FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Tajemnicze miasto w peruwiańskich Andach Czytaj dalej »

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI

NAPARSTKOMANIA - o swojej pasji opowiada Agnieszka Wiechucka Czytaj dalej »

A DZISIAJ NAPISZĘ WAM ...:

BEBECH - felieton Iwony Banach Czytaj dalej »

LEKTURACJE :

Podróże literackie. Recenzje najciekawszych książek na wakacje dla dzieci Czytaj dalej »

Z GÓRNEJ PÓŁKI:

GŁOŚNIEJ NIŻ ŚNIEG, STEFAN HERTMANS – recenzja Czytaj dalej »

PRZEPISY ŻYCIA I PASJI:

WARIACJA NA TEMAT OGÓRKA - przepisy na przetwory z ogórka Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ABC bezpiecznego opalania Czytaj dalej »

WAKACJE:

Wakacyjna frajda przy ognisku, czyli zabaw się w surwiwal Czytaj dalej »

PORADY:

Pourlopowy kryzys odporności - jak go pokonać Czytaj dalej »

TRUDNE SPRAWY:

Gdy on wyjeżdża bez ciebie... Czytaj dalej »

 

O KULINARIACH, LITERATURZE, KOTACH I PODRÓŻACH – rozmowa z pisarką Iwoną Mejzą

18341822_1457361067662652_7157273662096399865_nJest fanką kryminałów milicyjnych, lubi książki Joanny Chmielewskiej, jak każdy nałogowiec ma „zakamuflowaną tabliczkę czekolady z orzechami i ciasteczka na czarną godzinę”. Jej pasję stanowi też ogród. Z podróży po Hiszpanii przywiozła bardzo nietypowe zdjęcia…. Z autorką m.in. Przepisu na zbrodnię Iwoną Mejzą rozmawia Iwona Banach.

Iwona Mejza: Gdy zadzwoniłaś do mnie z propozycją wywiadu dla magazynu „Życie i Pasje”  nie ukrywam, że byłam zaskoczona i na moment wpadłam w popłoch, ale po minucie ochłonęłam i zgodziłam się z pieśnią na ustach, czując jakże miłą ekscytację. Bo nie czarujmy się, spotkania z Czytelnikami, miłe chwile, gdy okazuje się, że nie jesteśmy całkiem anonimowi, wywiady ukazujące się na blogach i w prasie to przyjemna część naszej pracy. Przez większość czasu siedzimy przed komputerami i piszemy kolejne teksty, konstruujemy fabuły, gromadzimy materiały czytając mnóstwo książek, żeby napisać następną. Albo myślimy i to też jest praca, chociaż oznaki zewnętrzne na nią nie wskazują.

Iwona Banach:  Ale dlaczego wpadłaś w popłoch? 

Iwona Mejza: Bo zawsze gdy czytam moje wywiady, to odbieram siebie jako bardzo poważną osobę. Nieco sztywną, w każdym calu poprawną. Taką bardzo serio. A ci, którzy znają mnie bliżej, wiedzą, że mam poczucie humoru i dystans do siebie. Nie traktuję wszystkiego śmiertelnie poważnie. Ale, być może, nie umiem rozmawiać na luzie. Sprawdzimy.

I.B. Nie samym pisaniem pisarz żyje, czasami ma ochotę również coś zjeść. I stąd moje pytanie: Czy potrafisz pisać czując głód? 

Iwona Mejza: Nie potrafię!  Mogę zjeść suchą bułkę, jabłko, cokolwiek. Prawdę mówiąc lubię jeść, bardzo lubię słodycze i po prostu jak każdy nałogowiec mam zakamuflowaną tabliczkę czekolady z orzechami i ciasteczka na czarną godzinę. Rzadko piekę, częściej przygotowuję desery na zimno, a wczoraj pokonałam swoje kulinarne lenistwo i ubiłam śmietanę do czekolady na gorąco.

Pamiętam, jak kiedyś dyskutowałyśmy o ulubionych potrawach i okazało się, że ja reprezentuję grono miłośników słodkości, a Ty z kolei lubisz potrawy ostre, egzotyczne, improwizujesz w kuchni. Pozwól, że zapytam: gdybyś miała napisać o swoich kuchennych eksperymentach, to jaką potrawę poleciłabyś miłośnikom słodkości?

