OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

Jestem zauroczona cudem żucia - rozmowa z Bożeną Mazalik, autorką powieści Ciosy słonia Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Przygoda w tebańskich górach - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO ... O MIŁOŚCI

ZAKAZANA MIŁOŚĆ – recenzja audiobooka /Dziedzictwo von Becków/ Joanny Jax Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Klasyka dla dzieci w wersji audio. Mitologia w znakomitej interpretacji Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Dla fanów futbolu i nie tylko – /Czerwona kartka dla Sprężyny/ Jacek Podsiadło, Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Co polecamy na zimę? ANIELSKA ZIMA, ALEKSANDRA TYL Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Klasyka klasyki: KSIĄŻĘ, NICCOLO MACHIAVELLI w pięknej oprawie Czytaj dalej »

 

OCZYWIŚCIE, JEMY LIŚCIE – przepis na smakołyk z jarmużu

kale-2317181_1920Jarmuż i już? O nie, tym razem w formie opowiadania, wygrzebanego gdzieś z głębokiej szuflady komputera. Smacznego 😉

W sobotę lało od samego rana. Olgierd obudził się, spojrzał w okno i skrzywił się paskudnie. Strugi deszczu spływały po szybach i stukały o parapet. Wicher huczał przeraźliwie i zginał gałęzie drzew. Nawet tych najstarszych i najbardziej rozłożystych jabłoni rosnących wokół domu. Nie, to zdecydowanie nie podobało się Olgierdowi. Tyle miał planów na ten dzień! Zbudować z tatą ławkę, rozegrać mecz z kolegami, pojeździć na rolkach…a tu nic z tego. Przecież nie będą grać w piłkę wodną – pomyślał chłopiec. Miał dopiero 8 lat, ale energii i pomysłów mu nie brakowało. Na osiedlu wiódł prym wśród dzieciaków, nawet nieco starsze go słuchały, czyniąc zazwyczaj kapitanem drużyny. To Olgierd był w zabawie szefem policji, indiańskim wodzem, czy dowódcą wyprawy odkrywców. W taki dzień jak dzisiaj o tych rolach mógł tylko powspominać. Wcale nie zanosiło się na poprawę pogody do tego stopnia chociaż, by wyjść z domu. Zresztą mama zawsze się złości, jak ktoś nanosi potem błota.

Cóż zatem robić? Olgierd poleniuchował snując się po domu w piżamie z emblematem supermena. Trochę pooglądał telewizji, trochę poczytał, ale nic mu się nie chciało.
– Może lego byś poukładał? – zaproponowała mama  – Tyle masz tych zestawów, a stoją i tylko się kurzą, wcale się nimi nie bawisz! – dodała z wyrzutem.
Chłopiec podrapał się po blond czuprynie i po chwili zastanowienia wyciągnął spod łóżka pudełko z zestawem „Straż pożarna”. Złożył kilka elementów i odsunął klocki. Co to za frajda, skoro miało się w perspektywie pomaganie tacie w warsztacie. Ojciec Olgierda, Adam amatorsko zajmował się pracami stolarskimi. Sam zrobił półki na książki, których w domu państwa Kawińskich było mnóstwo, huśtawkę ogrodową, a teraz przyszła pora na dodatkowe ławki na taras. Syn uwielbiał mu pomagać, ale tym razem musiał zrezygnować. Plener nie wchodził w grę, a w ciasnej komórce, w której stała heblarka, raczej ośmiolatek nie był mile widziany. Względy bezpieczeństwa – podkreślał pan Adam.

