OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI ...

STRZELA Z ŁUKU NIE ROBIĄC HUKU - wywiad z Magdaleną Jankowską Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY

NAKA SUBA SI – fotoreportaż z Dakaru Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

SPRAWDZONE SPOSOBY NA (NIE)PEWNY SUKCES PISARSKI – felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO :

Powiem wam jak zginął JOE ALEX – polecamy audiobooka Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

MASZ NA IMIĘ KAMILA ... Czytaj dalej »

LEKTURACJE:

PEREŁKA WYDAWNICZA: Moja pierwsza mitologia, Katarzyna Marciniak-audiobook Czytaj dalej »

BIOGRAFIE:

GEORGE MICHEL Czytaj dalej »

 

WRÓBEL, CO OĆWIERKAŁ SĄSIADÓW, PAN POETA – recenzja

wrobelCo nowego dla najmłodszych czytelników?  A może trochę ornitologii z przymrużeniem oka? Wróble wydają się takie poczciwe i sympatyczne, a tu na okładce widać jakiegoś rozgniewanego osobnika!
Za pomocą humorystycznych scenek z ptasiego świata autor obnażył ludzką przywarę, jaką jest skłonność do narzekania.

Przyjęło się uważać, że wróble to takie sympatyczne, radosne, poczciwe, swojskie ptaszyny. Te niewielkie, szare, niepozorne ptaki stanowią nieodłączny element wiejskiego podwórka, miejskiej uliczki, czy parkowej alejki. Niestety, ich liczebność znacznie spadła w ostatnich latach. Warto pamiętać, że to gatunek chroniony.

Wizerunek wróbla w kulturze jest raczej pozytywny. Mówiąc słowami K. I. Gałczyńskiego wróbelek to „druh nasz szczery”, to on przecież „brzydką stonogę pochłania”, zatem należy go kochać. W piosence zespołu Lemon życie określone jest mianem wróblicy, a to synonim spryciary. Mówimy:”starego wróbla na plewy nie nabierzesz”, stary wróbel oznacza bowiem mądrość płynącą z doświadczenia. I oczywiście „lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu”, czyli lepiej poprzestać na czymś małym, ale pewnym, łatwo dostępnym niż na czekać na coś mniej osiągalnego, niepewnego.
Na pewno pamiętacie rymowane opowieści Hanny Łochockiej O wróbelku Elemelku oraz animowaną bajkę Przygód kilka wróbla Ćwirka. Te ptaszki były bardzo sympatyczne, beztroskie, naiwne, wścibskie, psotne, wesołe, ciekawe świata.

Natomiast w słynnym Ptasim radiu Juliana Tuwima pojawia się wróbel krzykliwy, buńczuczny, oburzony tym, że aby zrozumieć śpiew słowika, musi zajrzeć do słownika, zdecydowanie ma dosyć  jego „arii”, to przecież nie teatr ani cyrk. Sam jednak tak nadawał („zaczął ćwirzyć, ćwikać, ćwierkać, czyrkać, czykczyrikać”), że rozgniewał koguta. Ta postać wróbla jest już zdecydowanie mniej sympatyczna. Śmiem twierdzić, że to właśnie ona zainspirowała Pana Poetę –  największego, bo prawie dwumetrowego bajkopisarza – do napisania historyjki o wróblu, co oćwierkał sąsiadów.

Wróbel z tej właśnie zabawnej opowiastki nijak ma się do wyobrażenia o poczciwej, radosnej ptaszynie. Już na okładce na ilustracji Joanny Młynarczyk widać rozcapierzonego, wkurzonego, nabzdyczonego ptaka, który gniewnie macha skrzydłami  i „marszczy brwi”. Dziób ma otwarty, pewnie wrzeszczy. Na kolejnych obrazkach widzimy jak zatyka sobie uszy. Potwierdzenie tego opisu znajdziemy w tekście. Wróbel gniewnie ćwierka na sąsiadów, by przestali śpiewać. Zarzuca słowikowi, że fałszuje, a krukowi, że „kracze niczym kra łamana”. Przeszkadzają mu „stuki i puki” dzięcioła oraz „ni to jęki, ni piosenki”, jakie wydaje sowa. Denerwują go też kukułki. Dopiero sroka stawia wróbla do pionu, ewidentnie dając mu do zrozumienia, że zachowuje się karygodnie i zamiast narzekać, powinien zająć się swoimi sprawami. To przecież wspólne drzewko i każdy ma prawo śpiewać.

Tekst Pana Poety jest krótki, prosty, zabawny, rymowany, pełen onomatopei, a przez to wpada w ucho. Niesie w sobie naukę, ale nie znajdziemy tu morału jak w wierszach S. Jachowicza. Autor postawił na sprytną metodę, by w lekkiej i dowcipnej formie podać ważne i mądre treści, by morał podsunąć, ale go nie narzucić. Dziecko bowiem nie lubi być pouczane, o wiele lepiej dać mu do myślenia – niech samo oceni zachowanie bohaterów i wyciągnie wnioski.

