się zwykłą śmiertelniczką, co jej wyraźnie się nie podoba. Trudno zresztą się jej dziwić.

Niestety, nawet tak dostojne towarzystwo do tej pory nie zdołało pomóc chłopcu i jego chorej mamie. W dodatku na horyzoncie pojawiają się coraz większe kłopoty.

Po prostu misja to druga część fascynującej powieści dla młodzieży angielskiej autorki Maz Evans.

Niespodziewanie mama Elliota dostaje tajemniczy list, którego nie chce nikomu pokazać. Na szczęście (?) przesyłka wypada jej z kieszeni i syn dowiaduje się bardzo zaskakujących rzeczy o… swoim ojcu, o którym do tej pory absolutnie nic nie wiedział. Postanawia do niego napisać i – o dziwo – otrzymuje odpowiedź. Kim jest ojciec nastolatka i dlaczego nie mieszka z nim pod jednym dachem? Niestety, rozwiązanie nie jest wcale takie proste. Elliot próbuje się czegoś dowiedzieć, ale co rusz napotyka na kolejne tajemnice.

Tymczasem pojawia się szansa zdobycia kolejnego kamienia chaosu, który ukryty jest w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Chłopiec wraz z boskimi przyjaciółmi nie mają ani chwili do stracenia. Przed wejściem do tej szacownej instytucji „wpadają na herbatkę” do królowej Elżbiety, która z całą swoją rodziną (są już nawet książę George i księżniczka Charlotte) przebywa w królewskim ogrodzie.

W tak zwanym międzyczasie znowu odzywa się Tanatos, który (jak zwykle) namiesza w losach bohaterów. Myślę, że słowo “namiesza” to lekki eufemizm, lepiej chyba byłoby powiedzieć: nieźle narozrabia. Ten demon śmierci nigdy bowiem nie pogodził się z przegraną i uparcie próbuje skompletować 4 kamienie chaosu, które pomogą mu zapanować nad światem. Do tego celu używa całej swojej mocy i wszystkich sztuczek. Próbuje nawet przekupić chłopca, mami go obietnicą uzdrowienia jego mamy w zamian za pomoc w odzyskaniu kamieni.  Elliot bardzo kocha swoja rodzicielkę i zrobiłby wszystko, by tylko wyzdrowiała …

Niespodziewanie dla wszystkich na scenę wkracza Nyks – matka Tanatosa i Hypnosa, straszliwa bogini ciemności, która nie daje za wygraną. W ogrodzie królowej wywiązuję się straszliwa walka, której ciąg dalszy rozegra się w już w muzeum, gdzie naszym bohaterom pomagać będą… ożywione zwierzęta a wśród nich krwiożerczy tyranozaur.

Jak zakończy się ta potyczka? Co z kolejnym kamieniem? Takich pytań można by zadawać jeszcze wiele. Dość powiedzieć, że w tej tajemniczej misji pomagają Elliotowi nie tylko bogowie, ale i ich niesamowite przedmioty, jak chociażby nić Ariadny, która okazuje się być GPS-em!

Książkę czyta się jednym tchem. Wartka akcja, przemieszanie dwóch światów, nadprzyrodzone moce i przedmioty, odwieczna walka dobra ze złem to jednak nie jedyne jej pozytywy. Bez wątpienia należy do nich również język – pełen humoru, błyskotliwych ripost i związków frazeologicznych.  „Jesteśmy zakręceni jak słoiki – dodał Hermes (s. 220), „Miałam mały poślizg. Nigdy więcej nie zgodzę się bronić kury. Ani jajka. Zapomniałam, co było pierwsze. No tak, ale mam to dopięte lepiej niż Tytan swoje kąpielówki” (s. 28), „Tato, spoko loko, luz i spontan ..” (s. 46) to tylko nieliczne przykłady.

I jeszcze jedno. Żeby nie pogubić się w gąszczu bohaterów, autorka dodaje na końcu „ściągę”, czyli „Co jest czym”, w której dość szczegółowo systematyzuje każdego bohatera. Robi to według schematu: kategoria, świat, moce. To niesłychanie ułatwia zadanie tym, którzy z różnych względów nie znają greckiej mitologii lub troszkę o niej zapomnieli.

Na koniec zdradzę, że to jeszcze nie koniec losów Elliota i spółki, gdyż Maz Evans zapewnia, iż będzie ciąg dalszy. Z niecierpliwością czekam zatem na kolejne tomy.

polecam, Beata Grzywacz
materiał chroniony prawem autorskim
Evans _ Po prostu misja_m

 Wydawnictwo Literackie
Autor: Maz Evans
Tytuł: Po prostu misja
Przekład: Natalia Wiśniewska
Oryginalny tytuł: Simply the Quest
Data wydania: 18.04.2018
Liczba stron: 392
ISBN: 978-83-08-06497-9

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *