OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

STRZELA Z ŁUKU NIE ROBIĄC HUKU - wywiad z Magdaleną Jankowską Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY

NAKA SUBA SI – fotoreportaż z Dakaru Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

SPRAWDZONE SPOSOBY NA (NIE)PEWNY SUKCES PISARSKI – felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO :

Powiem wam jak zginął JOE ALEX – polecamy audiobooka Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

MASZ NA IMIĘ KAMILA ... Czytaj dalej »

LEKTURACJE:

PEREŁKA WYDAWNICZA: Moja pierwsza mitologia, Katarzyna Marciniak-audiobook Czytaj dalej »

BIOGRAFIE:

GEORGE MICHEL Czytaj dalej »

 

LIST DO GENIALNEJ RZEŹBIARKI – recenzja powieści „Masz na imię Camille”Agnieszki Stabro – recenzja

Masz-na-imię-Camille-1Talent i wrażliwość to dwie strony tego samego medalu jakim jest geniusz. Jest wielu utalentowanych ludzi, wielu zupełnie nie utalentowanych wrażliwców, ale kiedy skrajna wrażliwość i wielki talent spotkają się w jednej ludzkiej duszy, może dojść do powstania pięknych dzieł, ale i do wielkich tragedii.

PATRONAT-LOGO
Każdy, kto kiedykolwiek natrafi na nazwisko Claudel, natychmiast pomyśli o Paulu, poecie i dyplomacie, tylko nieliczni będą wiedzieć coś o Camille jego starszej, genialnej siostrze rzeźbiarce.

Dziś, kiedy żyjemy we względnie dobrych z punktu widzenia praw kobiet, czasach trudno nam uwierzyć w to, jak ciężkie mogło być życie naszych babek i prababek. Stanowienie o samych sobie było dla nich nieosiągalnym luksusem, a wybór drogi życiowej niemożliwością.

Camille urodziła się w skromnej i niespecjalnie zamożnej rodzinie, a jej wrażliwość, choćby na ból i krzywdę zwierząt, od początku stawiała ją trochę poza kręgiem rodzinnym. Była samorodnym talentem, dzieckiem, które odważyło się nie tylko być inne, ale też nie okazało się chłopcem oczekiwanym przez matkę po przedwczesnej śmierci pierworodnego syna.

Jej pasja także była mało „dziewczęca”, bo zamiast stroić się i szykować do zamążpójścia chciała rzeźbić.

Dzięki uporowi ojca, który z jej powodu zabrał rodzinę do Paryża, mogła się kształcić w tym kierunku, co niestety bardzo oddaliło ją od matki, bo ta nie pochwalała jej zamiłowań i nienawidziła Paryża, na który została skazana przez własną córkę.

Geniusz to samotna wyspa na oceanie ludzi zwyczajnych albo nawet miernych. Dlatego spotkanie z pokrewną duszą, z kimś, kto rozumie i działa na podobnym poziomie może być czymś szczególnym. I było, kiedy Camille spotkała Auguste’a Rodina.

Tylko, że miłość nie zawsze jest łatwa, ta nie była nawet możliwa.

W tle konwenanse, plotki, zagrywki… Ciężka praca i życie pod ciągłą presją rodziny i środowiska.

Przepiękne, nowatorskie rzeźby, które w tym czasie wykonała, odzwierciedlają stan jej duszy i jej miłość, ale po dobrych chwilach jak zwykle nadchodzą i złe. Jedna noc spędzona poza domem rodziców skutkuje wyrzuceniem z tego domu i Camille zaczyna żyć na własny rachunek.

Potem jest już coraz trudniej aż do momentu, kiedy kobieta zostaje umieszczona na trzydzieści lat w szpitalu psychiatrycznym.

To nie było wówczas nic niezwykłego, tak bywało i u nas. Listy Camille zachowane w szpitalnych archiwach, bo z woli matki nie mogły zostać wysłane, niepokojąco przypominają te, które z takiego samego miejsca i w bardzo podobnej sytuacji pisała Maria Komornicka, polska pisarka, która praktycznie w tym samym czasie także przebywała z woli rodziny w szpitalu psychiatrycznym.

 Geniusz tylko cienką linią oddzielony jest od szaleństwa, ale czy to było szaleństwo?

Masz na imię Camille Agnieszki Stabro to przepiękna, genialnie plastycznie napisana opowieść o wspaniałej kobiecie ilustrowana zdjęciami bohaterki w różnych okresach jej życia, opatrzona zdjęciami rzeźb, co ułatwia zrozumienie niektórych odniesień. Czytając czuje się zapachy, podmuchy wiatru i krople deszczu.

Książka ma formę listu.  To list autorki do rzeźbiarki, o której pisze, list, którego tamta nigdy nie dostanie, taki, który być może odsłoni i nam i jej samej tajemne zakamarki duszy. Początkowo forma drugiej osoby liczby pojedynczej, a więc narracja na „ty” trochę mnie dziwiła, w końcu nie jesteśmy przyzwyczajeni do czegoś takiego w powieści.

Zajęło mi trochę czasu zanim weszłam w to całkowicie i zagubiłam się wewnątrz tekstu, mówiąc „zagubiłam” mam na myśli ten stan umysłu, kiedy człowiek czytający książkę jest tak zaabsorbowany, że nie wie, gdzie jest, co robi i która jest godzina…

Podsumowując powiem tak: książka wspaniała, mocna, poetycka, plastyczna… Opowiada o duszy, o geniuszu, o miłości, o złych i dobrych ludziach, o śmierci i o sławie. O cenie jaką płaci się za bycie innym.

Wszyscy znamy przypowieść o talentach, prawda? Camille  walczyła o swój talent, rozwijała go… Z pewnością go nie zaprzepaściła, ale ludzie wokół niej sprawili, że nie dane było jej nim się cieszyć.

Polecam wszystkim i każdemu z osobna, a ludziom sztuki, twórcom tym bardziej.

Iwona Banach
materiał chroniony prawem autorskim

Masz-na-imię-Camille-1
Autor: Agnieszka Stabro
Tytuł: Masz na imię Camille
Premiera: wrzesień 2017 r.
Wydawnictwo: MG
Stron 395
ISBN 9788377794272

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>