WYWIADY:

WYWIADY:

Przeczytaj rozmowy z pisarzami oraz poznaj wiele osób z pasją! Czytaj dalej »

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

FOTOREPORTAŻE Z PODRÓŻY

Setki fotoreportaży z różnych zakątków kraju i ze świata Czytaj dalej »

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

POLECAMY SETKI KSIĄŻEK!

Wybierz spośród ogromnego katalogu książkę dla siebie Czytaj dalej »

PORADY

PORADY

Znajdziecie tutaj naprawdę wiele praktycznych i ciekawych porad Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO

POCZYTAJ MI NA UCHO

Audiobook - jaki wybrać? Sto kilkadziesiąt propozycji! Wybierz i słuchaj. Czytaj dalej »

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

NAJLEPSZE KSIĄŻKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

Kilkadziesiąt tytułów książek polecanych przez naszych ekspertów Czytaj dalej »

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

SZPIEG Z KSIĘGARNI NADAJE:

LISTA NIEOBECNOŚCI, Michał Paweł Urbaniak - jedna z najpiękniejszych i najsmutniejszych powieści tego roku Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO:

POCZYTAJ MI NA UCHO:

Druga strona mocy, Joanna Jax Czytaj dalej »

 

SERCE W STARYM PORTFELU

Hits: 2450

heart-598373_1280Zimą, kiedy niebo permanentnie zasnute mgłą nie dopuszcza promieni słońca, miewamy złe i ponure myśli. O nas i o innych. Bywa nawet, że zaczynamy wątpić w drugiego człowieka.  
Żeby więc wrócić niektórym wiarę w ludzi, opowiem wam historię, która przydarzyła mi się wiele lat temu, ale nie zapomnę jej do końca życia. Jest ona świadectwem na to, że  nie warto wątpić w takie cechy, jak szczerość i uczciwość…

–  Mamo, daj mi 5 złotych – poprosił syn senior, wysiadając z samochodu.

– O rany! – jęknęłam, wyjmując pieniądze z portfela.  – Masz, tylko nie wydaj wszystkiego od razu w sklepiku.

Dziecko porwało monetę i pobiegło w kierunku szkoły, rzucając pro forma: „Fęks mama”.

– Czyżbyś żałowała swojemu dziecku kieszonkowego? – spytała zaczepnie Dorota.

– Niee… Znowu zapomniałam odebrać z pralni żakiet Justyny. W portfelu mam kwitek.

– Justyna nie może go odebrać sama? – drążyła Doris, próbując jednocześnie wyjechać z zatłoczonego parkingu.

– Nie. Mieszka w Koszalinie. Będzie ci po drodze pralnia na Malczewskiego?

– Jasne. Zapnij pasy.

Dorota zatrzymała się przed samymi drzwiami, na których wisiała wielka kartka „dzisiaj pralnia czynna od 10.30 – przepraszamy”.

– Chcesz czekać, czy wracamy? – spojrzała na zegarek – Mamy jeszcze 15 minut.

– Poczekam. Chciałabym to dzisiaj załatwić, żeby pozbyć  się w końcu wyrzutów sumienia. Pożyczyłam ten żakiet od Justyny jakieś 3 lata temu, kiedy wracałyśmy wieczorem z parku. Na drugi dzień wyjechałam, potem ona wróciła do Koszalina. W zeszłym tygodniu robiłam gruntowne porządki w szafach i natknęłam się na niego. Pomyślałam, że go odświeżę i wyślę jej w paczce.

– Słuchaj, a Justyna nie przyjeżdża do rodziny od czasu do czasu, chociażby na święta?  Musisz jej ten żakiet wysyłać pocztą? Nie możesz jej go zanieść kiedy tu przyjedzie?

– Nie. Wolę działać z zaskoczenia. Lubię widzieć ten błysk w oczach, czuć jak rośnie komuś wiara w człowieka.

– Co?!  Klaudia, ona mieszka w Ko-sza-li-nie! –  przesylabizowała Dorota. Jak ty to chcesz zobaczyć?!

– Wystarczy, że sobie wyobrażę.

– Klaudia… Ty wierzysz jeszcze w takie rzeczy? W takie wiary w ludzi i błyski w oczach?

– Wierzę. Dorota, ludzie chcą wierzyć w drugiego człowieka i zachwyca mnie fakt, że reagują afektywnie, kiedy utwierdzają się w przekonaniu, że warto ufać ludziom.

– Mówisz jakby życie było disneyowską bajką. Life is brutal, moja droga.

– Może uważasz, że to infantylizm, ale ja już kilka razy taki błysk w oczach widziałam.  Pamiętasz, jak ci opowiadałam o Hiszpanie Blazie? Tym, co wysyła mi każdego roku życzenia na święta?

