FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

PO WSZE CZASY, Iwona Menzel – recenzja

622741-352x500Bardzo długo czytałam tę w sumie niezbyt obszerną powieść. Niesprzyjające lekturze okoliczności życiowe, to jedno, a fakt, że wcale nie miałam ochoty opuszczać świata wyłaniającego się z kart tej książki, to drugie. Po prostu wsiąkłam, a trzeba dodać, że  do tej pory ani za stylem autorki, ani za gatunkiem, jaki reprezentuje Po wsze czasy, nie przepadałam.

Tak działa magia literatury. A to wcale nie żadna fantastyka, tylko romans historyczny. Znakomity i niebanalny, nawiasem mówiąc. Napisany z ogromną pieczołowitością i plastycznością, jeśli chodzi o oddanie realiów, z lekkością i swobodą, na jaką może sobie pozwolić autorka dysponująca znakomitym warsztatem literackim oraz konkretną wiedzą na temat danej epoki.

PATRONAT-LOGO

Iwona Menzel, z zawodu architekt, lwią część życia spędziła w niemieckim Darmstadt. Zakochana w Podlasiu, odkrywa jego dziedzictwo kulturowe i historię. W swoim dorobku literackim ma opowiadania oraz kilka powieści, w których porusza m.in. temat życia na pograniczu dwóch kultur, polskiej i niemieckiej. Po wsze czasy nosi szczęśliwy numer siedem. Napisałam „szcześliwy”, bo mam nadzieję, że w końcu ta autorka wyjdzie z cienia, bo – mówiąc słowami Norwida –„bo  nie jest światło, by pod korcem stało,. Ani sól ziemi do przypraw kuchennych;. Bo piękno na to jest, by zachwycało.”
Jej proza urzeka, wciąga, zachwyca,  ma w sobie wiele „smaczków”,  przy czym  jest przystępna dla każdego.

W najnowszej powieści pisarka zabiera czytelników do XIX wieku, do świata arystokracji i służby,  w czasy zaborów,  na zachodnie rubieże Imperium Rosyjskiego, do Białegostoku, będącego tyglem rozmaitych narodowości (Polacy, Rosjanie, Niemcy, Żydzi),gdzie nie milkną echa powstań i ofiar narodu polskiego,  trwa żałoba narodowa po upadku powstania styczniowego, polscy spiskowcy nie ustają w próbach zamachów na rosyjskie władze…

Kompozycyjnie mamy tu do czynienia z retrospekcją. Główna bohaterka, Augusta, którą w pierwszym rozdziale poznajemy jako babkę, powraca pamięcią do okresu, gdy miała szesnaście  lat i musiała opuścić rodzinne Darmstadt, gdyż  została wydana za mąż za starszego od niej o 30 lat pana Simmonisa, fabrykanta branży włókienniczej… Nieszczęśliwa dziewczyna zupełnie nie odnajdowała się na tym „zesłaniu na koniec świata”, za jaki uważała majątek Zazulki na białostocczyźnie, nie obchodziły jej sprawy gospodarskie, uciekała więc w rozbudzany ” książkami zbójeckimi”  świat fantazji. Stopniowo poznawała tajemnice dworku, tragiczną historię rodu poprzednich właścicieli, dzieje zamkniętego pokoju z pamiątkowym mundurem, znalazła tajne przejście…

Absolutnie nie streszczę fabuły. Powiem tylko, że sporo się działo. Przyjęcia, zamachy, tajne spiski, ryzykowne działania, śmierć i narodziny, romanse i przygody, krew i łzy, wzruszenia i uśmiechy… Autorka nie poprzestała tylko na fikcyjnej opowieści i wątku miłosnym, ale oparła powieść także na historycznych treściach,  w ciekawy sposób przedstawiła ówczesny romantyzm i patriotyzm, także widziany z innej perspektywy – okiem przedstawicieli niemieckiej mniejszości oraz Rosjan.
Oto np. co sądzi książę von Sayn-Wittgenstein: „Niestety, Polacy są hardymi i niewdzięcznymi poddanymi Najjaśniejszego Pana. To urodzeni spiskowcy. Nie spoczną, aż rozpętają kolejną zawieruchę i utopią swój kraj we krwi i jeszcze większej niedoli. Wielkie jest ich umiłowanie wolności i wielki duch bojowy, nawet ich księża chwytają za broń. Cóż jednak poradzą kosy i strzelby myśliwskie przeciwko karabinom i armatom? Byli skazani na porażkę.” ( s. 24)

