OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

Jestem zauroczona cudem żucia - rozmowa z Bożeną Mazalik, autorką powieści Ciosy słonia Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Przygoda w tebańskich górach - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO ... O MIŁOŚCI

ZAKAZANA MIŁOŚĆ – recenzja audiobooka /Dziedzictwo von Becków/ Joanny Jax Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Klasyka dla dzieci w wersji audio. Mitologia w znakomitej interpretacji Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Dla fanów futbolu i nie tylko – /Czerwona kartka dla Sprężyny/ Jacek Podsiadło, Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Co polecamy na zimę? ANIELSKA ZIMA, ALEKSANDRA TYL Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Klasyka klasyki: KSIĄŻĘ, NICCOLO MACHIAVELLI w pięknej oprawie Czytaj dalej »

 

„MÓJ ŚWIAT SKŁADA SIĘ Z PASJI I PRACY”- wywiad z Adrianem Prościakiem

21558894_1589815614417196_9091497938624526557_n Pierwszą publikację o tematyce rozwojowej napisał mając 17 lat. Obecnie ma w dorobku około 10 książek, 5 już wydanych, w tym jedną w Stanach Zjednoczonych. Gra w zespole rockowym, interesuje się psychologią, chce pomagać innym. Z Adrianem Prościakiem rozmawia Iwona Banach.

Iwona Banach: Pięć książek, w tym jedna, która weszła na rynek amerykański i całkiem nieźle się sprzedaje,  to niezły dorobek, a przecież nie są to „łatwe pozycje”.  Skąd taka tematyka? Skąd zainteresowanie takim tematem? Gdzie leży geneza pańskiego pisania?

Adrian Prościak: Zaczęło się w całkowicie innej tematyce. Można powiedzieć, że wywodzę się z kanonu fantastyki. Pierwsze książki, jakie czytałem, pochodzą właśnie z tego gatunku. Jeśli chodzi o socjologię i psychologię… cóż, to chyba efekt ścieżki edukacyjnej i zawodowej. Pierwszą publikację o tematyce rozwojowej napisałem w wieku 17 lat. Mocno interesowałem się wtedy przedsiębiorczością, rozwojem osobistym. Dalej to ewoluowało. Wraz z wiekiem zacząłem czytać poważniejsze książki, zacząłem inaczej patrzeć na świat. Wynikami moich obserwacji dzieliłem się najpierw z gronem przyjaciół i rodziną (wiadomo, każdy tak robi) Trzy lata temu wraz z przyjacielem Krzysztofem Łukasikiem postanowiliśmy wejść na rynek amerykański – ja miałem książkę, on potrafił ją przetłumaczyć i tak powstała moja własna ENIGMA.

https://www.amazon.com/Enigma-Become-Your-Really-Begin-ebook/dp/B00ZG54YV0

Wydanie książki w USA jest bardzo proste i intuicyjne, jeśli już pokona się barierę językową. Jakieś półtora roku temu w Polsce pojawiło się RIDERO. Platforma z genialnym systemem wydawniczym wspierającym autorów. Miałem już gotową swoją pierwszą książkę „Niewidzialne więzienie” nie muszę mówić jak to się skończyło…

https://ridero.eu/pl/books/niewidzialne_wiezienie/

Po pierwszym wydaniu pojawiło się wiele pytań, wątpliwości i spostrzeżeń od odbiorców, zebrałem je i na ich podstawie powstała „Obsesja 21”.

https://ridero.eu/pl/books/obsesja_21/

21586735_1589815681083856_6603699816517827110_o

 I.B.:Do kogo są skierowane pana książki? Czy do każdego, czy do jakiegoś konkretnego typu czytelnika? Kto jest głównym „targetem”?

Adrian Prościak:Książki, które piszę, jest w stanie zrozumieć każdy. Nie ukrywam jednak, że kieruję swoje książki przede wszystkim do ludzi młodych od ok. 16 roku życia. Wierzę, że mogę w jakiś sposób pomóc młodym w zrozumieniu mechaniki działania otoczenia, w którym wszyscy żyjemy. Bardzo dobrze widać to w książce „13-31 Więźniowie umysłu” która stanowi ostatni tom mojej serii „Przebudzeni”.

https://ridero.eu/pl/books/1_3_-31/

Widać wyraźnie, że psychologia to nie jest dla pana obcy teren, ale psychologiem z wykształcenia pan  nie jest skąd więc to zainteresowanie? Bo interesuje się pan psychologią, prawda?

