OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

STRZELA Z ŁUKU NIE ROBIĄC HUKU - wywiad z Magdaleną Jankowską Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY

NAKA SUBA SI – fotoreportaż z Dakaru Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

SPRAWDZONE SPOSOBY NA (NIE)PEWNY SUKCES PISARSKI – felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO :

Powiem wam jak zginął JOE ALEX – polecamy audiobooka Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

MASZ NA IMIĘ KAMILA ... Czytaj dalej »

LEKTURACJE:

PEREŁKA WYDAWNICZA: Moja pierwsza mitologia, Katarzyna Marciniak-audiobook Czytaj dalej »

BIOGRAFIE:

GEORGE MICHEL Czytaj dalej »

 

Tajemnicę trzeba ujawnić – recenzja powieści Wilkiego Collinsa „Tajemnica mirtowego pokoju”

LOGO MG noweDziś na łamach naszego portalu recenzja trzeciej powieści Wilkiego Collinsa – Tajemnicy mirtowego pokoju. Autor tworzył w epoce wiktoriańskiej. Był jednym z najbardziej cenionych i najchętniej czytanych dziewiętnastowiecznych pisarzy. Uważa się go za prekursora powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

PATRONAT-LOGO

Na dobre czy na złe, nieszczęsna tajemnica była teraz ukryta – stało się. (s. 32)

Lady Treverton umiera. Jest przy niej Sara Leeson, zaufana pokojówka. To ona pod dyktando swej pani pisze list do jej męża, kapitana Trevertona. W liście zostaje ujawniona największa tajemnica lady. Jest to tak wielka tajemnica, że kobieta nie może jej wyjawić mężowi osobiście. Przed śmiercią wymusza na pokojówce obietnicę, że ta nie zniszczy listu ani nie zabierze go ze sobą, jeśli opuści dom. Sara udaje się do niezamieszkałej, północnej części dworu Porthgenna Tower i tam w Pokoju Mirtowym ukryła list, a potem ucieka ze służby przed niewygodnymi pytaniami.

Mija 15 lat. Rano w wiejskim kościółku cichy ślub bierze dziedziczka starego rodu Rosamond Treverton i Leonard Frankland, niewidomy szlachcic. Wkrótce ojciec Leonarda o arystokratycznych ambicjach kupuje starożytną siedzibę rodu Trevertonów, Porthgenna Tower, wraz z przyległościami. W ten sposób dwór, w którym Rosamond spędziła dzieciństwo, znów jest w jej rodzinie – przypada on jej mężowi. Nowożeńcy cieszą się swoim szczęściem, udają się w podróż poślubną. Wydawać by się mogło, że nic nie zmąci ich szczęścia, ale los lubi być przewrotny i komplikować ludziom życie.

Ale w jaki labirynt się teraz zapuszczamy? (s. 160)

Przez 15 lat tajemnica ukryta w Pokoju Mirtowym była bezpieczna. Ze względu na splot różnych okoliczności była bezpieczna jeszcze przez jakiś czas. Zapewne mogłaby być odkryta wcześniej, ale należy pamiętać, że w 1844 roku w Anglii ludzie wymieniali się informacjami za pomocą listów, a poruszali się powozami. To zabierało sporo czasu, a przez to czasami jeszcze bardziej komplikowało daną sytuację i utrudniało jej szybkie rozwiązanie. W takiej właśnie sytuacji znaleźli się państwo Frankland. Wprawdzie Leonard był niewidomy, ale dobrze sobie radził na co dzień dzięki oddanej żonie. Jego racjonalny umysł i spokój wielokrotnie studziły emocje i stopowały „gorące” plany Rosamond. Małżeństwo w sposób metodyczny, krok po kroku dąży do odkrycia tajemnicy. Przy okazji odkrywa inne sekrety.

