FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

ZASZYDEŁKOWANA – rozmowa z Moniką Fuchs, kobietą wojującą szydełkiem z chorobą

Zakładki kwiatowe (2)Kiedy ma się jakąś pasję, wtedy łatwiej znosić różne dolegliwości, można zapomnieć na pewien czas o chorobie. Szydełkowanie i zapalenie stawów pozornie do siebie nie pasują. A jednak…  szydełko okazuje się znakomitym orężem w boju z problemami zdrowotnymi. Spod palców “zaszydełkowanej” Moniki Fuchs wychodzą prawdziwe cudeńka: kolorowe podkładki, zakładki do książek, motyle, ozdoby choinkowe.  O swoim zamiłowaniu do “dziergania” opowiedziała w rozmowie z redaktorką Martą Korycką. Zapraszam serdecznie, sama nie mogę wyjść z podziwu – Agnieszka Grabowska.

Marta Korycka: Witaj Moniko. Twoja pasja zaczęła się dość nietypowo, bowiem od choroby. Opowiedz nam o niej pokrótce.

Monika Fuchs: Witaj Marto. Od 8 roku życia choruję na Młodzieńcze Idiopatyczne Zapalenie Stawów (MIZS). Teraz mam 30 lat. Moja choroba zaczęła się od obrzęku, bólu i przykurczu lewego kolana, także często miewałam wysoką temperaturę bez konkretnej przyczyny. Kolejnym objawem był problem z kucaniem i zginaniem kolana, aż w końcu pojawił się wysięk, który wymagał ściągnięcia, aby ból ustąpił. Jakiś czas później choroba zaatakowała mi również prawe kolano. W szkole podstawowej i w liceum często przechodziłam zaostrzenia choroby na tyle silne, że miałam duże problemy z poruszaniem się o własnych siłach. W międzyczasie choroba zaatakowała mi również stawy skokowe. Na szczęście trafiłam do dobrego lekarza, dzięki któremu udało się na tyle “ujarzmić” chorobę, abym mogła w miarę normalnie funkcjonować. Należę również do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej “3majmy się razem”, które pomaga dzieciom, młodzieży i młodym dorosłym, daje wsparcie, możliwość wymiany doświadczeń i integruje młodych chorych reumatycznie.

Zakładki kwiatowe (2)

M.K.: Miałaś 9 lat, gdy zamiast lalki do ręki dostałaś szydełko. Co z nim zrobiłaś? Jaka była Twoja reakcja?

Monika Fuchs: Z racji tego, że choroba zabrała mi normalne dzieciństwo i nie miałam dużego kontaktu z moimi rówieśnikami, gdyż większość czasu spędzałam w domu lub w szpitalu, chciałam i potrzebowałam jakiegoś zajęcia, żeby nie myśleć ciągle o chorobie. Wtedy moja mama zainteresowała mnie szydełkowaniem. Nie ukrywam, że sama ją o to zagadnęłam, bo wiedziałam, że kiedyś i ona miała takie zainteresowania i robiła piękne serwetki. Ucieszyłam się, że będę potrafiła stworzyć coś takiego sama :).

serwety

M.K.: Jaką nauczycielką szydełkowania okazała się Twoja mama?

Monika Fuchs: Moja mama okazała się cudowną nauczycielką, bardzo cierpliwą. Gdy uczyłam się pierwszych prostych ściegów, to co chwilę biegałam do niej i pokazywałam, co zrobiłam. Prosiłam również o poradę, żeby zrobić to jeszcze lepiej. Z czasem nabyłam też książki związane z szydełkowaniem i różnymi ściegami, schematami.

Zakładki kwiatowe

M.K.: Co było dla Ciebie najtrudniejsze w trakcie nauki?

Monika Fuchs: Najtrudniejszy był początek, a potem szło już z górki. Sama uczyłam się kolejnych wzorów i ściegów z książek, a jak nie potrafiłam zrobić czegoś według wzoru, wymyślałam coś sama, żeby wyszło podobnie :).

zakładki koty i psy

M.K.:  Szydełkowałaś w domu i w szpitalu, aż szydełko przyrosło Ci niemal do ręki. Co takiego powstawało i powstaje do dziś?

Monika Fuchs: Czy ja wiem, czy przyrosło… :). Na pewno bardzo często miewałam je w dłoniach, kiedy tylko naszła mnie ochota, żeby coś stworzyć. Zaczynałam od robienia serwetek, potem były bieżniki, powstały też motyle, aniołki które można powiesić jako ozdobę świąteczną. Natomiast przez ostatnie kilka miesięcy tworzyłam zakładki do książek i podkładki pod szklanki. Mam też już pomysły na kolejne gadżety, ale wszystko w swoim czasie.

podkładki pod szklanki

M.K.: Muszę przyznać, że Twoje zakładki do książek mnie zachwyciły. Kolory zawsze można zmienić, ale te wzory! Kotki, pieski, kwiatki… wygląda to niesamowicie! Skąd czerpiesz pomysły? Skąd bierzesz wzory?

