OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

STRZELA Z ŁUKU NIE ROBIĄC HUKU - wywiad z Magdaleną Jankowską Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY

NAKA SUBA SI – fotoreportaż z Dakaru Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

SPRAWDZONE SPOSOBY NA (NIE)PEWNY SUKCES PISARSKI – felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO :

Powiem wam jak zginął JOE ALEX – polecamy audiobooka Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

MASZ NA IMIĘ KAMILA ... Czytaj dalej »

LEKTURACJE:

PEREŁKA WYDAWNICZA: Moja pierwsza mitologia, Katarzyna Marciniak-audiobook Czytaj dalej »

BIOGRAFIE:

GEORGE MICHEL Czytaj dalej »

 

CZTERYSTA SZCZĘŚĆ W JEDNYM DOMU – rozmowa z Moniką Piotrowską-Wegner o słoniowej pasji

Jeden z ulubionych słoni, przywieziony z FrancjiNiełatwy jest żywot kolekcjonera…  Ceramiczne, szklane, gliniane, plastikowe, z metalu, alabastru, materiału i słomy… Są jak dzieci, wszystkie kochane. Okazy opanowały całe mieszkanie,  motywy ulokowały się  na kubkach, w biżuterii, a nawet na półce z książkami! O słoniowej pamięci i zbieraczej pasji rozmawiają dwie miłe panie o imionach na M. Zapraszamy do lektury.


Marta Korycka: Witaj Moniko. Pamiętasz te słowa z wiersza Juliana Tuwima: „Słoniową miał głowę i nogi słoniowe, i kły z prawdziwej kości słoniowej, i trąbę, którą wspaniale kręcił”?

Monika Piotrowska-Wegner: „Wszystko słoniowe – oprócz pamięci”. Tak, pamiętam. To cudowny wiersz, oczywiście o… słoniu. Słoniu wyjątkowym, bo pamięć mocno mu szwankowała – miał nawet problemy z zapamiętaniem imion własnych dzieci „Synek nazywa się Biały Ząbek; A ojciec woła Trąbek! Bombek!; Córeczce na imię po prostu Kachna; A ojciec woła Grubachna! Wielgachna!”. Mało tego, myli mu się jego własne imię.

M.K.: To jak jest z tą pamięcią u słoni?

Monika Piotrowska-Wegner: Ciekawe jest to, że słonie maję faktycznie doskonałą pamięć oraz bardzo rozwinięte uczucia. Inteligencja słoni jest imponująca. Słonie przemierzając sawanny doskonale zdają sobie sprawę, dokąd się udają i potrafią te informacje przekazywać między sobą. Naukowcy badający ich życie doszli do wniosku, że ścieżki wędrówek tych największych lądowych ssaków zmieniają się pod wpływem złych doświadczeń z kłusownikami.

M.K.: Zajrzyjmy w głąb Twojej pamięci. 27 lat temu…

Monika Piotrowska-Wegner: Właśnie, właśnie… Krótko po ślubie zamieszkaliśmy z mężem w swoim „M zero”. Wtedy dostałam na nowe mieszkanie pierwszego słonia. Nie zdawałam sobie sprawy, że rozwinie się to w kolekcję.

M.K.: Jeden słoń kolekcji nie czyni. Kiedy nastąpił przełom i okazało się, że jesteś kolekcjonerką słoni?

Monika Piotrowska-Wegner: Jeden faktycznie nie (śmiech). Ale później zaczęły się pojawiać kolejne słoniki, które otrzymywałam na różne okazje (imieniny, urodziny), ale także bez okazji. Jednak rozrost słoniowej kolekcji zawdzięczam w dużej mierze mojemu mężowi. Po pewnym czasie było już wiadomo wszystkim, że jak do Moniki, to ze słoniem i książką.

Słoń podpórka do książek idealny dla mola książkowego

Słoń podpórka do książek idealny dla mola książkowego

M.K.: To ile już masz słoni?  

