POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

CZARNY PIES Z OGRODZIEŃCA... Czytaj dalej »

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI:

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI:

O WSPÓŁCZESNYM MEZALIANSIE I EFEKCIE BEZSENNOŚCI - rozmowa z Aliną Białowąs Czytaj dalej »

MAGAZYN ŻYCIE I PASJE POLECA:

MAGAZYN ŻYCIE I PASJE POLECA:

CÓRKA OPIEKUNA WSPOMNIEŃ, Kim Edwards Czytaj dalej »

DZIECKO I WYCHOWANIE :

DZIECKO I WYCHOWANIE :

BAGAŻ KOLONISTY - jak sprytnie spakować dziecko na wakacje Czytaj dalej »

WAKACYJNE PORADY:

WAKACYJNE PORADY:

ZABAW SIĘ W SURWIWAL, CZYLI WAKACYJNA FRAJDA PRZY OGNISKU Czytaj dalej »

PRZEPISY:

PRZEPISY:

OBIAD NA DZIAŁCE? MNIE TO RYBKA! Czytaj dalej »

TRUDNE TEMATY:

TRUDNE TEMATY:

GDY ON WYJEŻDŻA BEZ CIEBIE.... Czytaj dalej »

ZDROWE PRZETWORY - BLOG:

ZDROWE PRZETWORY - BLOG:

WARIACJA NA TEMAT OGÓRKA Czytaj dalej »

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

MORALNOŚĆ PANI PIONTEK, Magdalena Witkiewicz Czytaj dalej »

 

REWOLUCJA – opowiadanie Arkadiusza Jankowskiego

fist-424500_1920Mamy przyjemność Państwu zdradzić, że magazyn Życie i pasje otrzymał jako jedyny prawa autorskie do publikacji obrazków literackich Arkadiusza Jankowskiego, autora tragicznie zmarłego dokładnie rok temu. Każdy z tych utworów w swojej zwięzłej treści niesie inteligentny humor i klasę przekazu. Zapraszam do lektury, redaktor naczelna – Klaudia Maksa

W wieczornych wiadomościach radio  podało,  że w  kraju  wybuchła  rewolucja.
Przestraszyłem się nie na żarty, bo to nigdy nie wiadomo, czego taka rewolucja ode mnie zażąda. Nad korzyściami z ewentualnego przewrotu wolałem się nie zastanawiać, albowiem z historii wiadome mi było, że każda rewolucja najpierw coś zabierze, a potem dopiero daje, o ile w ogóle coś daje. W końcu to logiczne. Najpierw trzeba posiadać, czyli coś zabrać, aby potem mieć czym dzielić.

Jeśli chodzi o ustrój polityczny, panujący w naszym gubernatorstwie, to właściwie nie miałem nic przeciwko niemu. Prawda, że nie był idealny i z łatwością mógłbym wskazać niektóre jego wady, ale jakiż ustrój na świecie jest od nich wolny?…

Zacząłem intensywnie zastanawiać się nad tym, co rewolucja może mi zabrać. Właściwie nie posiadałem jakiegoś specjalnego majątku. Ot, parę groszy odłożonych na życiową potrzebę i niewielki skrawek nieruchomości, wykupiony na miejscowym cmentarzu. Na wszelki wypadek postanowiłem jednak najcenniejsze rzeczy gdzieś ukryć. Strzeżonego…

Oszczędności, zegarek i pamiątkową srebrną łyżeczkę  do herbaty, które uznałem za rzeczy najbardziej wartościowe, schowałem na dnie szafy w  drewnianej   szkatułce.

Na ulicach wrzało. Słychać było strzelaninę. Wolałem nie podchodzić do okna. Nigdy nic nie wiadomo. Tuż po północy usłyszałem chrzęst gąsienic czołgowych. Zrobiło mi się nieswojo. Nie myślałem, że sprawy zajdą aż tak daleko.

Zaniepokojony, zastukałem do sąsiada – majora gwardii w stanie spoczynku. We dwóch zawsze raźniej. Major, podobnie jak ja, spędzał bezsenną noc, natomiast w przeciwieństwie do mnie wcale nie wydawał się być przestraszony. Cieszyła go zaistniała sytuacja. Gdy opowiedziałem mu o drewnianej szkatułce i o swoich obawach co do rewolucji, uśmiał się setnie. Nie ukrywał, że sprzyja rebelii. Zapytany przeze mnie, dlaczego nie bierze w niej udziału, odparł beztrosko, że nie cierpi widoku lejącej się po ulicznym  bruku krwi.

Niepocieszony wróciłem do siebie, aby w samotności czterech ścian dotrwać jakoś   świtu.

Rankiem radio podało, że rewolucja zwyciężyła, a wojska lojalne dotychczasowemu rządowi  złożyły  broń.  Na czele Tymczasowej Rady Rewolucyjnej stanął… nie wierzyłem własnym uszom – mój sąsiad, major  gwardii  w  stanie spoczynku!

Dobrosąsiedzkie stosunki, jakie łączyły mnie z majorem, pozwalały optymistyczniej spojrzeć w   przyszłość.

– Może uczyni mnie swoim sekretarzem? – popuszczałem wodze fantazji. – Przydałoby się jakieś dobre stanowisko.

W intencji poprawy mojej skromnej sytuacji życiowej odmówiłem trzy pacierze i wypiłem butelkę szampana, którą zakamuflowałem na jakąś wyjątkową okazję. Radosny nastrój nie opuszczał mnie przez cały dzień. Kilkakrotnie pukałem do  sąsiada, ale był  nieobecny.   Wygłaszał, jak się później okazało, telewizyjne orędzie do narodu.

Rankiem następnego dnia premier nowo utworzonego rządu, a mój były sąsiad, dał mi dowód, że o mnie nie zapomniał. Gwardziści skonfiskowali, w imię rewolucji, moją drewnianą szkatułkę ukrytą na dnie szafy. W zamian otrzymałem podziękowanie podpisane przez samego szefa rządu. Za pomoc okazaną nowej władzy – widniało w  podpisie.

                                                                            Arkadiusz Jankowski

materiał chroniony prawami autorskimi

arekAutor „Altany”, obyczajowej powieści z powodzią w tle, zbiorów opowiadań „Niekoniecznie serio” i „Jerzyki” oraz „Tajemnicy niemieckiej papierośnicy” – kryminału obyczajowego. Mieszkał na Śląsku, choć urodził się i wychował w Warszawie. Wprawdzie na co dzień zajmował się czym innym, ale to właśnie pisanie było jego największą życiową pasją. Wolne chwile poświęcał na czytanie i podróże.

PRZECZYTAJ WSPOMNIENIOWY WYWIAD Z AUTOREM

fist-424500_1920

źródło: pixabay.com/ foto: niekverlaan

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close