Adrian Prościak: Interesuję się przede wszystkim ludźmi i ich zachowaniami. Psychologia to nauka która bada te zachowania oraz mechanizmy, na podstawie których działa człowiek. Wiele czytam i wiele obserwuję, wyciągam wnioski potem je spisuję i przedstawiam w przystępny (taką mam nadzieję) sposób. Nie trzeba być wykształconym fotografem, by mieć rewolucyjny sposób kadrowania, ustawiania aparatu i chwytania chwili. Nie trzeba mieć dyplomów, by napisać o tym książkę.

Uważam, że we wszystkim co robimy najważniejsza jest pasja. Zdecydowanie chętniej sięgam po książki pisane przez pasjonatów niż doktorów nauk. Jeśli komuś zależy na naukowym traktacie o psychologii od pana doktora – to zdecydowanie ODRADZAM swoje książki (ponieważ doktorem jeszcze nie jestem).

I.B.:Jak przygotowuje się pan do pisania swoich książek? Jak pan to wszystko planuje i czy robi pan research, jeżeli tak to w jaki sposób? Czy pomaga panu internet, inne książki, środowisko?

Adrian Prościak: Moje książki powstają w sposób bardzo dziwny, ponieważ bardzo długo nie mają formy książkom odpowiedniej. Zazwyczaj na początku są zlepkiem myśli, spostrzeżeń i stwierdzeń, pośpiesznie zapisanymi notatkami na papierze czy w smartfonie. Taki proces trwa miesiące.  Potem pojawia się, o jakże znane nam wszystkim pisarzom natchnienie. „Będzie pisane” mówię do siebie – tworzę koncept i tematykę książki na podstawie zebranych notatek. Powstaje pierwszy spis treści. Dopiero teraz zaczyna się praca warsztatowa, czyli przekuwanie stwierdzeń i haseł na rozdziały.

Podczas tej fazy zawsze korzystam z pomocy naukowych. Jeśli już zabieram się za tematykę naukową – to chcę dostarczyć swoim czytelnikom rzetelnych informacji. W moich książkach można znaleźć wiele cytatów z różnych źródeł których używam, by poprzeć swoje przemyślenia.

I.B.:Jak w pana przypadku wygląda droga od napisania do wydania książki? Wydał pan też bajki dla dzieci. Czy droga wydawnicza w obu wypadkach jest podobna?

Adrian Prościak: Powtórzę stwierdzenie pisarki, która jako pierwsza odkryła, że mam jakiekolwiek zadatki na pisanie „Napisanie książki to dopiero początek”. Z podobnym stwierdzeniem można natknąć się w poradnikach pisania. Wydawanie książek zwłaszcza w Polsce jest… co najmniej nieprzyjemne. Nieprzyjemne jeśli:

a)      Nie jesteś celebrytą

b)      Nie masz kilku tysięcy, aby zapłacić wydawnictwu za wydanie

c)      Nie masz szklanej kuli, która powie Ci, co złapie naczelnego jakiegoś wydawnictwa i Cię wydadzą.

Wszystkim, którzy chcą wydać swoją książkę odradzam opcję C, ponieważ wiąże się z odstąpieniem od praw majątkowych. Z wydanej książki masz tylko swoje nazwisko i jałmużnę od wydawnictwa za każdą sprzedaną sztukę… oczywiście nakłady dyktują wydawnictwa…

Dziś mamy w Polsce takie opcje jak RIDERO.EU i nie! Nie reklamuję! Nie dostaję za to ani grosza, że wymieniam ich tutaj któryś raz z kolei. Ten system po prostu działa. Jest intuicyjny. Możesz wydać książkę za darmo, o ile sam zaprojektujesz wszystko, ustalić swój zarobek i jednym klikiem znaleźć się w dziesiątkach księgarni internetowych, a także otrzymać stronę www do bezpośredniej sprzedaży swoich książek drukowanych i w wersji elektronicznej. Dodatkowe opcje jak korekta, skład, marketing itp. są płatne (to jest uczciwe).

Wracając do samego pytania – technicznie wydanie bajek i książki psychologicznej wygląda tak samo. Różnią się tylko kanały marketingowe – wiadomo bajki są dla dzieci, książki psychologiczne dla troszkę starszych 😀

I.B.:Dotarcie do potencjalnych czytelników to w obecnych czasach duży problem. Książka stała się towarem, a mówi się, że bez reklamy teraz bułki się nie sprzeda a co dopiero książki. Ma pan na to jakieś swoje sposoby?

Adrian Prościak: Czy zastanawiała się Pani dlaczego niektóre dobre produkty się nie sprzedają, a gorsze jakościowe schodzą jak ciepłe bułeczki? O tych dobrych po prostu dowiedziało się za mało odbiorców. Podobnie jest z książkami i ze wszystkim. W sprzedaży jakiejkolwiek i w marketingu jakimkolwiek liczy się przede wszystkim efekt skali. On zawsze działa. Jeśli dotrzesz do 100 000 potencjalnych odbiorców odniesiesz większy efekt niż dotarłbyś do 10 000 prawda? Jakość produktów (w tym przypadku książek), nazwisko autora, okładka, wydawnictwo, sklepy… to wszystko tylko kolejne niewiadome, które potęgują efekt skali.