Monika Piotrowska-Wegner: Co prawda ostatnio nie liczyłam, ale jest ich grubo ponad czterysta. I są wszędzie. Dosłownie wszędzie. Mam maleńkie mieszkanko, więc możesz sobie wyobrazić, że rozpanoszyły się w każdym możliwym i niemożliwym miejscu. Ale wciąż nieustająco prezent w postaci słonia mnie cieszy.

Metal, kamień, ceramika, szkło... to najpopularniejsze materiały do wykonania figurek słoni

Metal, kamień, ceramika, szkło… to najpopularniejsze materiały do wykonania figurek słoni

M.K.: Tyle szczęścia w małym mieszkaniu! Jest czego zazdrościć!

Monika Piotrowska-Wegner: No nie jestem pewna, czy jest czego zazdrościć. Ci, którzy cierpią na zbieractwo, coś o tym wiedzą. Każdy zwyczajny zjadacz chleba sądzi, że słonie koniecznie muszą mieć trąbę uniesioną ku górze i że to właśnie przynosi szczęście. Ciekawe jest to, że słoń w naturze, kiedy jest szczęśliwy i bezpieczny, ma zawsze trąbę skierowana ku dołowi. Słoń z trąbą w górze czuje się zagrożony lub szykuje do ataku. W swojej kolekcji mam słonie różne, ale jednak większość ma trąbę w górze, czyli mit działa.

Różne słonie, różniste

M.K.: O proszę! Zaskoczyłaś mnie. I zapewne czytelników też. Gdzie trzymasz tyle słoni w małym mieszkaniu?

Monika Piotrowska-Wegner: Z tym trzymaniem nie jest łatwo, gdy kolekcja się rozrasta. Kiedyś okupowały tylko jedną półkę, później dwie. Obecnie zajmują czteropółkową witrynkę, ale są też na szafach, pod telewizorem, na półkach ściennych, na komodzie, nawet na łóżku czy fotelu. Gdzie nie spojrzysz tam słoń i… książki.

M.K.: Najczęściej można kupić słonie ceramiczne. Z jakich jeszcze materiałów masz wykonane swoje eksponaty?

Monika Piotrowska-Wegner: O tak, ceramiczne czy fajansowe słonie są najbardziej popularne i tych zdecydowanie mam najwięcej. Ale poza tym mam kilka słoni ze szkła, z metalu w kolorach złota i srebra, z kamienia. Nie mogę zapomnieć o słoniach pluszowych czy drewnianych. Mam oczywiście też pojedyncze egzemplarze słoni: z alabastru, modeliny, piasku, glinki z Lanzarote, a nawet ze słomy!

Jest nawet słoń zapalniczka

Jest nawet słoń zapalniczka

M.K.: A które słonie w Twej kolekcji są najbardziej nietypowe?

Monika Piotrowska-Wegner: Najbardziej nietypowym słoniem jest chyba wspomniany przeze mnie słoń ze słomy. Kupiłam go na targach ogrodniczych z 15 lat temu. Bardzo ciekawym okazem jest słoń z piasku. Wiem, jak to brzmi – przecież by się rozsypał. Piasek został potraktowany jakimś specjalnym spoiwem.

Słonie ze słomy, piasku, modeliny, alabastru wyglądają jak żywe

Słonie ze słomy, piasku, modeliny, alabastru wyglądają jak żywe

M.K.: Największy i najmniejszy słoń to…?

Monika Piotrowska-Wegner: Największym słoniem jest mój ostatni, którego otrzymałam na Dzień Matki. To prześliczny, niebieski słoń ze sztruksu. Najmniejsze natomiast to dwa słoniki, które w Indiach są noszone w portfelach na szczęście. Zostały kupione w prawdziwym indyjskim sklepie.

Największy z najmniejszym

Największy z najmniejszym

M.K.: Z których okazów jesteś dumna? Dlaczego z nich?

