POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

DRZEWA UMIERAJĄ STOJĄC Czytaj dalej »

PODRÓŻE:

PODRÓŻE:

BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH, Igor Sokołowski Czytaj dalej »

PORADY:

PORADY:

JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH? Czytaj dalej »

DZIECKO W SZKOLE :

DZIECKO W SZKOLE :

KIEDY NAUKA STAJE SIĘ PROBLEMEM... Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ZDROWIE:

JAK SIĘ KLUJE GŁÓD? Czytaj dalej »

ALCHEMIA PRANIA:

ALCHEMIA PRANIA:

GADŻETY POMOCNE W PRANIU Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

ŚCIĄGA Z JĘZYKA POLSKIEGO. POWTARZAJ WIADOMOŚCI Z AUDIOBOOKIEM Czytaj dalej »

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

JAK DZIAŁA PAMIĘĆ? Czytaj dalej »

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

PODUSZKA W RÓŻOWE SŁONIE Czytaj dalej »

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

SERCE Z SZUFLADY, Agnieszka Jeż Czytaj dalej »

 

PELARGONIE NA SPINALONDZE – fotoreportaż Danuty Baranowskiej z kolonii trędowatych

jezioro2Za główną bramą twierdzy, kamienne szerokie schody prowadziły na mury obronne, skąd rozciągał się widok na morze. Tam też skierowali się zwiedzający. Mnie zafascynował widok niezwykle pięknie kwitnących na czerwono krzewów, spośród których prześwitywały ściany jakiś zabudowań. Oczom moim ukazał się niewielki budyneczek, otynkowany na biało. Na dachu wygrzewał się w słońcu duży, rudy kot, a przed domkiem na ławce siedział…

Kreta przywitała mnie upalnym słońcem. Ale po kilku dniach spędzonych na plaży miałam dość leniuchowania, nie po to tutaj przyleciałam. Byłam przecież na ziemi, która jest kolebką kultury minojskiej. Zresztą nigdy nie odpowiadało mi spędzanie urlopu tylko na plaży. Agios Nikolaos, niezwykle malownicze portowe miasteczko, zachwycało swoim niepowtarzalnym klimatem. Wędrowałam długą promenadą wzdłuż wybrzeża, mając przed sobą wspaniałe widoki. Wenecjanie zbudowali tutaj w trzynastym wieku niewielki port i nie bez powodu zatoka Mirabello nazwana została przez nich Zatoką Pięknego Widoku.

Osobliwością Agios Nikolaos jest jezioro Wulismeni. Niemal okrągły akwen znajdujący się w samym centrum miasta, otoczony od strony zachodniej wysokim skalnym klifem, od wschodniej zaś, ciągiem kawiarenek i tawern z tarasami wychodzącymi nad wodę, przyciąga rzesze turystów. Starzy grecy mówią, że jezioro nie ma dna i w jego głębinach mieszka potwór. Zerknęłam w ciemne, prawie czarne wody z lekkim dreszczykiem, a nuż coś strasznego wypłynie?

Agios Nikolaos, jezioro Wulismeni/foto: Danuta Baranowska

Agios Nikolaos, jezioro Wulismeni/foto: Danuta Baranowska

Małe łódki krążyły po jeziorze i wolno przepływały wąskim kanałem na pełne morze. Wzdłuż tego kanału rozciągał się port. Atrakcyjne jachty i luksusowe stateczki cumowały przy nabrzeżu. Było gorąco, ale lekki wiatr od morza przynosił ulgę. Uwagę moją przyciągnął kolorowy napis na niewielkim drewnianym budyneczku.

Jesteś tutaj –odwiedź Spinalongę

Szybko przewertowałam kartki przewodnika, bez którego nie zaczynam żadnego zwiedzania. Lubię wiedzieć wszystko o miejscach, które oglądam.

“Spinalonga, maleńka wyspa oddalona o dwie godziny drogi morskiej od Agios Nikolaos. To jedna z najważniejszych twierdz weneckich zbudowana w 1579 roku. Jej zadaniem było bronić wejścia do zatoki Mirabello. Pozostawała w rękach wenecjan jeszcze długo po opanowaniu Krety przez Turków. Przez dziesięciolecia stanowiła schronienie dla Kreteńczyków i chrześcijan, którzy nie chcieli przechodzić na islam. Na wyspie po kapitulacji w 1715 roku zostały osiedlone rodziny tureckie. Po zakończeniu okupacji tureckiej w końcu XIX wieku wyspa została opuszczona. Dopiero w latach 1903 – 1955 była znowu zamieszkała. Stanowiła wówczas osadę chorych na trąd.– czytałam w przewodniku.”

