OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

STRZELA Z ŁUKU NIE ROBIĄC HUKU - wywiad z Magdaleną Jankowską Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY

NAKA SUBA SI – fotoreportaż z Dakaru Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

SPRAWDZONE SPOSOBY NA (NIE)PEWNY SUKCES PISARSKI – felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO :

Powiem wam jak zginął JOE ALEX – polecamy audiobooka Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

MASZ NA IMIĘ KAMILA ... Czytaj dalej »

LEKTURACJE:

PEREŁKA WYDAWNICZA: Moja pierwsza mitologia, Katarzyna Marciniak-audiobook Czytaj dalej »

BIOGRAFIE:

GEORGE MICHEL Czytaj dalej »

 

Z GŁOWĄ W CHMURACH, CZYLI O PECHU DO ŚMIECHU – felieton Iwony Banach

aaa„Jeżeli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii” mówi tytuł jednego z filmów, ale dziś nie jest wtorek, dziś jak zwykle piątek i to trzynastego, tak więc jeżeli dziś piątek trzynastego, to nie ma „pomiłuj” – musimy porozmawiać o pechu. Bo ja wierzę w pecha, choć nie wierzę, że pecha coś przynosi, on pojawia się sam, bezczelnie i podstępnie. Na własnych klocowatych nogach.

Wiecie, co to jest pech „H-3”? Jeżeli nie wiecie, to nigdy nie spotkaliście mojej sąsiadki. Bo pech „H-3” to coś koszmarnego, o wiele gorszego od „C2H5OH”, które powoduje kaca, kilka koszmarnych zdjęć na FB, jakąś „goownoburzę” i tyle. Pech „H-3” nie ma właściwości chemicznych, jest za to potworny.

Przy zwykłym pechu, który zdarza się przecież każdemu raz na jakiś czas, możesz liczyć na to, że upieczesz niejadalnego zakalca dokładnie wtedy, kiedy masz mieć gości, albo zabraknie paliwa w samochodzie, kiedy będziesz jechał na rozmowę o pracę. „H-3” jest o wiele gorszy, owszem, paliwa też zabraknie, zakalec będzie koszmarny, ale to nie wszystko, padnie komputer, lodówka zamieni się w piekarnik, mąż zacznie rodzić, a kotka sąsiadów napisze na ciebie anonim do urzędu skarbowego i to bez błędów ortograficznych.

„I wtedy wkracza ona, cała na czerwono” – jak w reklamie ,tylko to nie jest sportowa gwiazda, a potężnych rozmiarów sąsiadka z pierwszej klatki.

– Podpisze pani petycję – stwierdza od progu – bo to widzi pani, trzeba coś zadziałać. Wie pani, o – wskazuje za okno – widzi pani? Zaraz zacznie padać.

Nie lubię żadnych petycji, ale jakoś trzeba wybrnąć.

– A ta petycja to, że co? – pytam dla przyzwoitości.

– Patrzy pani przez okno. Widzi pani?

Gdybym jeszcze wiedziała, co mam widzieć, to może bym i zobaczyła.

– No ta, tam, taka chmura. O!

– Że niby chodzi o tę elektrownię w Niemczech, co miała awarię? Czy o te chemikalia z cysterny na autostradzie? Palą się?

– Nic z tych rzeczy, to jest gorsze. Chodzi o odpady!

– Radioaktywne? – pytam zaskoczona.

– Może? Ma pani rację, na pewno. Radioaktywne no o! I elektrokardioliczne?

Jak żyję, nie słyszałam o takich odpadach, ale z sąsiadką się nie dyskutuje, sąsiadkę się „przetrwywa”, bo tylko przetrwanie gwarantuje sukces.

– Bo sobie tymi laptokami głowy ponabijali i te smarkfony i w ogóle i oni takie sobie różne tam wsadzają, a potem to leci…

Wyobraźnia zadziałała natychmiast. Niestety. Oczyma duszy zobaczyłam coś, czego wolałabym nie opisywać, jeżeli tu są dzieci. Wiecie, takie różne? Wsadzają? Tam????

– Hm… Chodzi pani… o seks? – zapytałam chcąc ją odstraszyć. Słowa „seks” bała się jak diabeł święconej wody.

– Gorzej, pani, gorzej, o chmury! Oni tam sobie różne takie wkładają do chmur, a potem deszcz pada, i co? I leci! Wszystko leci…. Wszystko elektryczne! Jedna moja sąsiadka to takim elektrolitem w łeb dostała, że ho, ho, a ile się śmieci zbiera… Petycję mamy, żeby te elektryczne chmury stąd zabrali, takie jak tamta, o! – wskazała za okno na całkiem ładnego cumulonimbusa.

Oświeciło mnie.

– Ale, że niby chodzi pani o TE chmury? Te, w których trzyma się dane?

– A o te! O te! Nie chcę, żeby mi takie nad głową wisiało! Toż to niebezpieczne jest, oni tam wszystko wkładają. Słyszałam… Podobno jakieś katalogi. Pewnie w szafach…Obrazy… I co jak taka szafa… albo taki obraz na kogoś spadnie?! To ciężkie, sama rama zabić może!

– Nie, to nie tak, te chmury to nie są prawdziwe chmury – chciałam ją nieco oświecić, choć zdawałam sobie sprawę z karkołomności tego przedsięwzięcia.

– No właśnie, sztuczne! Sama pani widzisz! Elektryczne, a ja parasol z metalowym czubkiem mam…O Boże, zaczyna padać! To ja uciekam!

I tak od petycji w sprawie chmury, uratowała mnie nomen omen chmura, ale pech „H-3” tak łatwo nie odpuszcza. W chwilę potem zadzwonił miły pan oświadczając, że potrzebuję (ja, zauważcie, ja!) natychmiast nowych garnków, wpadła koleżanka oświadczając, że wpadła na chwilkę, bo wpadła….

Pech „H-3” zaatakował też właśnie umyte okna… wiecie jak jest, kiedy tylko je umyję zaczyna padać…

I jak tu nie wierzyć w pecha?

Iwona Banach
materiał chroniony prawem autorskim

Iwona BanachIwona Banach jest tłumaczką, nauczycielką, mamą dorosłej niepełnosprawnej dziewczynki, pożeraczką książek, szydełkoholiczką i straszną bałaganiarą. Interesuje ją dosłownie wszystko (no, może poza ekonomią i motoryzacją). Szczególnie kreatywna bywa w kuchni, choć rodzina twierdzi, że do jej obiadów zamiast solniczki należałoby dołączać gaśnicę (występujący w powieści pikantny sataraż nauczył ją przyrządzać tata). Nie jest aż tak roztargniona jak Regi, jedna z bohaterek, ale potrafiłaby schować masło do piekarnika, a kota do lodówki (gdyby nie to, że koty to zwierzęta przytomne i głośno protestują). Ta arcysympatyczna i pogodna osoba jest autorką książek Pokonać strach, Chwast, Pocałunek Fauna, Szczęśliwy pech, Lokator do wynajęcia, Czarci krąg, Maski zła oraz tłumaczką: Lilith, Zielone piekło, Za drzwiami, Koniec jest moim początkiem, Mistycy i magowie Tybetu, Migdał, Rzeźnik, Florencka gra, Syn Człowieczy. Otrzymała wyróżnienie w konkursie Twój Styl – Dzienniki Kobiet oraz wyróżnienie w konkursie Najważniejsze jest Niewidoczne dla oczu – za powieść Pokonać strach, pierwszą nagrodę w konkursie wydawnictwa Nasza Księgarnia za powieść Szczęśliwy pech.

źródło" pixabay.com/ foto: Robin Higgins

źródło” pixabay.com/ foto: Robin Higgins

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>