Monika Piotrowska-Wegner: Powiedz mi, jak mam wybierać. To tak jakby kazać matce wybrać tylko jedno ulubione dziecko. Słonie są w pewnym sensie takimi moimi „dziećmi”. Każdy jest wyjątkowy na swój sposób. Z każdego w danym momencie się cieszyłam. Ale jest taki słoń, który zachwyca nie tylko mnie. To wykonany laserem słonik w bloczku pleksi. Jest podświetlany – świeci na zmianę w czterech kolorach i jest cudny, a dostałam go od męża. Został kupiony nad morzem w Trzęsaczu.

Kolekcjonerka w otoczeniu swoich pupilów

Kolekcjonerka w otoczeniu swoich pupilów

Słoń ryty w pleksi, podświetlany

Słoń ryty w pleksi, podświetlany

M.K.: Gdzie jeszcze u Ciebie można znaleźć słonie?

Monika Piotrowska-Wegner: Miałam kiedyś bluzkę czy dwie, ale nie nadają się one do publicznego pokazywania, są znoszone. Mam też biżuterię – nie może być inaczej! Kolczyki, bransoletka, zawieszki na łańcuszek. I trzy słonie charmsy na specjalnej bransolecie. Oczywiście, jak przystało na kolekcjonerkę słoni i mola książkowego mam trzy kubki ze słoniami. I jeszcze pudełeczko na różności, całe w słoniki.

biżuteria

biżuteria

M.K.: Można by rzec, że jesteś prawdziwą miłośniczką słoni. Jak to się ma do tych wielkich, prawdziwych słoni?

Monika Piotrowska-Wegner: Uwielbiam te wielkie zwierzęta! Mają one w sobie ogromne pokłady ciepła i niezmiernie mnie fascynują. Są bardzo rodzinne. Podobno są pod tym względem podobne do nas. Potrafią budować bliskie relacje rodzinne i zdolne są do żałoby po swoich towarzyszach. Bardzo ciekawe jest to, że gdy mają umrzeć, oddalają się, by zrobić to w samotności. I w dodatku w specjalnym miejscu – coś jak cmentarz, tylko dla słoni.

M.K.: Nie masz czasem ochoty pojechać do Afryki i poobserwować te niezwykłe zwierzęta w naturze?

Monika Piotrowska-Wegner: Z kilku powodów, o których nie wspomnę, na pewno nigdy nie pojadę do Afryki. Pozostaje mi oglądanie filmów, książek, swojej rosnącej wciąż kolekcji, marząc o gorących sawannach i słoniach, które bardzo chciałabym zobaczyć w ich naturalnym środowisku. Zawsze też mogę udać się do większego miasta, w którym jest ogród zoologiczny, ale to nigdy nie będzie to samo.

Najmniejsze słonie noszone w portfelach przez Hindusów

Najmniejsze słonie noszone w portfelach przez Hindusów

M.K.: To prawda, nie to samo. A gdy śni się słoń…?

Monika Piotrowska-Wegner: Słoń we śnie jest symbolem wierności, mądrości, wytrzymałości i siły. Ale wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach nam się śni. Najlepsze jest jednak to, że jak śnimy o trąbie słonia, to pozytywny erotyczny znak, lecz gdy słoń energicznie nią potrząsa, to chodzi o zbyt intensywne popędy. Gdy śnią się kły, to mowa o niespełnionym pragnieniu seksualnym.

M.K.: Ponownie mnie zaskoczyłaś! I zapewne w zanadrzu masz jeszcze jakąś ciekawostkę?

Monika Piotrowska-Wegner: To prawda, mam. Słonie są na tyle wyjątkowe, że zasłużyły sobie na swój dzień w kalendarzu. Światowy Dzień Słonia od pięciu lat jest obchodzony 12 sierpnia. I to chyba będzie najlepszym zwieńczeniem naszej rozmowy.

M.K.: Niech żyją słonie! Dziękuję za wywiad.

Monika Piotrowska-Wegner: Dziękuję.

opracowała Marta Korycka
zdjęcia: archiwum prywatne Moniki Piotrowskiej-Wegner
materiał chroniony prawami autorskimi

Jeden z ulubionych słoni, przywieziony z Francji

Jeden z ulubionych słoni, przywieziony z Francji

 

 

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>