I.B. Może mus figowy? Ciekawy w smaku, nieco egzotyczny… A może czekolada z chili na gorąco? Ogórki z miodem… przepisów jest mnóstwo.
Zaobserwowałam u siebie dziwne zjawisko, w dzień stronię od słodyczy, natomiast nocą pochłaniam marcepan.

Iwona Mejza: Czekolada z chili… brzmi smakowicie.

I.B. To teraz przejdźmy do literatury. Joanna Chmielewska, pół Polski ją kocha, drugie pół uwielbia. A ty jak? Nie denerwuje Cię to, że się „zaszufladkowałaś”, że teraz wszyscy uważają, że się na niej wzorujesz? A może to Ciebie zaszufladkowano? Jaki jest twój stosunek do tej bądź co bądź wielkiej pisarki i osobowości?

Iwona Mejza: Lubię książki Joanny Chmielewskiej, wychowałam się na nich i nie żałuję. Lesio, Wszystko czerwone, Całe zdanie nieboszczyka czy Większy kawałek świata towarzyszą mi do dzisiaj. Zawsze gdy czytam recenzję którejś z moich książek przywołującą twórczość Joanny Chmielewskiej, porównującą mnie do niej, jest mi bardzo miło, cieszę się, że książki się podobają. To zaszczyt. Ale… na poprawki czeka jeszcze jeden kryminał na wesoło, a ja mam ochotę na zmiany. Co oczywiście nie oznacza, że już nigdy nie wrócę do tego typu twórczości. Zawsze kusi żeby spróbować swoich sił w innym gatunku. Wiesz o tym z własnego doświadczenia. Oprócz świetnych komedii obyczajowych z wątkiem kryminalnym piszesz także powieści psychologiczne a wydane w zeszłym roku Maski zła to thriller. Świetny moim zdaniem i pokazujący, że nie poznaliśmy jeszcze wszystkich możliwości twórczych Iwony Banach.

I.B. Miło mi, że tak uważasz. Zawsze staram się zaskoczyć czytelników nowymi pomysłami.
A jak ty postrzegasz siebie samą w świecie literatury? Wiem, że bywasz skrajnie krytyczna wobec siebie, to ci chyba nie pomaga, pewnie tylko dobrze robi czytelnikom, bo bardzo się starasz. Jak z tym samokrytycyzmem? Dobry, zły? Potrzebny?Zabójczy?

Iwona Mejza: Jestem krytyczna wobec siebie i to nie jest dobre podejście. Tak samo jak i bycie bezkrytycznym. Trzeba umieć wypośrodkować. I pracować, pracować, pracować…
A jak postrzegam siebie samą? Szukam swojego miejsca, badam teren. Wiem czego nie chcę, a to już połowa sukcesu. Teraz dla mnie ważna jest książka, do której zbierałam materiały przez ostatnie dwa lata. Wracam na własne podwórko, do Oświęcimia i to tutaj będzie się toczyła akcja kolejnych kryminałów z historią mojego miasta w tle.
Zresztą, co do miasta, jakiś czas temu rozmawiałyśmy o naszych miastach i nie ukrywam, że z zainteresowaniem przeczytałabym powieść kryminalną, której akcja toczyłaby się w Bolesławcu. Akcja osadzona w realiach konkretnego miejsca to najlepsza reklama dla tego miejsca. Jak myślisz?

I.B. Bolesławiec to ceramika, reszta średnio się liczy (nawet moich książek nie można tu prawie ku pić). Zresztą książkę o Bolesławcu już napisałam i wydałam w 2007 roku – Pocałunek Fauna. Przeszła właściwie niezauważona w mieście.
Nie wiem, czy tak jest zawsze, mówi się, że tak i wiele z naszych koleżanek jest tego samego zdania. A jak jest u ciebie w Oświęcimiu? Mówi się, trawestując, że „nikt nie jest prorokiem we własnym mieście”.
Wiem, że kochasz to miasto i wiele robisz, aby odczarować jego postrzeganie. To ze wszech miar genialne, bo nawet ja załapałam się na postrzeganie miasta jako li tylko obozu.