Popatrzyłam w zamyśleniu przed siebie. Tam gdzieś leżała Spinalonga. Na ścianie budynku, obok napisu z widokiem twierdzy, wisiał rozkład rejsów. Za piętnaście minut „Barakuda” (Co za przerażająca nazwa?) wychodziła w morze. Stateczek zostawiając za sobą klifwater, powoli oddalał się od brzegu. Morze o głębokim turkusowym odcieniu było spokojne. Tylko jednostajny szum silnika i coraz mniejsze, lśniące w słońcu, budynki na brzegu wskazywały na to, że statek płynie. Nagle rozległ się przez megafon głos kapitana. Po krótkim powitaniu i przedstawieniu się, rozpoczął opowieść o słynnym korsarzu zwanym Rudobrodym, który przed laty grasował na tych wodach. Miał on ukryć swój ogromny skarb w podwodnej grocie wśród skał, obok których właśnie przepływaliśmy.

– Jeżeli komuś nie straszna zemsta pirata i nie boi się tutaj zanurkować może zdobyć złoto, ale trzeba pamiętać, że szczęścia ten skarb nie przyniesie, bo naznaczony jest krwią zamordowanych. – mówił kapitan.

Pasażerowie smętnie spoglądali na oddalające się skały i tylko ktoś westchnął: „ale tam musi być bogactwo”.

W oddali ujrzałam niewielką wyspę, na której wysoko i posępnie wznosiły się mury twierdzy. Statek powoli wpłynął do maleńkiej przystani.

jezioro2

Spinalonga

Za główną bramą twierdzy, kamienne szerokie schody prowadziły na mury obronne, skąd rozciągał się widok na morze. Tam też skierowali się zwiedzający. Mnie zafascynował widok niezwykle pięknie kwitnących na czerwono krzewów, spośród których prześwitywały ściany jakiś zabudowań. Oczom moim ukazał się niewielki budyneczek, otynkowany na biało. Na dachu wygrzewał się w słońcu duży, rudy kot, a przed domkiem na ławce siedział…

Spinalonga i pelargonie w tle

Spinalonga i pelargonie w tle

– O rany przecież to Zorba! – pomyślałam.

Grek miał przymknięte oczy, więc mogłam mu się przyjrzeć. Wiek nieokreślony, mógł mieć równie dobrze pięćdziesiąt jak i siedemdziesiąt lat. Ogorzała, pobrużdżona twarz ozdobiona sumiastymi wąsami i krzaczastymi brwiami do złudzenia przypominała bohatera słynnego filmu. Podeszłam bliżej. Duży, czarny pies leżący obok ławki, podniósł głowę i warknął.

jezioro4

– Spokój! Sokrates! – odezwał się mężczyzna.

– Kali mera (dzień dobry) – powiedziałam.

– Kali mera – odpowiedział, uśmiechając się szeroko, a uśmiech uczynił go jeszcze bardziej podobnym do Zorby.

– Nie zwiedzasz twierdzy z innymi?

– Zaintrygowały mnie te kwiaty, wśród ruin.

– Te kwiaty powiadasz. Tak, dbam o nie, podlewam, przycinam już z górą będzie od pięćdziesięciu lat. To oni je posadzili.

– Oni?

– No, trędowaci. Mam czas, mogę ci pokazać gdzie żyli i mieszkali, jeśli masz ochotę.

Chwilę potem szliśmy wąską ścieżką wśród ruin.

– O! Tam mieszkali, w tych domkach pobudowanych jeden nad drugim. Teraz to tylko ruiny, ale mogą one dużo opowiedzieć. Tam jest piec do pieczenia chleba, a tutaj pozostałości studni.

jezioro5

– Pan mieszka tutaj sam? Nie smutno Panu?

– Nie, przecież jest mój wierny Sokrates, a ta ruda kocica to Penelopa. Zresztą ja nie mieszkam tutaj stale, tylko latem. Mój dom jest tam. – Wskazał ręką na widoczny stąd brzeg i zabudowania rozsypane na urwistych skałach widocznych w oddali.