– O tym sierocie z ćwiczeń z fonetyki, który nie grał z wami w karty, bo twierdził, że kłamstwo to grzech? Pamiętam.

– Dorota przestań kpić. Blaz był katolikiem, przez duże K. Działał prężnie w jakiejś wspólnocie swojego kościoła. Przepełniony był radością życia, człowiek był dla niego KIMŚ. Ufał każdemu kogo znał. Wad ludzkich starał się nie widzieć, za to dostrzegał i doceniał ludzkie zalety. Lubiłam z nim rozmawiać. Był bardzo oczytany, ale nigdy nie dawał tego poznać komuś, kto zarabiał na chleb na zmywaku na przykład. Potrafił za to ująć tego kogoś chęcią nawiązania przyjaznego dialogu.

– Wiesz, mam pomysł. Zaproś go do siebie. Chętnie poznam to ludzkie zjawisko. Może i mnie wróci wiara w człowieka, jak ty to mówisz…

– Pomyślę. Słuchaj dalej. Pewnego razu stałam z nim w kolejce do dziekanatu, żeby okazać dowód wpłaty za czesne oraz poczynić wymagane formalności w celu kontynuacji nauki. Kolejka była długa, ale czas mi upływał na przyjemnej konwersacji. Tuż przed wejściem stwierdziłam, że wpłaciłam za mało pieniędzy, bo była podwyżka czesnego. Blaz nie zastanawiając się ani chwili wypisał mi czek na brakującą, niewąską sumę pieniędzy.

Byłam lekko zdeterminowana, więc czek przyjęłam, obiecałam dług oddać i poszłam do banku. Bank był nieczynny, więc wróciłam z powrotem  na uczelnię z niezrealizowanym czekiem w garści. Okazało się również, że podwyżka mnie nie dotyczyła i dodatkowe pieniądze nie były mi potrzebne. Jednak Blaza już na korytarzu nie było. Postanowiłam jakoś go odnaleźć.

– Ale po co? Przecież nie zrealizowałaś tego czeku.

– Nie zrealizowałam, ale byłam pewna, że chodzący z głową w chmurach Blaz prawdopodobnie nie zauważy, że pieniędzy na koncie mu nie ubyło, bo nie przywiązywał wagi do tak przyziemnych spraw, jakimi są wyciągi z banku. Na drugi dzień udałam się do jego kościoła. Tam miła pani mi powiedziała, że Blaz wrócił do Hiszpanii.

–  Tylko mi nie mów, że zdobyłaś jego adres i wysłałaś czek listem poleconym.

– Lepiej. Schowałam czek do portfela, żeby się nie zgubił i żebym miała go zawsze przy sobie tak na wszelki wypadek. I wyobraź sobie, że ponad dwa lata później wyszłam w pewną niedzielę na spacer do Parku Boulogne. Nagle spojrzałam przed siebie i aż przystanęłam ze zdziwienia. Na ławeczce siedział  Blaz.

–  Blaz! Cześć! Człowieku, tyle czasu minęło!

 Blaz wstał i przywitał się jak dżentelmen.

–  Blaz, co słychać? Nie widzieliśmy się z jakieś trzy lata!

–  Tak, byłem w Hiszpanii…

Zaczął opowiadać, co się z nim działo. Był niby taki sam, ale nie widziałam już w jego oczach tej ciekawości, tego blasku. Uciekał ode mnie wzrokiem. W pierwszej chwili pomyślałam, że w jego życiu wydarzyło się coś przykrego.

– O rany… Blaz! – krzyknęłam nagle, bo dotarła nagle do mnie przyczyna tego chłodnego dystansu. – Blaz, przecież ja mam coś dla ciebie! Słuchaj, pamiętasz, pożyczyłeś mi pieniądze na czesne?

– Taaak – powiedział zgaszony.

– No więc Blaz, masz, oddaję ci to.

I wyjęłam z portfela wyświechtany już czek od niego.

 – Widzisz, nie zrealizowałam tego czeku. Proszę,  z powrotem ci go oddaję…

Kiedy spojrzałam na niego, utwierdziłam się jeszcze raz w przekonaniu, że Blaz był wrażliwym człowiekiem o dobrym sercu. W jego oczach ujrzałam wielką, szczerą radość. Natomiast ja czułam się tak, jakbym mu zwróciła zamiast pospolitego, bankowego czeku najcenniejszy skarb na ziemi.

Klaudia Maksa

materiał chroniony prawami autorskimi

Tę historię oraz wiele innych artykułów przeczytacie tutaj:

 

 

heart-598373_1280

źródło: pixabay/ foto: Markgraf-Ave

(Visited 2446 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share
Close