A wszystko to pięknie polane obyczajowym sosem: barwnie, plastycznie, zmysłowo i realistycznie opisane stroje, pokoje, potrawy, zwyczaje, zabobony itp…  Postaci natomiast odmalowane jak żywe, z wadami i zaletami, obdarzone charakterystycznymi cechami, często poświęcono im osobne epizody, czy sceny.  Nie są to jednak dygresje „sztuka dla sztuki”, o nie, one doskonale wpływają na całokształt powieści wnosząc jakby kolejną cegiełkę, czy następny puzzel. Zapadają w pamięć nawet te drugoplanowe i poboczne postaci, jak pomoc kuchenna Cesia, walcząca o swe prawa służąca Wiktosia,  ekscentryczna hrabina Połatyńska, jędzowata Niemka Elfryda, znający się świetnie na koniach Józef, uzdolniony językowo Stasio- pomocnik ogrodnika, potem lokajczyk.  Sama Augusta – wspaniale przedstawiona, od egzaltowanej i zbuntowanej nastolatki, przez zakochaną młodą kobietę o dość szalonych pomysłach, w końcu dojrzewającą, odnajdującą się w swoim miejscu,  aż do roli „statecznej matrony”. Na dobrą sprawę kazdemu z bohaterów trzeba by poświęcić osobny i wcale nie krótki akapit,  na co tu raczej miejsca brak.

Trochę czułam tu klimat „Downtown Abbey” (i to nie zarzut, a pochwała), bowiem mamy tu obraz zarówno państwa jak i służby, w epizodach, w szczegółach tak pięknie, tak „filmowo” przez autorkę podany. Lektura  – jednym słowem pyszna. A do tego „bonus” – świetnie wplecione w fabułę monologi wewnętrzne… psów! Momentami wielki Balto i kundel Szczur po prostu „kradną” opowieść. Brawa dla pisarki za te przezabawne fragmenty, za pomysł i jego wykonanie.

Tytuł odnosi się zarówno do wątku miłosnego, jak i do historycznego aktu z Kongresu Wiedeńskiego, głoszącego, iż państwo polskie będzie na zawsze przyłączone do Cesarstwa Rosyjskiego. Te słowa nawiązują też do cytowanego w treści psalmu 121, zalecanego przez pastora Elbinga w strapieniu i trwodze.  I choćby już w tym widać, że  to powieść wielowymiarowa. Historia, tożsamość narodowa, religia, miłość, tygiel kultur… Takie hasła zapisać by można na marginesie tej książki.

Po wsze czasy to powieść niezwykle zajmująca i barwna, pełna emocji i dobrze skrojonych postaci. To kopalnia tematów do dyskusji nad zachowaniem i motywacjami bohaterów, inspiracja do zainteresowania się historią i obyczajowością tamtej epoki. Czasem autorka „przykręca śrubę” okrucieństwem pewnych scen, gdzie indziej rozbraja humorem oraz ironią.  Całość zaskakuje w pozytywny sposób, aż by się chciało czytać i czytać… Gdybym miała przeorganizować teraz moją biblioteczkę, to powieść Iwony Menzel ustawiłabym gdzieś w pobliżu Lalki i Wiernej rzeki, na półce z ulubionymi, do których chciałabym jeszcze kiedyś powrócić.

polecam niezmiernie, Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawem autorskim

622741-352x500Wydawnictwo MG
Autor: Iwona Menzel
Tytuł Po wsze czasy
data wydania28 lutego 2018
liczba stron 431
ISBN9788377794487

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>