20017535_1728285980529634_3632686087792205_o

Do lektury „Wróbla…” zabiera się trzymiesięczna czytelniczka ;-)

W tej książeczce warstwa słowna i graficzna łączą się nierozerwalnie, uzupełniają się doskonale. Ilustracje nie tylko obrazują przedstawione w tekście sceny, ale „dopowiadają” treści, wyrażają emocje postaci. Bez nich tekst wypadłby dość ubogo. Autorka oprawy graficznej, Joanna Młynarczyk wybrała jesienną kolorystykę, utrzymaną głownie w żółciach i pomarańczach, ale nie tylko. Posłużyła się barwną plamą akwareli, prostą formą, zadbała też o detale. Znakomitym i przezabawnym pomysłem okazało się  namalowanie ptakom fryzur. Wróbel  czesze się z przedziałkiem, kukułki mają  loki i fale, sroka jest blondynką, a występujący na jednym z obrazków ptak w roli kelnera ma nawet wąsy! Świetny jest także rysunek przedstawiający, o czym plotkują kukułki, które spotkały się na kawie.

Tekst nie jest  wydrukowany zwykłą czcionką, lecz został „wpisany” w ilustracje kolorową kredką, zróżnicowany pod względem wielkości liter. Bardzo dobrze nadaje się do samodzielnego czytania przez dzieci początkujące w tym zakresie. Tę książeczkę moja sześcioletnia córka przeczytała prawie całą sama, pomagałam przy trudniejszych wyrazach zawierających dwuznaki, a i to nie przy wszystkich. Przy okazji mogłam od razu „przetestować” lekturę na „odbiorcy docelowym” i przyznam, że czytelniczka została skutecznie rozbawiona zarówno tekstem, jak i ilustracjami, a wnioski wyciągnęła słuszne.

Oj, jaka ta opowiastka jest życiowa! Za pomocą humorystycznych scenek z ptasiego świata autor obnażył ludzką przywarę, a mianowicie – skłonność  do zrzędzenia, marudzenia, krytykowania innych. W postaci wróbla, któremu wszystko przeszkadza, możemy jak w lusterku zobaczyć naszych sąsiadów lub siebie samych.
U nas na osiedlu, w bloku obok mieszka pewna starsza pani, której wszystko przeszkadza,  a to kolor elewacji jej się nie podoba, a to dzieci na placu zabaw się bawią i – jak to dzieci – piłkę kopią, krzyczą, zrywają liście, a nie daj Boże przejdą trawnikiem obok jej balkonu i zdmuchną dmuchawca w pobliżu… Wtedy ta osoba wrzeszczy i przegania niewinne dzieciaki.
Córka po przeczytaniu Wróbla… stwierdziła, że przydałoby się tamtej pani kupić tę książkę, żeby sobie przeczytała….  To świadczy, ze dobrze zrozumiała przekaz utworu Pana Poety, „przecież to jest wspólne drzewko”.

Książeczka przeznaczona jest dla dzieci powyżej trzech lat, choć przypisałabym jej kategorię wiekową „bez ograniczeń”. Zabawna, mądra, wartościowa, solidnie i estetycznie wydana, będzie cieszyć i dzieci i dorosłych. Przyda się jako wstęp do rozmów z dziećmi o empatii, tolerancji, wzajemnym szacunku i zrozumieniu. Polecam również poprzednią publikację z tego cyklu: Kura, co tyła na diecie.

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawem autorskim

wrobel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Autor: Pan Poeta
Tytuł: Wróbel, co oćwierkał sąsiadów
ilustracje: Joanna Młynarczyk
Data wydania:  13 lipca 2017
Ilość stron: 32
ISBN: 978-83-8097-188-2

 AGAAgnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. W wolnym czasie zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

6 Responses to WRÓBEL, CO OĆWIERKAŁ SĄSIADÓW, PAN POETA – recenzja

  1. Panpoeta pisze:

    Ja studiowałem tam w latach 2003-2006. Więc może?

  2. Panpoeta pisze:

    I już wszystko rozumiem. Dziękuję za wyjaśnienie. A czy się minęliśmy to nie wiem. Ja jestem z rocznika 84 i studiowałem tam trzy lata 2003-2006, o ile dobrze liczę, bo matematyka nie była nigdy moim konikiem. Pozdrawiam serdecznie :-)

  3. Pan Poeta pisze:

    Jak to „Bez nich tekst wypadłby dość ubogo”? Recenzja przepiękna i bardzo za nią dziękuję, jednak to zdanie jednak boli. I to od koleżanki z tej samej uczelni, z Gołębiej… ech… ;))) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję raz jeszcze.

    • Agnieszka pisze:

      Już śpieszę z wyjaśnieniem „co autorka miała ma myśli” 😉
      Wierszyk o wróblu obszerny nie jest, gdyby go wydrukować zwyczajnie, dajmy na to w „Świerszczyku”, zmieściłby się na jednej stronie, a przedstawiony graficznie, uzupełniony znakomitymi ilustracjami – rozwinął skrzydła (pozostając przy ptasiej terminologii 😉 )
      Bez ilustracji nie byłoby książeczki.

      Dziękuję za dostrzeżenie recenzji i wpis.
      Nie mam pojęcia, czy mogliśmy się minąć na uczelnianych schodach 😉
      Pozdrawiam serdecznie,
      AG

Odpowiedz na „AgnieszkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>