FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

POLSKI SKANSEN NAD NILEM

1527Jeśli cenisz sobie naturę i interesujesz się etnografią zapraszam cię do Kolbuszowej. Małego miasteczka, w którym znajduję się magiczny skansen…

Na przecięciu szlaków komunikacyjnych Rzeszów – Radom oraz Leżajsk – Mielec, położona  w niewielkiej odległości od Rzeszowa – 30 km i Mielca – 27 km, Tarnobrzega – 45 km, Krakowa – 150 km, Warszawy – 285 km leży niewielka gmina – Kolbuszowa. Życie toczy się w niej w zwolnionym tempie, ot nuuudy, nuuu…

Właśnie! Stop! Tu nie jest nudno!

Pierwszy chichot Kolbuszowej (chichot z nas, a raczej z naszej miny) słychać  w jej centrum. Otóż przechodzimy sobie spokojnie przez most, w dole płynie spokojna mała rzeczka o szerokości może niewiele ponad 2 metry. I nagle mijamy niebieską tabliczkę z napisem „Nil”. Zatrzymujemy się, czytamy raz, drugi. I widzimy, co widzimy. Ten mały strumyk nosi nazwę Nil.

Żart jakiś, czy co, pomyślicie? Nie. Wyobraźcie sobie, że do połowy XIX wieku rzeczka nazywała się Trześń. Do czasu, kiedy Austriacy, do których w tym okresie należała Galicja, przystąpili do tworzenia urzędowych opisów gruntów i rzek. Część rzeki płynącej przez Kolbuszową nazwali Młynówką, gdyż przegradzały ją młyny wodne. Geodeci austriaccy przetłumaczyli tę nazwę na niemiecki dosłownie – Mühlbach (die Mühle – młyn, der Bach – strumień). Już 20 lat później na kolejnych mapach, prawdopodobnie w wyniku błędu przepisywaniu, rzeka nazywa się Nilbach. Kolejna zmiana dokonuje się w latach 80. XIX w., gdy Galicja Zachodnia uzyskała autonomię w ramach Austro-Węgier. Podczas tłumaczenia mapy austriackiej na język polski z Nilbach odrzucono końcówkę. I został Nil.
Złośliwi twierdzą, że nazwa rzeki jest jak najbardziej adekwatna do rzeczywistości. Nil bowiem dość regularnie przypomina sobie o swoim – choćby etymologicznym – pokrewieństwie z Nilem afrykańskim i występuje z brzegów. Ostatnio wiosną 2005 r. woda sięgała wówczas pobliskich domów, a nurt stał się rwący.

Ale zdziwienie, to dopiero początek wrażeń!

Największą atrakcją nad Nilem jest Park Etnograficzny przy ul. Wolskiej, ok. 2,4 km na południe od centrum miasta.
Czy wiecie co to takiego międlica, cierlica, wrzeciono, przęślica, kołowrotek, czółenko, kijanka tkacka, zwijadło?

Mówiłam, że dziwna nazwa rzeki potwierdza dziwność tego miejsca. Na pewno nie będziecie się nudzić.
A zatem jakie wrażenia czekają na nas w Parku?

Otóż na powierzchni niemal 26 ha terenów porośniętych lasem i zagajnikami wkomponowano zabudowę skansenu  dzięki czemu udało się oddać naturalny krajobraz dawnej wsi puszczańskiej. Zabudowa została podzielona na dwa główne sektory: lasowiacki i rzeszowiacki.

W każdym z nich odtwarza tradycyjną zabudowę wsi z elementami charakterystycznymi dla danej grupy etnograficznej. Całości dopełnia otoczenie krajobrazowe: ogródki przydomowe, pola uprawne i zieleń rozdzielająca poszczególne zagrody. Sektory dzieli w sposób naturalny duży staw hodowlany  oraz przepływający przez skansen potok Brzezówka.

Przed wejściem do wiejskiego sektora lasowiackiego usytuowano budynki charakterystyczne dla małomiasteczkowego budownictwa wschodniej Małopolski: chałupę dworkową przeniesioną z Sędziszowa Małopolskiego (poł. XIX w.) pełniącą obecnie funkcję recepcyjno – konferencyjną, chałupę z Żołyni (1815 r.) i spichlerz z Ropczyc (k. XVIII w.). Jako swoistą ciekawostkę architektoniczną pokazuje się tu również ul pawilonowy z Lubaczowa (pocz. XX w.), będący przykładem zmieszania elementów architektury miejscowej z elementami zapożyczonymi z terenów Austrii.

Z przewodnikiem lub bez możecie zwiedzić skansen każdego dnia. Jednak w każdą niedzielę lipca i sierpnia organizatorzy dostarczą wam dodatkowych atrakcji. W jednej zagrodzie możecie spotkać pracującego rzemieślnika lub tworzącego artystę ludowego, w drugiej – gospodynie serwujące domowe specjały. Dodatkowo możecie obejrzeć filmowy dokument o zachowanych przejawach kultury i sztuki ludowej w regionach niżańskim i bojanowskim.
Skansen możecie zwiedzać także konno tylko trzeba wcześniej dokonać rezerwacji telefonicznej  (Zagroda Jeździecka Mustang w Dzikowcu).

Koneserzy też będą zadowoleni…

W Kolbuszowej, na terenie Parku oczywiście,  macie szansę uczestniczyć w wystawie klaczy małopolskich i zimnokrwistych. Jest to jedyna taka impreza w regionie. W tym roku odbędzie się ona 7 sierpnia. Oprócz tego będą miały tam miejsce widowiskowe zawody dla woźniców, pokazy prac gospodarskich (zrywki, pracy w kieracie, młocki), pokazy prac rzemieślniczych (kołodzieja, kowala, rymarza, zabawkarza) oraz konkursy dla dzieci i dorosłych, przejażdżki bryczką po skansenie.

Czy ja już mówiłam, że nie będzie nudno?

Lubisz rękodzieło? Jeśli tak, może skorzystasz z okazji i weźmiesz udział w imprezie promującej Podkarpacki Szlak Tradycyjnego Rzemiosła. To doskonała okazja do udziału w warsztatach wyplatania z wikliny, lepienia garnków, wyrabiania zabawek, malowania na szkle, robienia kwiatów z bibuły itp. To wciąga jak nie wiem co. Kto raz wsiąkł w atmosferę szeroko pojętej twórczości ludowej, na pewno nie poprzestanie na jednej przygodzie. Zresztą rzućcie okiem na stronę fanów tego przedsięwzięcia na facebooku. Tam ludzie naprawdę umieją czynić cuda.

A wracając do imprezy, w programie są także rodzinne gry terenowe, kiermasze wyrobów rękodzieła i sztuki ludowej oraz produktów kuchni regionalnej.
Co to ja miałam …
A! W Kolbuszowej na pewno nie będziecie się nudzić 🙂

w materiale wykorzystano informacje pochodzące z portali
www.skarbypodkarpackie.pl
www.epodkarpacie.com
źródło: www.kombuszowa24.net

źródło: www.kombuszowa24.net

Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *