FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Tajemnicze miasto w peruwiańskich Andach Czytaj dalej »

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI

NAPARSTKOMANIA - o swojej pasji opowiada Agnieszka Wiechucka Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

BEBECH - felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

LEKTURACJE :

Podróże literackie. Recenzje najciekawszych książek na wakacje dla dzieci Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

GŁOŚNIEJ NIŻ ŚNIEG, STEFAN HERTMANS – recenzja Czytaj dalej »

PRZEPISY ŻYCIA I PASJI:

WARIACJA NA TEMAT OGÓRKA - przepisy na przetwory z ogórka Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ABC bezpiecznego opalania Czytaj dalej »

WAKACJE:

Wakacyjna frajda przy ognisku, czyli zabaw się w surwiwal Czytaj dalej »

PORADY:

Pourlopowy kryzys odporności - jak go pokonać Czytaj dalej »

TRUDNE SPRAWY:

Gdy on wyjeżdża bez ciebie... Czytaj dalej »

 

BEBECH – felieton Iwony Banach

snow-white-409163_1920„Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy”, a może nie na straganie tylko na przystanku i w dzień jak co dzień, bo co prawda jedenastka jedzie na targ, ale to targ codzienny, dość, że czekanie się dłużyło, a rozmowa, którą prowadziły dwie starsze panie w przepisowych nakryciach głowy, była niezmiernie ciekawa, ba, nawet fascynująca!

Dotyczyła chyba szeroko pojętych wartości moralnych.

– No i ona z domu uciekła ta dziewucha… i z chłopami poszła się gzić! Słyszysz pani! Gzić i żeby to z jednym, ale nie, z kilkoma. Z kilkoma naraz!

– Nie uciekła, nie uciekła, co pani matka ją z domu wygnała! Ot co… a sama tapeta na ryj i do laptoka!

– Nie, no mówię pani, uciekła! Jak ten jej ojciec do roboty do tej Anglii chyba się zwinął, to ona w długą, że z matką nie może wytrzymać, że to, że tamto…  A matka jej szukała, przez tego laptoka też, nawet ją znalazła, ale gówniara wracać nie chciała! Tylko by się gziła i gziła z tymi chłopami. To matka do niej w prośby, żeby wróciła…. i nawet jedzenie jej zanosiła, a ta ją tylko od czarownic wyzywała! Taka to wdzięczność!

snow-white-409161_1920

[źródło:pixabay.com/autor: Antranias]

– I weź miej tu dzieci!

– Szklanczyny wodziny ci na starość poskapią…

– Tak, tak, no i ta dziewucha potem to się czymś tam zatruła, czy podtruła…

– Narkotykami?

– Nie, jabłkami…

– Pewnie pryskane były!

– No i oni, te chłopy, tę dziewuchę zamiast zakopać, to do lasu wynieśli… W pudle takim.  Może to i dobrze wyszło, bo szedł tam taki jeden i się potknął o nią.. i ona wtedy się ocknęła… i tę truciznę, no wie pani, a on jej usta usta…. No i jakaś afera była i musiał się żenić. W szkole o tym mówili…

– Straszne rzeczy w tych szkołach…

– No, wnuczka mi opowiadała, że niby to jakaś „Śnieżka” ale to mi podejrzanie wygląda,!

– Ano tak! Teraz to tylko same flaki, seks i bebechy!

– Fujjj! Żeby takie świństwa…

– No i ona tak jakby się obudziła, ale po mojemu to gliny go zwinęły, że niby nie żadne usta usta, ale gwałt na nie całkiem pełnoletniej dziewczynie.

– I to wszystko w szkołach! Powinni tego zakazać!

– No mówię pani. W książkach widziałam! Flaki, seks i bebechy! Żeby dzieci takich rzeczy uczyć? I gołe baby….

– I bebechy!

Jestem osobą bardzo mocno nastawioną na otaczającą mnie rzeczywistość i potrafię się w niej naprawdę zagubić, tak więc niektóre zdarzenia wpływają na mnie  tak mocno, że nie potrafię się z nich otrząsnąć.

Jakie flaki? Jaki seks? Skąd bebechy???

Myślałam wchodząc do sklepu…

– Poproszę gołe dupki – powiedziałam – tfu… nagie uda…. nie, piersi… znaczy… O cholera– zamarłam w niemym zdumieniu, skąd u mnie takie kurze, ale i seksualne zarazem skojarzenia.

– I  coś na rosół poproszę.

– Mamy wołowinę… kaczkę…

– Nie, dziękuje – odpowiedziałam machinalnie i niewiele się zastanawiając wypowiedziałam coś, co do dziś budzi mnie po nocach wstydem przeogromnym..

– BEBECHA poproszę!

– A, porcję rosołową? Już się robi…

Odtąd  znajomi widząc mnie w sklepie pytają bez żenady.

– Po bebecha przyszłaś, czy po flaki? Bo seksu tu nie sprzedają.

 Iwona Banach
materiał chroniony prawem autorskim

[źródło:pixabay.com/autor: Antranias]

[źródło:pixabay.com/autor: Antranias]

Iwona BanachIwona Banach jest tłumaczką, nauczycielką, mamą dorosłej niepełnosprawnej dziewczynki, pożeraczką książek, szydełkoholiczką i straszną bałaganiarą. Interesuje ją dosłownie wszystko (no, może poza ekonomią i motoryzacją). Szczególnie kreatywna bywa w kuchni, choć rodzina twierdzi, że do jej obiadów zamiast solniczki należałoby dołączać gaśnicę (występujący w powieści pikantny sataraż nauczył ją przyrządzać tata). Nie jest aż tak roztargniona jak Regi, jedna z bohaterek, ale potrafiłaby schować masło do piekarnika, a kota do lodówki (gdyby nie to, że koty to zwierzęta przytomne i głośno protestują). Ta arcysympatyczna i pogodna osoba jest autorką książek Pokonać strach, Chwast, Pocałunek Fauna, Szczęśliwy pech, Lokator do wynajęcia, Czarci krąg, Maski zła oraz tłumaczką: Lilith, Zielone piekło, Za drzwiami, Koniec jest moim początkiem, Mistycy i magowie Tybetu, Migdał, Rzeźnik, Florencka gra, Syn Człowieczy. Otrzymała wyróżnienie w konkursie Twój Styl – Dzienniki Kobiet oraz wyróżnienie w konkursie Najważniejsze jest Niewidoczne dla oczu – za powieść Pokonać strach, pierwszą nagrodę w konkursie wydawnictwa Nasza Księgarnia za powieść Szczęśliwy pech.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

One Response to BEBECH – felieton Iwony Banach

  1. Kinga K. pisze:

    Niemalże oplułam komputer ze śmiechu:D! Cudne:)))!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>