Iwona Mejza: Tu mnie złapałaś. Akurat Pocałunku fauna nie znam, muszę nadrobić zaległości. Ja na moje miasto nie narzekam, mam w nim wspaniałych czytelników, dla których warto pisać. Lubię moje miasto, dobrze się w nim czuję i uważam, że warto pisać o jego bardzo ciekawej historii nie tylko związanej z drugą wojną światową, ale także tej przed- i powojennej.

I.B. Czyli wracasz do miejsca, w którym toczy się akcja Wyszedł z domu i nie wrócił. Uważam, że to świetny kryminał z pewnym małym „prztyczkiem”. W tej powieści punktem centralnym jest cmentarz parafialny w Oświęcimiu. Powinno być mroczno i tragicznie, a jest nieco sentymentalnie i nostalgicznie, z nutą humoru, z historią miasta w tle. Nietypowo.
Z drugiej strony pomysł nawiązania do kryminału milicyjnego też jest świetny – DLA MNIE świetny, bo to wcale nie jest aż takie śmieszne, jest lekko żartobliwe, ale nie do końca. Takie mocno egzystencjalne.

aaa

autor zdjęcia: Beata Kostarek-Zając

Iwona Mejza: Jestem fanką kryminałów milicyjnych i w kolejnej książce przypomnę wczesne lata sześćdziesiąte. Czytając teraz materiały dotyczące afer gospodarczych odświeżyłam sobie stare wiadomości, w jakimś stopniu właśnie z tych kryminałów pochodzące. Jerzy Edigey – jeden z moich ulubionych pisarzy tamtego okresu, nieco lekceważony niestety, był z zawodu adwokatem, a gdy nie mógł wykonywać zawodu został reporterem sądowym i w swoich kryminałach pisał o autentycznych sprawach.

I.B. Dużo czytasz, czasami polecasz książki na swoim blogu. Powiedz coś o swoich czytelniczych fascynacjach.

18403563_1457360524329373_3497477421592496699_nIwona Mejza: Pytasz, co czytam. Coraz mniej nowości, coraz częściej sięgam do książek napisanych lata temu. Wracam do klasyki literatury, B. Hrabal, L. Tołstoj, W. Faulkner, A. Dumas, Stendhal, oczywiście ukochany Bolesław Prus. Wracam do książek, które czytałam kiedyś, sięgam po tytuły, które mi umknęły. Ze współczesnych oczywiście Wiesław Myśliwski, Jerzy Pilch, Grzegorz Kozera, Jacek Dehnel – zachwycam się maestrią języka, intymnością przekazu, a jak Jacek Dehnel to i Maryla Szymiczkowa – świetnie nakreślony Kraków i jego mieszkańcy z przełomu wieków. Niedawno zachwyciłam się stylem Joanny Łańcuckiej – Słaboniowa i spiekładuchy mają niepowtarzalną atmosferę. Czytam oczywiście kryminały, czasami zgrzytając zębami, że „konkurencja” wpadła na tak znakomity pomysł. Dopiero co skończyłam znakomitą Ostatnią arystokratkę i naprawdę mocno zgrzytałam, bo książka jest świetna, przezabawna i niegłupia. W zasadzie przeczytam książkę na każdy temat, jeżeli tylko mnie zainteresuje. Może z wyjątkiem ckliwych romansów.

A teraz moje pytanie:

Zanim zostałaś pisarką i tłumaczką literatury pięknej dużo pracowałaś za granicą, we Francji i Włoszech. Czy kusi cię wykorzystanie doświadczeń i wiedzy z tamtych lat w książkach? Albo umieszczenie akcji którejś z kolejnych książek we włoskich realiach? Zawsze to inaczej się czyta o zbrodni albo moralnych rozterkach na Capri niż w jakimś grajdołku. Chociaż rozterki są tego samego kalibru.

I.B. To była tylko praca i to wcale nie taka romantyczna. Nie sądzisz chyba, żeby kogoś zainteresowała opowieść o dziesięciu godzinach dziennie spędzanych na workach z cementem, albo w ogłuszającym ryku młotów pneumatycznych, to tylko tak ładnie brzmi. Mnie bardziej ciekawi ta twoja Hiszpania, masz genialne ilości zdjęć! Piękne są….

I trochę już Hiszpanię uwydatniłaś w Przepisie na zbrodnię jesteś też fanką ogrodów i masz kota… Teraz mówię o tym mruczącym, bo takiego umysłowego, to każdy pisarz chyba ma. Jak sobie radzisz z życiem jako takim? To znaczy pracujesz, piszesz, latasz po klientach, uprawiasz ogródek – dla mnie to ogrom pracy… Czy ty w ogóle sypiasz? I kiedy piszesz?