Skoro nie lego, to może gra komputerowa? To też jednak, jak się okazało, nie był dobry pomysł. Nie dość, że sprzęt akurat był zajęty przez tatę opłacającego rachunki z internetowego konta bankowego, to mama „zaklepała” sobie godzinkę dla siebie na przeglądanie stron WWW przy kawce. W dodatku, tak naprawdę Olgierdowi wcale nie chciało się grać. Wszystko wydawało mu się nudne, głupie lub za łatwe. Przecież nie będzie grał w jakieś dziecinady dla maluchów – oburzył się w myślach.
Jakoś przetrwał do obiadu. Za oknem nadal była ulewa. Kolejna właściwie. Pstryk, pstryk, pstryk – na ekranie pojawiał się coraz to inny kanał, ale nic na dłużej nie przyciągnęło uwagi chłopca.
-Mamoooo, nudzi mi się….  – zaczął marudzić.
– Ol, no co ja ci poradzę – westchnęła pani Alicja. Jej też deszczowa aura dawała się we znaki, wywołując narastający ból głowy. Nic dziwnego, że nie miała humoru i ochoty na wymyślanie synkowi atrakcji.  Od czego jednak są mamusie…. Mimo własnych dolegliwości zawsze zajmą się dzieckiem w potrzebie. Tak było również i w tym przypadku. Ala  ponownie westchnęła i wstała z kanapy, gdzie ułożyła się pod kocem, by w spokoju poczytać powieść kryminalną.

– A co byś powiedział na chipsy? – rzuciła wesoło.
Olgierd zbaraniał. Chipsy? Przecież są niezdrowe, zawsze rodzice to powtarzają, mijając  w supermarkecie półkę z kolorowymi, szeleszczącymi opakowaniami. „To sama sól i chemia” – mówi o nich babcia Stasia i proponuje w zamian plasterki jabłek. Chyba mamie coś się pomyliło, może chodziło jej o „ciastka”?
– Chipsy? – zdziwił się uprzejmie, ale już czuł się zaciekawiony.
– Owszem, chipsy. Z jarmużu. – potwierdziła mama.
– Z czeeeegoooo??? – zawył dziko Olgierd.  O ile sobie przypominał, jarmuż to takie zielone liście, porwane w strzępki, z których można zrobić sałatkę.
– Z jarmużu, przecież mówię – uśmiechnęła się mama. –  To warzywo zupełnie na to nie wygląda, ale nadaje się na przepyszne chipsy.
W oczach Olgiego pojawiło się niedowierzanie, ale jednocześnie błysk zainteresowania. Żwawo poszedł za mamą do kuchni i obserwował jak zielone kawałki jarmużu lądują na blasze. Potem mama pokropiła je oliwą z oliwek, oprószyła lekko solą i wręczyła synkowi jedną z licznych torebek z przyprawami. Chłopiec obficie posypał ziołami prowansalskimi, po czym dodał troszkę curry i czosnku granulowanego. Czuł się jak czarodziej, który komponuje magiczną miksturę. Albo jak uczestnik kulinarnego programu telewizyjnego, w którym trzeba się wykazać pomysłowością i zrobić coś z niczego. Nie był do końca pewien, czy to, co przyrządzają będzie jadalne, czy to tylko taka zabawa, wymyślona specjalnie na długi deszczowy dzień.

 – Teraz wstawiamy na kilka minut do piekarnika i wkrótce zobaczysz, jakie będą pyszności… – uśmiechnęła się mama. – Przygotuj talerzyki i widelce.
Niebawem rozległ się dźwięk ustawionego czasomierza, a wokół stołu zgromadziła się cała trójka.
– Co za zapach!  – delektował się tata. – I pomyśleć, że to tylko liście…
– Proszę bardzo, częstuj się Olgierd – mama podsunęła talerzyk swojemu małemu pomocnikowi.
Chłopiec nieśmiało dzióbnął widelcem… Dziwne te chipsy, pomyślał. Spróbował jednak pierwszy kęs.
– Ale chrupiące! Pyszne. Mamo, tato, nasz piekarnik jest magiczny! –zawołał. – Niesamowite, że wyczarował takie danie z liści.- To naprawdę dobre, lepsze od chipsów ze sklepu.

Jeśli macie ochotę na poeksperymentowanie w kuchni oraz apetyt na zdrową przekąskę, wypróbujcie przepis i cieszcie się smakiem, jak Olgierd.

Chipsy z jarmużu

Składniki:

1 opakowanie jarmużu

Oliwa z oliwek

Sól, dowolne przyprawy ( np. zioła prowansalskie, curry, czosnek granulowany)

Wykonanie:
Jarmuż skrapiamy oliwą z oliwek, posypujemy przyprawami i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
Pieczemy ok. 5-8 minut, by był chrupiący.

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawem autorskim

{żródło: pixabay.com/autor: pompi]

{żródło: pixabay.com/autor: pompi]

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>