POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

GDZIE BIAŁY JELEŃ SZCZĘŚCIE PRZYNOSI - fotoreportaż Danuty Baranowskiej Czytaj dalej »

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI:

OSOBOWOŚĆ ŻYCIA I PASJI:

NAPARSTKOMANIA Agnieszki Wiechuckiej Czytaj dalej »

W KUCHNI Z KSIĄŻKĄ:

W KUCHNI Z KSIĄŻKĄ:

NATURALNIE I ZDROWO, Sarah Britton Czytaj dalej »

BABSKIE SEKRETY :

BABSKIE SEKRETY :

JAK BYĆ DAMĄ Z CHUDYM PORTFELEM Czytaj dalej »

DZIECKO I WYCHOWANIE:

DZIECKO I WYCHOWANIE:

LOGOPEDA RADZI: O DZIÓBKACH Czytaj dalej »

SZYBKO I PYSZNIE:

SZYBKO I PYSZNIE:

CIASTO - A JEDNAK - ... Czytaj dalej »

ZDROWE ODCHUDZANIE:

ZDROWE ODCHUDZANIE:

DIETA NASZEJ PANI STASI, KTÓRA NAWET GŁÓD UGASI Czytaj dalej »

 

“MAM POTRZEBĘ WIARY W LUDZI” – ekskluzywny wywiad z Wandą Majer-Pietraszak

wanda-maje-4“Tak, zapewne jest to naiwne. Ale moja potrzeba wiary w ludzi, tego stanu wewnętrznego jest tak silna, że nie umiem inaczej. Jestem w tym wieku, że bardziej mnie przeraża i “zrozpacza” wszystko cyniczne, złe, egoistyczne, okrutne, co mieszka w człowieku i przy pierwszej okazji wyskakuje jak diabeł z pudełka. Ale do końca chcę i będę wierzyć, że w tym umykającym dla mnie czasie, będę spotykać, słyszeć, czytać o ludziach, robiących coś dobrego, na miarę swych możliwości i umiejętności, dla innych.”

Marta Korycka: Dzień dobry, pani Wando. Dziś chciałabym głównie porozmawiać z Panią na temat najnowszej Pani książki Dom i dalekie ścieżki. Pierwszy akapit to opis starej filiżanki z kompletu. Proszę opowiedzieć o swojej ulubionej filiżance. Czyżby znajdował się na niej Niebieski Chińczyk o złośliwym wyrazie twarzy?

Wanda Majer-Pietraszak: Ulubiona filiżanka? Sugerując się tą z Chińczykiem, powieściową, jestem w kropce. Muszę więc wyjaśnić: to jest wymyślona filiżanka, jak również i jej właścicielka, Hanna Winer. Chińczyk ma złośliwy wyraz twarzy, z czasem dopiero wyblaknie, gdy bohaterka, tak bardzo skupiona na sobie jak i na swoich drobiazgach z “przeszłego życia”, odczuje potrzebę zauważania innych i dzielenia się…

Mojej ulubionej jednej – nie ma. Owszem, herbata zawsze w porcelanowym “brzozowym lesie” (a wtedy herbata staje się jeziorkiem w środku0, a kawa – w filiżance z niebieskim wzorem, “cebulowym”. Ale najważniejsze, z kim się sięga po nią i wypija.

M. K.: W którym momencie pojawiła się myśl, żeby napisać powieść z akcją w Domu Aktora?

Wanda Majer-Pietraszak: Nie wiem. Niedawno. Widocznie to jakoś dojrzewało. Choć przed laty sięgnęłam po ten temat w słuchowisku radiowym nagrodzonym w konkursie krakowskim.

M.K.: A skąd pomysł na fabułę?

Wanda Majer-Pietraszak: Z wyobraźni…

M. K.: Książkę zadedykowała Pani „Przyjaciołom, których bliskość trwa już tylko w mojej pamięci, a za którymi tęsknię…”. Piękna dedykacja i taka bardzo ponadczasowa. Jak Pani myśli, czy Pani przyjaciele, gdziekolwiek są, wiedzą o tej dedykacji, wiedzą o książce?

Wanda Majer-Pietraszak: Dedykacja dla moich Przyjaciół, istotnie przede wszystkim jest dla Nieobecnych, ale Ci którzy są na wyciągnięcie ręki, też wiedzą, że ta książka jest i dla Nich. A czy Tamci, których energia wiruje gdzieś w kosmosie wiedzą o książce? Nie, nie sądzę i nawet tak nie pomyślałam, natomiast wierzę, że moja tęsknota jest dla nich oczywista.

M.K.: A co było pierwsze – pomysł na książkę czy dedykacja?

Wanda Majer-Pietraszak: Zapewne lepiej by o mnie świadczyło, gdyby pierwszym pomysłem była dedykacja, ale ona jakby ukształtowała się w pisaniu pierwszych stron.

dom

Kliknij w okładkę i przeczytaj recenzję książki

M.K.: Główną bohaterką powieści jest znana aktorka. Czytelnik poznaje jej życie, zarówno prywatne, jak i zawodowe. Pani również jest aktorką, w dodatku żoną znanego aktora, Leonarda Pietraszaka. Czyżby to głównie ze swoich doświadczeń zawodowych korzystała Pani na potrzeby swej powieści Dom i dalekie ścieżki?

Wanda Majer-Pietraszak: Nie. Historia mojej bohaterki i innych postaci jest tylko wytworem mojej wyobraźni.

M.K.:  A  czy z cudzych doświadczeń  Pani coś zaczerpnęła?

Wanda Majer-Pietraszak: Może tylko jakiś rys charakteru kogoś z mojego środowiska, ale też w stopniu minimalnym, szczątkowym.

M.K.: Postać Cyryla dużo wnosi do Domu Aktora, diametralnie zmienia życie wielu jego mieszkańców. Kto był pierwowzorem dla tej postaci?

Wanda Majer-PietraszakCyryl Sobota, też postać fikcyjna, pojawił się na wielkie nieuświadomione zapotrzebowanie mojej bohaterki, przypominam – o trudnym charakterze. A autorce był potrzebny ktoś o słabościach, ale i sile, ktoś kto i potknął się i oberwał gorzko od losu. Aktor, bardziej użyteczny niż wielki, bez rozdętego ego. Niezbędny w Domu.

M.K.: Realia Domu Aktora w prowincjonalnym miasteczku O. zostały bardzo dokładnie i wiarygodnie opisane. Skąd Pani zaczerpnęła wzorzec?

Wanda Majer-Pietraszak: Nigdy nie byłam w Teatrze na tzw. “prowincji”, nigdy nie mieszkałam w domu aktora, no może tylko przelotnie w Dziekance na Krakowskim Przedmieściu, w czasie studiów w Szkole Teatralnej, ale to było inne mieszkanie. Wie Pani, jestem pewna, że charakter moich studiów w Szkole Teatralnej, profesorzy o silnych osobowościach, nasze ćwiczenia aktorskie, pozwoliły mi na rozwój wyobraźni i  do dziś staram się nią posługiwać. Jest mi dużo wygodniej, bo bardzo wyraźnie “widzę” zaistniałe postacie, ich reakcje, zachowania czy – co może zabrzmi zabawnie – wyraz twarzy.

M.K.: W Pani książce ważną rolę odgrywają ludzie z obsługi Domu Aktora. Odniosłam wrażenie, że początkowo kierowniczka Ludwika i pielęgniarka Hubertyna były nieco zasadnicze i oschłe w stosunku do mieszkańców, lecz potem z czasem okazały się kobietami bardzo wrażliwymi, empatycznymi, o dobrym sercu…

Wanda Majer-Pietraszak: Tak, ma Pani rację. Taki był mój zamysł. Po pierwsze, takimi widziała je Hanna, sama chłodna w relacjach, zapięta w tym płaszczu, który sobie z wielu powodów narzuciła i początkowo szczelnie zapięła, a po drugie, niebywale ważna jest chęć zrozumienia drugiego człowieka i rodzący się sygnał empatii.

M.K.: Z Pani książki bije mądrość życiowa nabywana z wiekiem, z doświadczeniem. Niektóre zdania mogłoby zostać aforyzmami. Mnie najbardziej urzekło porównanie życia do patchworku.