Iwona Mejza: Młoty pneumatyczne plus worki z cementem… i zwłoki. Przemyśl taki scenariusz!
Zdjęcia z Hiszpanii… rzeczywiście mam ich mnóstwo, ale to normalne. Teraz wszyscy fotografują, każdy ma w telefonie aparat. Co do mnie, to na razie jestem wierna staremu Nikonowi i robię zdjęcia tradycyjnie. Jestem zaprzyjaźniona z kartą pamięci.

Pamiętam mój drugi pobyt w Hiszpanii, miałam Kodaka, wzięłam ze sobą kilka rolek filmu i cykałam wszystko wokół. Gdy wróciłam do domu, dałam zdjęcia do wywołania i wtedy okazało się, że w czasie zmiany kliszy włożyłam do aparatu już używaną kliszę. Wyobraź sobie jak wyglądały te zdjęcia! Wiraż w Monte Carlo i widok na nadmorski kurort, albo łuki okien w Muzeum Oceanografii wkomponowane w nadmorskie skały. Dwa dni płakałam z wściekłości. To się nie wróci.

Kota mam teraz dochodzącego, jak na kota jest mało wymagający, więc nie narzekam, gorzej z tym kotem w głowie. Piszę zrywami, gdy mam czas, albo muszę bo się uduszę.

Teraz zaczyna się sezon na ogród, więc sama nie wiem w jaki sposób znajdę czas na pisanie. Pracuję zawodowo i nie zamierzam na razie niczego zmieniać. Z pisania żyje tylko pewna grupa pisarzy i oczywiście byłoby wspaniale, gdybym kiedyś mogła do niej dołączyć. Ale to daleka przyszłość, a stały dochód na chleb i rachunki jest niezbędny. Sypiam mało, późno się kładę, często czytam do nocy, budzę się o szóstej rano, wstaję koło siódmej. Codziennie cieszę się, że żyję, słońce wstało, albo akurat zasnute chmurami, deszcz pada. Jest dobrze.
I tego się trzymajmy.

I.B Przecież te zdjęcia takie podwójne byłyby idealne na romans albo horror. Nie pomyślałaś o tym? Przecież to jest genialne! Romans też, albo choć fajna obyczajówka!

Iwona Mejza: Chyba na horror, albo kryminał, ktoś, coś w tle… dowód zbrodni, osoba, która nie powinna być w tym miejscu i o tej porze… zaraz zacznę się wpatrywać w te fotki jak sroka w gnat.

I.B No to czekam na rozwój wypadków literackich w postaci kolejnych powieści!

Rozmawiała Iwona Banach,
materiał chroniony prawem autorskim

zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów Iwony Mejzy

 

18341822_1457361067662652_7157273662096399865_nIwona Mejza. Mieszka i pracuje w Oświęcimiu. Autorka powieści kryminalnych: Wszystkie grzechy nieboszczyka (Wydawnictwo Oficynka), Wyszedł z domu i nie wrócił (Wydawnictwo Oficynka) oraz Przepis na zbrodnię (Wydawnictwo Szara Godzina). Współautorka antologii Kryminalna 13: opowiadanie Alibi (Wydawnictwo RW2010). Autorka opowiadania Komisarz Jodła na tropie – Jesień życia opublikowanego w kwartalniku OkoLica Strachu, oraz opowiadania Zdarzyło się dzisiaj w ramach projektu Legenda szyta na miarę, Oświęcimska Legenda XXI wieku. Jest także autorką scenariusza literackiej gry miejskiej Kryminalne zagadki Oświęcimia – Tajemnica Hotelu Herz. Z przekonania optymistka, dla której szklanka jest zawsze do połowy pełna, z zamiłowania ogrodniczka, przesadzi, dosadzi, przekopie. Uważa, że pielenie sprzyja obmyślaniu kryminalnych intryg. Jej hobby to kolekcjonowanie kryminałów, czytanie kryminałów, pisanie o kryminałach, pisanie kryminałów…
Prowadzi blog http://www.inkella.blogspot.com
Strona autorki na Facebooku: https://www.facebook.com/mejzaiwona/

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>