Jeśli bylibyśmy na lekcji ekonomii lub zarządzania, moglibyśmy śmiało wytyczyć matematyczny wzór na sprzedaż książek. Więc czy mam sposoby – tak mam – dotrzeć do jak największej liczby potencjalnych odbiorców. Obecnie prowadzę silną kampanię na swoim Instagramie, gdzie przy okazji bloga – promuję swoje książki. Mam też swoje tajemne sposoby na to, że dziennie przybywają mi dziesiątki obserwujących… Instagram to potężne narzędzie!

https://www.instagram.com/adrian_prosciak/

I.B.:Jak znajomi i rodzina reagują na takie zajęcie, bo rozumiem, że nie jest to pana „podstawowe” zajęcie. Jak środowisko reaguje na takie, powiedzmy, „hobby”? Bo wiem, że nie jest to jedyne pana  „hobby” jest nim też muzyka i kultura. Gra pan w zespole, prawda? Wiem też, że ma pan w szufladzie powieść fantasy.

Adrian Prościak: Każdy z nas ma swój świat. Zalążek kosmosu w swojej wyobraźni. Mój świat składa się z pasji i pracy. Pod względem pasji cenię sobie różnorodność – rozwijanie się w wielu dziedzinach daje mi mega kopa do działania oraz frajdę. Gram w zespole, to prawda, lubię dobrego rocka i staram się takiego grać, kultura i sztuka – tak! Proszę! Z dokładką! To przecież idealne środowisko do czerpania inspiracji wszelakich. Czasem jeden obraz zobaczony w foyer, albo jedno słowo usłyszane w teatrze potrafi być inspiracją dla całej powieści.

Co do powieści fantasy – tak, zgadza się. Dodam więcej, książka ta jest dostępna i można ją sobie pobrać za darmo z mojej autorskiej strony.

https://zlotepioro.wordpress.com/ksiazki/

21558894_1589815614417196_9091497938624526557_n

I.B.:Rozpoznawalność dla pisarza to ważna sprawa, może nie ta „celebrycka” rozpoznawalność, ale jednak, jest pan rozpoznawalny? Jak miasto reaguje na pana? Czy zauważyło pana istnienie? Wielu autorów uważa, że ich, że tak powiem „macierzyste” miasta jakoś się do nich specjalnie nie przyznają, a  jak pan to odbiera?

Adrian Prościak:W moim rodzinnym mieście dwa zaprzyjaźnione punkty rozprowadzają moje książki. Co do samego bycia rozpoznawalnym – wiele osób kojarzy mnie (brałem udział w kilku wywiadach na temat mojej twórczości na przestrzeni ostatnich paru lat). Bolesławiec to ok 38 tys. mieszkańców. Nie każdy mnie zna, nie każdy się w ogóle mną interesuje wiadomo gusta i guściki.

Na ogół jednak ludziom wiadome jest to, że piszę. Nie są oni jednak świadomi samego dorobku autora. Wydałem pięć książek, napisałem w sumie  dziesięć książek i publikacji. Nie wszyscy są tego świadomi, jednak czasem działa to na moją korzyść wywołując efekt WOW! Dziesięć książek?!

I.B.:Ma pan wsparcie w swoim środowisku, a może jest pan dla kogoś wsparciem?

Adrian Prościak: Mam i jestem. Nad powstawaniem moich książek, a zwłaszcza nad ostatnim etapem pisania i korekt zazwyczaj „pracuje” sztab ludzi złożonych z przyjaciół i rodziny. To oni są pierwszą linią frontu, która dostaje do przeczytania moje książki. Dzięki ich radom, pomocy i krytyce mogę ulepszać swoje książki przed wydaniem, a także szlifować warsztat. Jeśli mam kryzys twórczy, wystarczy jeden dwa telefony, bym wrócił do pisania z nową dawką energii.

Rodzina i bliscy są najważniejsi. Pomagam dobrym słowem, rozmową i jak tylko mogę. Staram się zawsze znaleźć rozwiązanie problemu. Jednak z pomocą staram się wychodzić dalej. Jak wspominałem wcześniej, prowadzę bloga na Instagramie, gdzie inspiruję ludzi. Mamy wrzesień 2017. Na chwilę obecną obserwuje mnie 3600 osób. To duże grono. Do końca roku będzie ich co najmniej 5-6 tysięcy (każdego dnia przybywa kilkadziesiąt nowych osób). Nieraz zdarza się że ktoś do mnie napisze z prośbą o radę. Nigdy nie odmawiam pomocy innym.