Wanda Majer-Pietraszak: Dziękuję, że zaakceptowała Pani moje porównanie życia do patchworku. Miałam trochę obaw, że może komuś wydać się tak oczywiste, że aż ubożuchne. Choć przyznam, że zaskoczył mnie podczas spotkania z czytelnikami pan prowadzący, który zauważył i zaakceptował.To ci dopiero, co?

M.K.: Nazwiska niektórych bohaterów, np.: Gorczykowa, Rozbuchowska, Winer, Grom-Byczewski, są bardzo znamienne, sugestywne, specjaliści od antroponimii mieliby tu duże pole do popisu. Czym kierowała się Pani przy tworzeniu bądź wyborze nazwisk dla bohaterów?

Wanda Majer-Pietraszak: Nazwiska pojawiły się same z siebie, bo zabrzmiały, chciały być. Ale przyznaję, kilka przemyconych z kręgu tęsknoty jest w Alei Gwiazd.

M.K.: Otwarte zakończenie powieści pozostawia pewną furtkę. Pytanie – czy wyjdzie Pani poza nią, czy zostanie przed?

Wanda Majer-Pietraszak: Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź należy do Hanny Winer.

M.K.:  Do kogo adresuje Pani swoją najnowszą książkę?

Wanda Majer-Pietraszak: Do wszystkich dorosłych, którzy zechcą wziąć ją do ręki, może zadać sobie lub komuś jakieś pytanie? Może czegoś w swoim życiu, w czyimś życiu nie odkładać na jutro, na kiedyś?

M.K.: W trakcie czytania powieści odniosłam wrażenie, iż Dom i dalekie ścieżki częściowo wpisuje się w nowy gatunek gran lit …

Wanda Majer-Pietraszak: Przepraszam, ale nie wiem co to za “gad”. Nie wiem czy dziękować czy zalać się łzami…

M.K.:  Skąd w Pani tyle wiary w ludzi, w ludzkie dobro? Czy to nie jest trochę naiwne, zwłaszcza że wokół tyle zła na świecie?

Wanda Majer-PietraszakTak, zapewne jest to naiwne. Ale moja potrzeba, tego stanu wewnętrznego jest tak silna, że nie umiem inaczej. Jestem w tym wieku, że bardziej mnie przeraża i “zrozpacza” wszystko cyniczne, złe, egoistyczne, okrutne, co mieszka w człowieku i przy pierwszej okazji wyskakuje jak diabeł z pudełka. Ale do końca chcę i będę wierzyć, że w tym umykającym dla mnie czasie, będę spotykać, słyszeć lub czytać o ludziach robiących coś dobrego, na miarę swych możliwości i umiejętności, dla innych.

M.K.: Kto dla Pani był nauczycielem życia? Kto Pani wpoił zasady, kto przekazał dobro i wiarę w ludzi?

Wanda Majer-PietraszakMój dom rodzinny. Te wszystkie wpojone mi od szczęśliwego dzieciństwa wartości, zasady, szacunek i zauważanie innych, miłość do Ojczyzny i wiarę w myślących – zawdzięczam mojemu Ojcu. I nie dlatego, że był kimś prawym z urodzenia i zawodu (był sędzią), ale dlatego, że był mądry, sprawiedliwy, ciepły, wymagający i kochał moją Matkę, mego brata i mnie. Umieliśmy być szczęśliwi, a więc wszystko było prostsze, wtedy i potem.

M.K.: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Wanda Majer-Pietraszak: To ja Pani dziękuję.

wanda-maje-7

foto: Leszek Siporski, źródło: Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim-galeria

Rozmawiała Marta Korycka
Redakcja magazynu ‘Życie i pasje” dziękuje portalowi Wirtualny Mińsk Mazowiecki oraz Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mińsku Mazowieckim za udostępnienie zdjęć ze spotkania Autorki z czytelnikami.
Dziękujemy także Wydawnictwu MUZA za umożliwieniu kontaktu z panią Wandą
Materiał chroniony prawami autorskimi.
Podziel się
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close