Dlaczego mielibyśmy komukolwiek wyjawiać tajemnicę? (s. 297)

Dużo w tej powieści emocji i radzenia lub nieradzenia sobie z nimi. Każdy bohater inaczej przeżywa dane wydarzenie, a czytelnik sam może je porównać w trakcie lektury. Autor dogłębnie opisuje bohaterów i ich stan psychiczny, myśli, sposób zachowywania się. zwraca uwagę czytelnika na uczucia postaci. A przy tym dba o wierne odtworzenie otaczającej go rzeczywistości – drobiazgowo opisuje miejsca, atmosferę, okoliczności, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej się przenieść do XIX wieku i poczuć klimat epoki wiktoriańskiej, aczkolwiek zamknięty w czterech ścianach.

Akcji w powieści rozwija się miarowo. Przyspiesza dopiero pod koniec, kiedy bohaterowie są coraz bliżej rozwiązania tajemnicy Pokoju Mirtowego i konsekwencji odkrycia prawdy. Bo prawda i uczciwość są najważniejsze u Wilkiego Collinsa. To one koją sumienie i zapewniają spokój duszy. Czytelnikowi w pewnym momencie może się wydawać, że wie, jak się wszystko skończy. Zapewniam go, że będzie w błędzie. Autor przygotował oryginalne zakończenie powieście. Zwrócił uwagę czytelnika na inny aspekt związany z dworem i jego tajemnicą, który odsłoni w nieco ironiczny sposób prawdziwe oblicze ludzkości…

Są takie chwile, Lenny – rzekła – gdy całe obecne szczęście zależy od pewności co do przyszłości. (s. 287)

Tajemnica mirtowego pokoju w porównaniu z powieściami autora Córki niczyje oraz Armadale ma chyba najmniej skomplikowaną fabułę. Jeśli zna się obyczajowość i mentalność ludzi epoki wiktoriańskiej oraz wnikliwie czyta tekst i okładkę książki, to w trakcie lektury tajemnica zostanie przez czytelnika dużo wcześniej odkryta, niż zrobił to autor. Jednakże nie jest to zarzut. Wilkie Collins postawił na inne aspekty związane z tajemnicą, na zupełnie coś innego. Po pierwsze, na obciążeniach, jakie wiążą się z dochowaniem tajemnicy złożonej komuś na łożu śmierci. Po drugie, na kłamstwie i sile spustoszenia, jakiego może dokonać. Po trzecie, na sile prawdziwej miłości, miłości w różnych jej odcieniach. A po czwarte na uczciwości i wyrzutach sumienia oraz spokoju ducha.

Powieść Wilkiego Collinsa Tajemnica mirtowego pokoju jest wciąż aktualna, mimo że powstała w XIX wieku. Jej uniwersalność polega na przesłaniu i wartościach oraz wzorcach, jakie autor przekazuje swoim czytelnikom niezależnie od czasów, w których żyją. A do tego, my współcześni, możemy się jeszcze jednej rzeczy nauczyć od dziewiętnastowiecznych bohaterów – pięknego wysławiania się. Książkę polecam!

Marta Korycka
materiał chroniony prawem autorskim

 LOGO MG nowe

Wydawnictwo: MG
Autor: Wilkie Collins
Tytuł: Tajemnica mirtowego pokoju
Tytuł oryginału: The Dead Secret
Tłumaczenie: Joanna Wadas
Data wydania: 19.07.2017 r.
Ilość stron: 368
ISBN: 978-83-7554-416-6779

 

Strona Autora: www.atramentowomi.blogspot.com

Marta Korycka – absolwentka filologii polskiej i bibliotekoznawstwa z informacją naukowo-techniczną na UWM. Zodiakalna łuczniczka uwielbiająca niebieskości. Bardzo zawyża średnią czytelnictwa w Polsce i jest z tego dumna. Humanistka kochająca literki we wszelkiej postaci, kształcie, formie, kolorze etc. Ma wiele pasji, ale literki to ta główna, stąd literkowy blog o literkach cudzych i swoich. Czasami coś piśnie, gdy ją psiapsiółka Wena raczy nawiedzić. Ceni inteligencję i poczucie z humorem, uwielbia żonglerkę słowną i ogień. Cechy charakterystyczne: cm, pieprzyki, szkiełka.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>