I.B.:Co według pana określa pisarza? Ilość „dzieł” w szufladzie? Ilość wydanych pozycji? Sprzedaż, a może coś innego? Czy w ogóle bycie pisarzem  jakoś człowieka określa, a może odmienia?

Adrian Prościak: Myślę że pisarzem się jest, a nie bywa – to na pewno. Często jak mówię, że napisałem dziesięć książek to ktoś złośliwy pyta „a ile wydałeś?”. Jeśli miałbym wyrazić swoje zdanie, to powiedziałbym, że tutaj chodzi o DZIEŁO (z ang. The Opus). To scheda, jaką pozostawimy po sobie światu i potomny, tak by mogli się rozwijać, by nie musieli popełniać naszych błędów. To dokładanie cegiełki do ogólnego rozwoju społeczeństwa i (zabrzmi górnolotnie) świata.

Możesz myśleć, że nic nie znaczysz… jednak jeśli Twoje książki (dzieło) wydane lub nie, sprzedające się w tysiącach sztuk lub nie… jeśli Twoje dzieło odmieni czyjeś życie… to… to jest TO! Non omnis moriar.

I.B.:Czytanie pana książek to nie to samo co czytanie powieści,  bo są po prostu inne. Jak więc je czytać, dosłownie, czy wczuć się w podtekst, metaforę?

Adrian Prościak: Używam metafor, symboliki, często i namiętnie. Metafora potrafi wyrazić więcej niż tysiąc słów i zmusza do myślenia. Uwielbiam zmuszać swoich czytelników do myślenia. Używanie metafor jednak może spowodować że nie zostaniemy zrozumiani tak, jak byśmy chcieli. Nie polecam ich używania autorom, którzy nie są odporni na hejt.

I.B.:Pisze pan, a więc pan czyta (inaczej sobie tego nie wyobrażam), co, kiedy i dlaczego akurat to? Chodzi mi o inspiracje literackie, ulubionych autorów, pokrewność literackich dusz?

Adrian Prościak: Czytam książki… cóż, nie ukrywam dość kontrowersyjne, nietuzinkowych autorów. Rhonda Byrne (prekursorka filozofii Sekretu),  Donad Trump (obecny prezydent USA), Mateusz Grzesiak (zaraz obok Bryana Tracy’ego najbardziej rozpoznawalny trener, mentor, mówca i coach na świecie, POLAK!), Kevin Dutton ( krzewiciel i autor „Mądrości psychopatów”), Michał Heller (teolog), Bryan Tracy… długo by wymieniać.

Książek takich autorów nie czyta się od deski do deski. Wybiera się zagadnienia, które nas interesują, przyswaja, a potem odkłada książkę na regał. Po pewnym czasie zaczynasz się interesować nowym zagadnieniem – wiesz, że masz książkę na przykład moją i wiesz, że o tym pisałem  – czytasz odkładasz i tak dalej.

21640739_1589815661083858_4823640069183714949_o

I.B.: No i na deser pytanie  o marzenia i plany na przyszłość. Może to zbyt osobiste, ale  kilka ze swoich marzeń, może właśnie tych związanych z pisaniem mógłby pan zdradzić.

Adrian Prościak:Jeśli chodzi o książki już wydane – to mam cele. Cele zasięgu moich książek. Są ambitne. Mierzę wysoko. Myślę o audiobookach i wydaniach za granicą.

Jeśli chodzi o pisanie – to mam plany. Plany, które muszę i chcę zrealizować. Mamy wrzesień 2017. Kończę pisanie książki poświęconej depresji i zaburzeniom związanym z kryzysami psychicznymi. To takie moje OPUS – DZIEŁO, przekazane po pokonaniu choroby (tak,właśnie depresji).

Marzenie? Chyba to żeby moje książki pomagały. Jeżeli to, co robię może komuś pomóc, uratować komuś skórę, życie… nakłonić do zmiany na lepsze, to każdy wysiłek się opłaca, a motywacja rośnie za każdą pozytywną wiadomością od moich czytelników. Dostaję je już od jakiegoś czasu. To niewiarygodne, jednak moje książki mają moc pomagania innym. Marzę, by tak się działo cały czas, na dużą skalę.

Chciałbym dodać też od siebie, że chętnie pomagam innym w wydawaniu i promowaniu książek/ blogów, stron www. Jeśli jest tutaj ktoś, kto chciałby ze mną pracować na zasadzie wzajemnej pomocy, promocji i wymianie doświadczeń to serdecznie zapraszam.

Rozmawiała Iwona Banach
materiał chroniony prawem autorskim

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>