FOTOREPORTAŻ Z PODRÓŻY ...

Śladami Bergman i Bogarta Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

Pierwsza noc pod gołym niebem - Dwoje na gigancie, Agata Mańczyk Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

Milion smutnych atomów, Jagoda Wochlik Czytaj dalej »

WYDAWNICZA OSOBLIWOŚĆ :

NIEWIDZIALNE WIĘZIENIE, Adrian Prościak Czytaj dalej »

LETNE PRZEPSY:

Jak upiec sernik i nie rozpuścić się w kuchni z upału Czytaj dalej »

 

ŻOŁĘDZIOWE CUDA NATURY

źródło: pixabay.pl/ foto: klimkin

Czy wiecie, że już  w średniowiecznej Europie ludzie żywili się  żołędziami dębowymi?
Dowodzą tego badania archeologiczne oraz różnego rodzaju źródła pisane z czasów późniejszych. Znany jest na przykład opis ukarania młynarza, który dodawał do mąki pszennej mąki z żołędzi.
Słowianie robili na zimę zapasy żołędzi. Potrafili je przechowywać, niczym wiewiórki, w dołkach w ziemi oraz w spichlerzach spore ich ilości. Obecnie żołędzi nie traktuje się jak wartościowy produkt w naszej spiżarni. Kojarzą się one bardziej z pożywieniem dla zwierząt leśnych oraz jako materiał do zajęć plastyczno-technicznych dla dzieci. Tymczasem na rynku można kupić takie żołędziowe cuda, jak kawa czy mąka. Kosztują krocie, ponieważ ich wartość odżywcza jest ogromna. A przecież można i jedno, i drugie zrobić samemu w domu. Chcesz zaskoczyć wszystkich czymś wyjątkowym w kuchni? Przeczytaj ten artykuł!

Bomba mikroelementowa i witaminowa

Patrząc na doświadczenia naszych przodków i, że tak powiem, powszechną dostępność produktu, warto by się nad żołędziami pochylić i zainteresować na poważnie. Wszak  100 gramów tego skarbu, oprócz 6% wody, zawiera 54% węglowodanów, 8% białka i 32% tłuszczów, w większości nienasyconych oraz dużo wapnia, fosforu, potasu i witaminy B3.

Matka natura nie daje jednak nic za darmo

acorns-448767_640

źródło: pixabay/ foto: avantrend

Dęby rosną w całej Polsce, ich owoce chociaż wystarczy się tylko po nie schylić, nie mogą być tak zwyczajnie zebrane, wysuszone i zmielone. Nie nadają się do spożycia na surowo.  O wartościowych właściwościach odżywczych żołędzi decyduje duża zawartości garbników (taniny).  Tanina nadaje im gorycz, której należy się pozbyć. Można to zrobić na dwa sposoby.

Pierwszy z nich, to dokładne ich przepłukanie. Kiedy zbierze  się dojrzałe żołędzie ( we wrześniu, kiedy są brązowe i wypadają z miseczek, a jeszcze lepiej zrobić to po pierwszych przymrozkach) należy je oczyścić je ze skorupki. Następnie trzeba je poćwiartować, zalać odstaną wodą  i przez dwa dni moczyć je, zmieniając wodę trzy, cztery razy dziennie.

Innym sposobem jest wsypanie kilku łyżek popiołu z drzew liściastych, najlepiej z lipy do wody, mieszamy, a następnie odcedzamy przez szmatkę. Powstałą w ten sposób wodę z ługiem zalewamy zebrane, oczyszczone ze skorupek i rozdrobnione żołędzie. Moczymy 1 dzień, a następnie dokładnie płuczemy.
Pozbawione w ten sposób żołędzie wkładamy do garnka z odstaną wodą i zagotowujemy. Potem miażdżymy je między kamieniami lub w maszynce do mięsa oraz suszymy koło kaloryfera rozsypane cienką warstwą na bibule lub na blasze w piecu w temperaturze 50 stopni.

Cuda z natury

Pierwszym cudem z żołędzi jest kawa, która jest substytutem bezkofeinowej kawy naturalnej.  Ma przyjemny, lekko słodki smak o korzennej nucie. Kawa z żołędzi polecana jest osobom z problemami żołądkowymi. Wykorzystuje się ją do przygotowywania cappuccino, deserów oraz napojów na bazie mleka.
Brak kofeiny wynagradzany jest nie tylko smakiem. kawa żołędziowa to wzmacniający napój, dający poczucie sytości, nie drażniący żołądka, ani wątroby, w dodatku łagodzi lekkie zaburzenia gastryczne.

cup-246827_1920

źródło: pixabay.pl

Nie wiem czy wiecie, ale nadbużańska kawa żołędziówka została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych, którą stworzyło Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Potwierdzeniem tradycji tego produktu oraz jego związku z nadbużańskim Podlasiem można odnaleźć w utworach u ks. Krzysztofa Kluka, który zachwycał się kawą żołędziową w swym dziele „Dykcynarz roślinny” .
Czytamy zatem: „Dojrzałej i nierobaczywej żołędzi nazbierawszy, zdejmie się z nich łupina i oskrobie skóreczka: i płasko na przykład na blachach, rozłożone, osuszają się w piecu wolnie ciepłym. W czasie suszenia występuje z nich pot, który w sobie mógł mieć jaką szkodliwość: susząc więc kilkakrotnie się przemieszczają. ..”

A teraz przepisy:

Przepis na kawę

Po pozbyciu się goryczki (sposoby powyżej) żołędzie osuszyć na blasze i obrać z łupin. Ziarna palimy jak prawdziwą zieloną kawę, nawet na zwykłej patelni. Palone ziarna, po ostudzeniu trzeba je zemleć w młynku. Można dodać nieco cykorii, a także dla wzmocnienia aromatu, odrobinę prawdziwej kawy, jeśli brak kofeiny doskwiera, a także ulubione przyprawy (cynamon, kardamon, imbir, czy wanilia).

Przepis na mąkę

Pozbawione garbnika żołędzie należy od razu rozdrobnić, póki nie wyschną “do sucha”. Nie wolno zapomnieć o tej wskazówce, ponieważ kiedy wyschną w całości, są bardzo twarde i zwyczajne kuchenne narzędzia, nie dadzą sobie rady z ich mieleniem. A tak maszynka do mięsa, czy młynek do kawy wystarczą.

Po zmieleniu i wysuszeniu do końca powstanie mąka, z której można zrobić bardzo wartościowy w mikroelementy chleb, czy placuszki, albo podpłomyki. Należy jednak pamiętać, że mąka z żołędzi się nie klei, wiec trzeba do wypieków dodać innej mąki, najlepiej pszennej, bo ta ma neutralny smak

artykuł chroniony prawami autorskimi

źródło: pixabay.pl/ foto: klimkin

źródło: pixabay.pl/ foto: klimkin

 

Podziel się
Share

One Response to ŻOŁĘDZIOWE CUDA NATURY

  1. […] TAKŻE: ŻOŁĘDZIOWE CUDA NATURY ZIELONY MUS OWOCOWO-WARZYWNY BIGOS […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *