FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

SEANS NA KANAPIE, Odc. 14 „Leila i Nick” (reż. T. Schweiger)

7523939.3W poszukiwaniu filmowych smacznych kąsków warto zatrzymać się na chwilę, zdjąć buty, wygodnie usadowić i poświęcić niemal dwie godziny na uroczy, subtelny, zabawny i smutny jednocześnie film Leila i Nick. Niemieckie kino też potrafi zaskakiwać. Zapraszam na krótką notkę o tym wyjątkowym obrazie.

Gdybyście mieli wybrać film tylko po tytule, nie wiedząc nic na jego temat, który wybralibyście – Boso, czy Leila i Nick?
Ten drugi ewidentnie podsuwa nam sugestię, że będzie to jakaś opowieść o kobiecie i mężczyźnie, może romans, czy melodramat.
Pierwszy  natomiast zawiera coś intrygującego, od razu rodzą się pytania – kto będzie chodził boso, gdzie, dlaczego… Pachnie tajemnicą  i fascynującą historią. Właśnie ten tytuł bym wskazała.

W oryginale mamy Barfuss. Cóż, na temat mniej lub bardziej udanych tłumaczeń tytułów można by napisać elaborat. Tymczasem musimy przeboleć tę nazwę Leila i Nick i pozbyć się uprzedzeń.
Bo to naprawdę film godny uwagi.  Obejrzałam go wcale tego nie planując, nic na jego temat nie wiedząc. Opis wydał mi się kuszący. Nie pomyliłam się.

Nieczęsto sięgamy  po kino niemieckie, tonąc po uszy w amerykańskich produkcjach, czy  wybierając dzieła francuskich, czeskich, włoskich, hiszpańskich reżyserów. A szkoda, bo i u naszych zachodnich sąsiadów kryją się perełki takie jak Nigdzie w Afryce (na podstawie powieści S. Zweig) czy właśnie  Barfuss, o którym chciałabym odrobinę dziś opowiedzieć.

To film spokojny, subtelny, stonowany, utrzymany w przyćmionej kolorystyce, niemal w sepii.  Mimo dość przewidywalnej fabuły, jest nietuzinkowy,  wyjątkowy – ma w sobie  nutkę „zwyczajnego szaleństwa”.  To  opowieść o tym,  co najważniejsze – wzajemna pomoc, bliskość, poczucie wolności,  instynkt. I bose stopy!
Nick (zagrał go sam reżyser Til Schweiger), któremu jakoś nie wiedzie się w życiu, podejmuje pracę sprzątacza w klinice psychiatrycznej. Z tej roboty też go wyrzucą z hukiem, ale to właśnie tam poznaje Leilę (w tej roli Johanna Wokalek). Dziewczyna przyczepi się do niego jak rzep do psiego ogona. Razem wyruszą w podróż obfitującą w nietypowe sytuacje…

Leila jest specyficzna, dziwna, być może autystyczna (dosłownie rozumie metafory, nie toleruje dotyku), naiwna, nieporadna, nieprzystosowana do funkcjonowania w społeczeństwie. Nosi w sobie traumę, poczucie winy.
Przysparza Nickowi kłopotów. On jednak cierpliwie jej pomaga. Widzi w niej człowieka, nie tylko pacjenta szpitala. Powoli oswaja „dzikuskę”. Sam też wiele się od niej uczy. Wreszcie czuje się potrzebny, ważny, odkrywa w sobie coś nowego,  słucha swojego serca. Przekonuje się, że liczy się to, czego on chce, a nie to, co planuje jego rodzina.
Ta para potrzebuje siebie nawzajem, ale zanim to sobie uświadomią, muszą wiele przejść. Są bardzo różni, ale sporo mają wspólnego. Oboje samotni, wykluczeni, zagubieni, borykający się z brakiem akceptacji.

Takich komedii romantycznych jak Barfuss jest niewiele. Reżyser spisał się na medal tworząc subtelną opowieść o…   miłości, bo sumie wszystkie filmy i piosenki traktują o tym jednym.

Przy tym filmie widz będzie meandrował między szczerym uśmiechem a łzą wzruszenia.  Nie zabraknie emocji, refleksji. Nie sposób nie zadumać się nad losem osób podobnych do Leili, które nie miały szczęścia spotkać na swojej drodze ludzi takich jak Nick. Pod płaszczykiem zabawnych scen kryją się  trudne problemy związane z psychiką jednostki i relacjami rodzinnymi.

To mądry, ciepły film, z głębszym przesłaniem. Urzeka swoją prostotą,  czaruje muzyką, rozczula. Napawa optymizmem, nieco zmienia spojrzenie na świat. Piękny obraz. Chętnie za jakiś czas obejrzałabym znowu.

Polecam serdecznie,
Agnieszka Grabowska

[żródło: filmweb. pl]

[źródło: filmweb. pl]

AGAAgnieszka Grabowska – absolwentka filologii polskiej UJ, nałogowa czytelniczka, blogerka w kratkę. Ambiwertyczka spod znaku Ryb. Po ośmiu godzinach spędzonych zawodowo w zupełnie innej dziedzinie – zabiera się za literki. Ma szczęście w konkursach. Nie wyobraża sobie życia bez książek, kawy, kotów i muzyki. Prywatnie – mama i żona. Nie unika kuchni, choć przydałaby się jej patelnia automatycznie odcinająca Internet w kulminacyjnych momentach pichcenia.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>