POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

DRZEWA UMIERAJĄ STOJĄC Czytaj dalej »

PODRÓŻE:

PODRÓŻE:

BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH, Igor Sokołowski Czytaj dalej »

PORADY:

PORADY:

JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH? Czytaj dalej »

DZIECKO W SZKOLE :

DZIECKO W SZKOLE :

KIEDY NAUKA STAJE SIĘ PROBLEMEM... Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ZDROWIE:

JAK SIĘ KLUJE GŁÓD? Czytaj dalej »

ALCHEMIA PRANIA:

ALCHEMIA PRANIA:

GADŻETY POMOCNE W PRANIU Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

ŚCIĄGA Z JĘZYKA POLSKIEGO. POWTARZAJ WIADOMOŚCI Z AUDIOBOOKIEM Czytaj dalej »

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

JAK DZIAŁA PAMIĘĆ? Czytaj dalej »

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

PODUSZKA W RÓŻOWE SŁONIE Czytaj dalej »

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

SERCE Z SZUFLADY, Agnieszka Jeż Czytaj dalej »

 

ŚWIĘTA WE DWOJE – opowiadanie

wedding-dresses-1793905_1280Czy co roku musi być tak samo? Martyna i Damian spędzili Boże Narodzenie inaczej niż zazwyczaj. Nic specjalnego, ale dla nich dwojga to był wyjątkowy czas. Zapraszamy na opowiadanie w świątecznym klimacie.

Kolejna kartka spadła z kalendarza. Za oknem prószył śnieg. Wielkimi krokami zbliżało się Boże Narodzenie. W tym roku miało być zupełnie inaczej…

Martyna przyglądała się zygokaktusowi, zwanemu szlumbergerą lub potocznie – grudnikiem. Pojawiły się już na nim pierwsze pąki kwiatowe, zatem nie powinna go teraz przestawiać, aby nie opadły. Pamiętała o tym, by ziemia w doniczce była stale lekko wilgotna. Rośliny były jej radością. Cieszyła się z każdego nowego listka, podziwiała rozwijające się z pąków kwiaty, troskliwie podlewała i nawoziła swoje doniczkowe skarby. Uprawianie tej namiastki ogrodu stanowiło nie tylko pasję, ale miało też działanie terapeutyczne. Nawet gdzieś czytała o hortiterapii. Potrzebowała od czasu do czasu pogrzebać w ziemi, coś przesadzić, coś wyrwać, czuła się wtedy znacznie lepiej, jakby kontakt z naturą ładował jej baterie.

Teraz już Martynie “migała kontrolka”. Pogoda nie nastrajała optymistycznie, zebrało się dużo spraw do załatwienia, a nadchodzące święta przyprawiały ją o ból głowy. Zanosiło się bowiem, że po raz pierwszy od lat spędzą je z mężem tylko we dwoje. No i z kotem, czarno-białym Merlinem.
Rodzice Martyny wybrali się do Kanady, gdzie od lat mieszkał brat ojca. Siostra w tym roku spędzała Boże Narodzenie u teściów. Mąż nie miał już najbliższej rodziny, a z dalszymi kuzynami nie utrzymywał na tyle bliskich relacji, by się wzajemnie zapraszać na święta.

Zatem zostaną sami. Może to i dobrze – zastanawiała się Martyna – przynajmniej odpoczną, wyśpią się, nie będą musieli podróżować i martwić się o warunki na drodze. Do końca jednak nie była do tego przekonana.
– Marti, nie ma się czym przejmować, zobaczysz jak będzie fajnie. Kupimy sobie dreso-piżamy w kształcie renifera i będziemy się świetnie bawić – pocieszał ją Damian.
Jemu było wszystko jedno, kiedyś już przeżył samotne święta, gdy pracował w Wielkiej Brytanii. Udało mu się kupić co nieco polskich produktów, nawet zdobył stroik świąteczny i udekorował okno lampkami choinkowymi. Szału nie było, ale cóż, życie toczyło się dalej…

Damian nawet tak po cichu bardzo się cieszył z sytuacji, jaka zaistniała w tym roku. Mimo całej sympatii dla rodziny żony, miał naturę samotnika, był zdecydowanym domatorem i najchętniej w wolne dni nie wyściubiał by nosa za drzwi. To Martyna wyciągała go na spacery, wycieczki, wizyty, imprezy. Towarzyszył jej chętnie, ale to jednak nie był jego świat. Książka, film, płyta w domowym zaciszu satysfakcjonowały go wystarczająco.

angel-569230_1920

źródło: pixabay.com

Przygotowania toczyły się powoli. Porządki, choć takie jak zawsze, bez mycia okien i odsuwania szaf. Martyna uważała, że czystość jest ważna i starała się ją utrzymywać, ale nie kosztem własnego zdrowia. Nie urabiała sobie rąk po łokcie. Święta nie polegają na tym, by mieć błyszczącą podłogę i nikt nie będzie sprawdzał, czy bluzki w szafce są ułożone pod linijkę. Warto zadbać o dekoracje, a to była kolejna, oprócz kwiatowej pasja Martyny. Lubiła ozdabiać dom świątecznymi motywami. Kiedyś zajmowała się techniką decoupage’u. Teraz pracowała nad bombkami ze wstążek. Wymagały czasu, ale wyglądały zjawiskowo.

W kuchni pomagał Damian, zaoferował, że przyrządzi śledzie w curry i zrobi sałatkę jarzynową. Martyna miała zająć się barszczem – tym “jedynym słusznym”, z kaszą, kapustą kiszoną i grzybami. I jeszcze upiec makowiec i pierniczki. Ewentualnie jeszcze jakiś słodki smakołyk. Usmażą rybę, każdą oprócz karpia – nie przepadali za tym mulastym “smakołykiem”, więc z radością odpuszczą go sobie w tym roku. Będzie kompot z suszu, owoce, dużo mandarynek i może zaszaleją z surowym ananasem? Pierogi planowali zamówić wcześniej w sprawdzonej restauracji i zamrozić, niewielka porcja na święta dla ich dwojga będzie w sam raz. Schab właściwie ugotuje się “sam”.

Nadeszły święta.
Martyna i Damian zjedli romantyczną kolację wigilijną, przy świecach i iskrzącej się światełkami choince. Kot próbował upolować którąś z bombek, ale dał się przekonać pyszną rybką z puszki i zrezygnował z ataków na drzewko. Prezenty wprawiły ich w świetny nastrój – podarowali sobie nawzajem wymarzone książki, Martyna dostała śliczny wisiorek a Damian “bajerancki” scyzoryk (swój ulubiony zgubił jesienią na grzybobraniu). Potem wybrali się na “Pasterkę”, śpiewali kolędy, a gdy wracali – rzucali się śnieżkami, bo śniegu zdążyło napadać już całkiem sporo. Wesoło było!

Pierwszego dnia świąt leniuchowali w łóżku do późna, podjadali świąteczne jedzonko, obejrzeli “Kevina…”, rozmawiali, żartowali. Dawno nie mieli tyle czasu dla siebie. Po południu wygramolili się ze swojej sielskiej norki na spacer po białym puchu… Wieczorem czytali nowe książki, a potem…. zamknijmy  za nimi drzwi sypialni… O, kot zrzucił bombkę, a niech się pobawi kocur stary….

Drugiego dnia było podobnie. Martyna i Damian wreszcie nieco nadrobili czytelnicze i filmowe zaległości, spędzili we dwoje uroczy czas. Czuli się szczęśliwi.
– Wiesz? To były moje najpiękniejsze święta –  powiedziała Martyna do męża, gdy sprzątali wieczorem naczynia ze stołu.
– Moje też – odpowiedział i przytulił mocno swoją ukochaną ubraną w strój renifera.

wedding-dresses-1793905_1280

źródło: pixabay.com

Autor : Agnieszka Grabowska

tekst chroniony prawem autorskim

(Visited 6 times, 1 visits today)
Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close