Monika Fuchs: Dziękuję! Miło mi, że Ci się podobają. Pomysły i wzory czerpię z różnych publikacji związanych z szydełkowaniem, a mam tego sporo, czasem też podpatrzę coś w internecie lub u kogoś w domu. Wówczas staram się to odtworzyć albo zrobić podobne, lecz nie takie same. Chcę, żeby te prace były całkowicie moje. Często staram się też wymyślić coś sama bez żadnych schematów. Pomysł na zakładki do książek wziął się stąd, że kiedyś pracowałam w Gminnej Bibliotece Publicznej jako bibliotekarz. To mój taki ukłon w stronę książek, które też bardzo lubię czytać :).

Zakładki serduszka

 M.K.: Twoje szydełkowe wyroby powoli opuszczają szafki, znajdują nowych właścicieli…

Monika Fuchs: To fakt :). Moje robótki już w szafce się nie mieszczą…, ale mimo to szydełkuję dalej, bo to lubię :). Nie zraża mnie brak miejsca, bo są przecież pudełka. Odkąd zaczęłam robić zakładki do książek, moje robótki zaczęły opuszczać mnie i trafiać do nowych właścicieli, co nie ukrywam było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. W związku z tym, że zakładki wzbudziły takie zainteresowanie wśród moich znajomych, za namową koleżanki udałam się na X Lubelskie Targi Książki do Lublina jako wystawca. Również tam rozstałam się z częścią moich prac.

Stoisko Moniki na X Lubelskich Targach Książki

Stoisko Moniki na X Lubelskich Targach Książki

M.K.: Do czego namówiła Cię koleżanka?

Monika Fuchs: Jak dotąd nikomu poza domownikami nie pokazywałam swoich prac, ale kiedy umieściłam parę z nich na facebooku, okazało się, że spodobały się innym. Wtedy koleżanka stwierdziła, że powinnam stworzyć fanpage ze swoimi pracami, aby więcej osób mogło je zobaczyć i zainteresować się nimi. Na początku nie byłam do tego przekonana, ale uległam namowom i teraz nie żałuję :). Cieszę się, gdy moje prace podobają się innym i mogę nawiązać kontakt z osobami mającymi podobną pasję. Zapraszam zainteresowanych na profil Szydełkiem malowane).

M.K.: Co daje Ci szydełkowanie?

Monika Fuchs: Uwielbiam szydełkować i patrzeć, co udaje mi się stworzyć. Bardzo mnie to odpręża i uspokaja, a także pozwala zapomnieć o problemach.

Zakładki pies i kot

M.K.: Dzień bez szydełkowania dniem straconym?

Monika Fuchs: Bywało i tak, że szydełkowałam codziennie, gdy czułam taką potrzebę. Bardzo mnie to wciągnęło, teraz potrafię się powstrzymać :).

M.K.: A rączki nie bolą?

Monika Fuchs: Oj, czasem bolą! Ale to nic, bo efekt potem jest zadowalający :).

M.K.: Ale z tego co wiem, szydełko nie jest Twoją jedyną pasją. Jakie masz inne hobby?

Monika Fuchs: Tak, to nie jest moje jedyne ulubione zajęcie. Skończyłam studia na kierunku Turystyka i Rekreacja. Uwielbiam podróżować i zwiedzać ciekawe miejsca, a przy tym rozwijać moją kolejną pasję, jaką jest fotografia. Bardzo lubię fotografować przyrodę, zabytki oraz zwierzęta. Rozwijam i tę pasję, bo i ona sprawia mi ogromną radość.

M.K.: Czego Ci życzyć?

Monika Fuchs: Na pewno dużo zdrowia i siły oraz żebym mogła dalej rozwijać swoje pasje :).

M.K.: Moniko, dziękuję Ci za rozmowę i życzę spełnienia marzeń.

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów autorki prac, Moniki Fuchs, Szydełkiem malowane.
Dziękujemy uprzejmie.

Podziel się
Share

One Response to ZASZYDEŁKOWANA – rozmowa z Moniką Fuchs, kobietą wojującą szydełkiem z chorobą

  1. Bożena pisze:

    Piękne rzeczy robisz!!! Życzę Ci ogromu wiary i radości z tego co robisz. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *