FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

POGADUSZKI O KSIĄŻKACH: „Głód miłości” Natalii Nowak-Lewandowskiej

615378-352x500Zdarzyło Wam się, że o jakiejś książce dowiedzieliście się nie z portalu czy bloga książkowego, nie z recenzji w prasie, czy wywiadu w telewizji, tylko w  zwykłej rozmowie z koleżanką, sąsiadem, siostrą, szwagrem itp.? A może coś ciekawego poleciła Wam pani z warzywniaka albo współpasażer z pekaesu? Rozmawiacie na co dzień o książkach? Oto zapis pewnej pogawędki, której bohaterką jest druga – i jak wieść niesie nieostatnia – powieść Natalii Nowak-Lewandowskiej. Zapraszam i polecam – Agnieszka Grabowska.

– Cześć, nie za późno dzwonię. Nie obudziłam Cię?
– Cześć Kasia, no co ty, nie chodzę spać tak wcześnie, czytam sobie korzystając z ciszy w domu.
– A co tam masz akurat na tapecie?
Głód miłości.
– Oooo, a co cię tak na „harlekiny” wzięło?!
– Wiesz, dobry  „harlekin” nie jest zły, a nawet może być edukacyjny, bo czytając je w oryginale, można wprawiać się w nauce obcego języka. Ale nie tym razem. Tytuł może i sugeruje, że to jakieś romansidło, jednak treść stawia tę powieść w zupełnie innym świetle, chociaż skłamałabym, gdybym powiedziała, że to nie jest o miłości.
– Zaintrygowałaś mnie, o czym dokładnie jest ta powieść?
– Dokładnie to ci nie opowiem, może sięgniesz po tę książkę, więc nie chciałabym zdradzać szczegółów fabuły, ale tak z grubsza: Dawid, dobrze sytuowany adwokat, potrącił na przejściu dla pieszych kobietę. Udzielił jej pomocy, no i się w niej zakochał….
– Brzmi jak typowy romans, pewnie później będzie tak jak z tym żurawiem i czaplą z wiersza Brzechwy, „jedno chce, to nie chce drugie”, a cały ten ambaras zakończy się bajkowym „i żyli długo i szczęśliwie”…
– O nie, to by było za proste. I zapomnij o happy endzie. Z góry powiem, że zakończenie  jest tu otwarte, a po drodze, zresztą wyboistej bardzo, naszpikowanej emocjami, nic nie będzie oczywiste. Zostawmy już ten schemat romansu, w tej powieści istotna jest bowiem nie ramka, ale zawartość tego literackiego obrazka, a mianowicie – poruszony problem. A jest on nietuzinkowy, rzadko obecny w literaturze, a może i wcale… Chodzi o osoby z zaburzeniami psychicznymi oraz ich funkcjonowanie w społeczeństwie, w rodzinie.
– Eee, jak to temat nieobecny, przecież jest mnóstwo książek o psychopatach, różnych „świrach”…  Na przykład klasyczne Milczenie owiec albo… o, już mam! Sama niedawno mi opowiadałaś o powieści W szponach szaleństwa, o tej sekcie…
– Racja, ale chodzi o konkretne zaburzenie, mianowicie o osobowość chwiejną emocjonalnie, typu borderline.
– Tego to jeszcze nie grali! Poczytałabym chętnie. Niedawno miałam styczność z taką dziwnie zachowującą się osobą, być może coś jest na rzeczy u niej z tym zaburzeniem…. Kto to napisał, tę głodną miłość, czy jakoś tak?
Głód miłości. Natalia Nowak-Lewandowska.
– Pierwszy raz słyszę to nazwisko.
– W sumie nie dziwię się,  bo to początkująca, dobrze rokująca, autorka. Opublikowała dopiero dwie powieści, pracuje nad kolejnymi. W swojej debiutanckiej Pozorności poruszyła bardzo ważny i aktualny problem przemocy fizycznej i psychicznej. W Głodzie… pod lupę  wzięła zaburzenia osobowości,  ale także – w wątku pobocznym inne sprawy, nazwijmy je „małżeńsko-finansowe”. To bowiem nie tylko historia Dawida i Marty, ale także Aliny i Grzegorza, borykających się z życiowymi problemami, z pracą, kredytem,  decyzjami mogącymi zaważyć na ich przyszłości. Nie mam zamiaru zagłębiać się w szczegóły, ale powiem krótko: warto przeczytać. Ta powieść daje do myślenia, podsuwa tematy, nad którymi na co dzień się nie zastanawiamy, stawia pytania, a co my byśmy zrobili w danej sytuacji. Uczy w pewien sposób empatii, tolerancji. Podejmuje też bardzo istotny motyw toksyczności rodziców. Nowak – Lewandowska nie pisze słodkich bajeczek, nie boi się trudnych tematów i co ważne – nie leje wody.  Zwięzłość, konkret, dosadność gdzie trzeba, to charakterystyczne cechy jej stylu. Potrafi uważnie i wnikliwie przyglądać się ludziom i relacjom między nimi. Zdecydowanie pisze „o czymś”, a nie „na akord”. Ma coś do przekazania czytelnikom i odnoszę wrażenie, że mocno stąpa po ziemi, z pokorą i rzetelnie podchodzi do tego, czym się zajmuje, jest otwarta na krytykę, bierze uwagi „za rogi” i  szlifuje warsztat, pracuje, rozwija się.
I powiem ci, Kasiu, że jej druga powieść jest moim zdaniem lepsza od pierwszej. Do tego niebanalne okładki  – przyciągają uwagę i pozytywnie wyróżniają się na tle tych wszystkich „na jedno kopyto” z twarzami i kwiatami… Tym, którzy szukają czegoś więcej niż romantyczna obyczajówka, mają dość często płytkich i ulotnych historii o spełnianiu marzeń, nie boją się trudnych problemów i emocji – polecam gorąco.
– Przekonałaś mnie. Pożyczysz jak skończysz?
– Mam wypożyczoną z biblioteki, więc musisz się zapisać w kolejce do czytania.
– Jeszcze dzisiaj to zrobię i tę Pozorność też „zaklepię”.
– Super, na deser powiem ci jeszcze, że Natalia Nowak-Lewandowska ćwiczy jogę, uwielbia brukselkę, psy, rocka, a obecnie przygotowuje dla czytelników Układankę, tym razem w klimatach raczej kryminalnych. Już nie mogę się doczekać kolejnej książki!
– Coś mi się zdaje, że to będzie kolejna autorka, której będziesz wierną czytelniczką…
– Ach, jak ty mnie dobrze znasz, Katarzyno….

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi

615378-352x500Wydawnictwo: Replika
Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Tytuł: Głód miłości
liczba stron 320
data wydania: wrzesień 2017
ISBN 9788376746463

 AGAAgnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. W wolnym czasie zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.
Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>