– Jak to? To jest brzeg, przecież ja płynęłam na wyspę prawie dwie godziny.

– No tak, z Agios Nikolaos, ale to jest Elounda. Stąd jest dużo bliżej. To moja rodzinna wioska. Już, jako piętnastoletni chłopiec przypływałem na Spinalongę z ojcem. Przywoziliśmy chleb, oliwki i owoce trędowatym.

jezioro6

– I nie bał się Pan?

– A czego? To bardzo chorzy i nieszczęśliwi ludzie. Należało im pomóc. Trąd wbrew pozorom, wcale nie jest tak bardzo zakaźny. Można się wprawdzie zarazić, ale jeżeli zachowa się ostrożność, można tego uniknąć. Ten budynek to szpital. Tam pracowały i mieszkały siostry zakonne. Pewno się bały, ale żadna nie zachorowała. One służyły im z wielkim poświęceniem i oddaniem.

– Proszę spojrzeć na te czerwone kwiaty! O! Tam wysoko, tam gdzie ten mały domek. Wyglądają jak pelargonie! – zawołałam.

– Bo to są pelargonie. One teraz rosną tu dziko, rozrastają się coraz bardziej. Przez tyle lat nie zginęły. A ich pierwsze pędy posadziła przed laty młoda nauczycielka, która zaraziła się trądem od swojego narzeczonego – marynarza. Obydwoje są pochowani po drugiej stronie wyspy. Tam jest mały cmentarzyk i kaplica. Później zmarłych oddawano morzu. Za dużo skał i kamieni, żeby kopać.

Powoli wracaliśmy do chaty starego.

– Masz jeszcze trochę czasu zanim statek będzie wracać, przyjmij zaproszenie na szklaneczkę wina z winogron.

Chwilę potem siedzieliśmy na progu popijając wspaniałe wino. Stary wyciągnął z kieszeni coś w rodzaju małego różańca i zaczął się bawić, przebierając paciorki tak szybko, że widać było tylko migające palce i kolorowe koraliki.

– Dziwisz się pewnie staremu, że zabawkę sobie znalazłem. Ale to nasza narodowa zabawka, to komboloi. Uspokaja, pozwala ćwiczyć zręczność palców i jest nieodzowna wtedy, gdy rzuca się palenie papierosów. A te korale są robione wysoko w górach, przez pasterzy kóz z Lasithi. To drewno z oliwek i górskie kryształy. One przynoszą szczęście i radość temu, co je posiada. Dlatego ja czuję się szczęśliwy i zawsze jestem uśmiechnięty.

– Proszę mi jeszcze tylko powiedzieć czy jest Pan bratem Zorby? Jest Pan taki podobny do niego?

– Nie ty pierwsza o to pytasz. Nie, nie jestem. Nazywam się Leonidas i ze słynnym aktorem oprócz podobieństwa nie mam nic wspólnego.

Z daleka zabuczała syrena statku.

Pożegnałam się z przemiłym Zorbą i pobiegłam w kierunku brzegu. Nie przypuszczałam, że spędzę taki cudowny dzień. Kiedy dopływaliśmy do portu, strąciłam na ziemię plecak. Coś zadźwięczało w środku. Zdziwiona otworzyłam kieszonkę i… w ręce miałam komboloi Leonidasa. Kiedy on mi to wsunął do środka? To wspaniała pamiątka. Będzie mi zawsze przypominać Spinalongę i może przyniesie szczęście.

Wieczorem siedziałam w cichej tawernie w Elundzie, na tarasie wychodzącym w morze. Dokładnie naprzeciw Spinalongi, której ciemne zarysy były jeszcze widoczne w zapadającym zmroku. Zastanawiałam się, ściskając w dłoni komboloi, czy Leonidas już śpi, czy wspomina odległe czasy. Wtem na wyspie zamrugało nikłe światełko i zaczęło się wolno poruszać, tak jakby ktoś niósł latarnię. Wiedziałam, że to mój Zorba z Sokratesem u nogi chodzi po murach twierdzy i sprawdza, czy wszystko jest w należytym porządku.

tekst i fotografie Danuta Baranowska

materiał chroniony prawami autorskimi

(Visited 1 times, 1 visits today)
Podziel się
Share

One Response to PELARGONIE NA SPINALONDZE – fotoreportaż Danuty Baranowskiej z kolonii trędowatych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close