POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

POZNAJ SWÓJ KRAJ ...

DRZEWA UMIERAJĄ STOJĄC Czytaj dalej »

PODRÓŻE:

PODRÓŻE:

BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH, Igor Sokołowski Czytaj dalej »

PORADY:

PORADY:

JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH? Czytaj dalej »

DZIECKO W SZKOLE :

DZIECKO W SZKOLE :

KIEDY NAUKA STAJE SIĘ PROBLEMEM... Czytaj dalej »

ZDROWIE:

ZDROWIE:

JAK SIĘ KLUJE GŁÓD? Czytaj dalej »

ALCHEMIA PRANIA:

ALCHEMIA PRANIA:

GADŻETY POMOCNE W PRANIU Czytaj dalej »

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

POCZYTAJ MI NA UCHO (DO MATURY):

ŚCIĄGA Z JĘZYKA POLSKIEGO. POWTARZAJ WIADOMOŚCI Z AUDIOBOOKIEM Czytaj dalej »

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

CIEKAWOSTKI NAUKOWE:

JAK DZIAŁA PAMIĘĆ? Czytaj dalej »

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

KSIĄŻKA NA WAKACJE:

PODUSZKA W RÓŻOWE SŁONIE Czytaj dalej »

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

AUDIOBOOK NA WAKACJE:

SERCE Z SZUFLADY, Agnieszka Jeż Czytaj dalej »

 

“Lecę przez życie na skrzydłach emocji” – o pasjach i emocjach opowiada pisarka Karolina Wilczyńska

nnaj“Właściwie to mam tylko jedną prawdziwą pasję. Jest nią życie. Chciałabym, żeby było dobre, różnorodne, ciekawe i piękne. Chciałabym żyć i odczuwać to jak najmocniej. Tak, może nie zawsze będzie wesoło i miło, ale na pewno nie będzie nudno.  Lecę więc przez życie na skrzydłach emocji…” – o kolorach w swoim życiu opowiada pisarka Karolina Wilczyńska

Pisanie o sobie zawsze sprawia mi trudność.  Dużo łatwiej napisać powieść liczącą trzysta stron niż zapisać dwie kartki na swój temat.  A tu jeszcze na dodatek o pasjach mam napisać. Że niby tyle ich mam, mnóstwo rzeczy robię, więc jaki problem? Otóż problem jest. Bo kiedy zaczęłam się zastanawiać nad tymi swoimi pasjami, to doszłam do wniosku, że tak naprawdę, to wszystko, co robię jest wyłącznie pochodną pewnej mojej cechy, czy też rysu charakteru, sama nie wiem jak to nazwać. Bo ja, proszę szanownych czytelników, strasznie emocjonalna jestem. I wszystko bardzo mocno czuję. Taką nadwrażliwość mam i, jak mawiała moja babcia, uczucia na wierzchu.

najpi1Żeby była jasność – nie jestem żadną tam słodką, dobrotliwą kobietką, o nie! Bo ja mocno czuję wszystkie emocje, a więc nie tylko wzruszenia, współczucie czy radość, ale także złość, smutek, lęk.  Tak, tak, potrafię się wkurzyć!  I zasmucić tak, że zaraz łapię doła głębokiego  jak Rów Mariański. Za to gdy mnie coś rozbawi, to śmieję się do łez, kiedy się boję, to od razu panicznie,  a gdy się zachwycę, to zawieszam się zupełnie i kontaktu ze mną złapać nie można.
To tyle tytułem wstępu, a teraz przejdę do części zasadniczej, żeby wyjaśnić jak to się ma do moich pasji-nie pasji. Otóż ma się tak, że właściwie wszystko, co robię, ma początek w moich uczuciach. Żeby nie było chaotycznie, bo już mnie ponosi, to postaram się to jakoś pogrupować.

Zaczęło się od fascynacji człowiekiem…

 

Lubię ludzi. No dobra, nie wszystkich i nie zawsze, ale staram się być otwarta i każdy ma u mnie kredyt zaufania. Może lepiej byłoby powiedzieć, że ludzie mnie ciekawią.  Każdy człowiek ma swoją niepowtarzalną historię, a ja chętnie ich słucham. I oczywiście mocno odczuwam, także emocje innych. To dobre dla mojej pracy, w której staram się towarzyszyć  innym w ich drodze do zmian.

Jednak żeby robić to profesjonalnie, najpierw sama musiałam przejść długą drogę i nauczyć się panować nad uczuciami. Bo zauważać emocje innych to  plus, ale w pracy terapeutycznej własne trzeba umieć odstawić na bok, nie dać im zbyt dużej władzy. Tu celem jest uważność na drugą osobę, na jej potrzeby.

Tak czy inaczej – moja praca okazuje się być raczej pasją niż tylko zawodem, a i emocji w niej nie brak.

… a niektóre pasje zawodowe  wzięły się ze złości…

 

najpiiGeneralnie nie lubię pracować. Bo kto lubi? Chętnie przyjęłabym lub wygrała okrągłą sumkę i żyła spokojnie z procentów. Bo ja nie mam, jak to mówią, parcia na kasę. Pieniądze są dla mnie środkiem do realizacji celów. Są, to dobrze, nie ma – radzę sobie skromniej. Nie muszę mieć. Wolę być.

Zupełnie inaczej rzecz się ma, gdy coś mnie zdenerwuje. Albo gdy ktoś powie, że czegoś się zrobić nie da. Jak to: nie da? A jeżeli trzeba? Musi się dać.  Tak właśnie zaczęła się moja zawodowa przygoda z fundacją. Były dzieciaki w potrzebie, fajnie byłoby zrobić dla nich świetlicę, zajęcia, wyjazdy, ale środków nie ma.  No to trzeba znaleźć. I znalazły się.

 

najpi3A potem założyłam własną fundację, bo okazało się, że jest jeszcze kilka spraw do załatwienia.  Bywało nerwowo, nieprzewidywalnie i trudno, ale ważniejsze, że była też radość, satysfakcja i poczucie zadowolenia.  Całe spektrum emocji!
I zupełnie niepostrzeżenie stałam się menadżerką, prezeską , ale jakby tego nie nazywać, to i tak najważniejsze jest to, co w związku z tym czuję. I co czują inni.  Wizytówka to tylko karteczka.
I pomyśleć, że zaczęło się od złości.

Dzierganie mnie wycisza…

 

Jak wspomniałam na początku – emocje kotłują się we mnie nieustannie. A że to, co robię zawodowo wymaga czasami trzymania ich na wodzy, musiałam znaleźć jakieś ujście dla wszystkich uczuć, sposoby, dzięki którym to wszystko nie wybuchnie w sposób niekontrolowany. Bo z pewnością taka opcja miałaby niezbyt dobre skutki, zarówno dla mnie jak i dla otoczenia. I jakoś tak wyszło, że udało mi się odszukać nawet kilka takich rzeczy, które przy okazji stały się… kolejnymi pasjami.

najpi4Robić na drutach, szydełkiem i haftować nauczyła mnie mama. Patrzyłam zafascynowana na kolorowe obrazy, które tworzyła, na piękne swetry i serwety.  Też tak chciałam. Z tej fascynacji właśnie.

Na początku nie było łatwo, ale że zawzięta ze mnie osóbka, to z czasem było coraz lepiej.  I na dodatek polubiłam te zajęcia. Tylko nie wiem, czy można to nazwać pasją, bo nie zapełniam robótkami szuflad i ścian, nie dziergam każdego wieczora, a bywa że i przez kilka miesięcy nie sięgam po druty czy igłę.

najpi6Najczęściej wracam do włóczek i nici gdy potrzebuję skupienia, wyciszenia, spokoju. Albo gdy mam ochotę coś stworzyć. Albo gdy coś pięknego gdzieś podpatrzę i też zapragnę mieć. Albo gdy chcę kogoś obdarować niepowtarzalnym prezentem. Albo gdy zapragnę zmienić coś wokół siebie a pieniędzy na większe szaleństwa akurat brak. I wtedy – proszę bardzo – szaliczek, sweterek, komplet serwetek. A od kilku lat, gdy odkryłam decoupage to i szkatułkę ozdobię, i podkładki pod kubki zrobię.

najpi5Bez żalu rozstaję się z tym, co stworzę. Nie przywiązuję się do tych rzeczy. Dużo bardziej cieszy mnie przyjemność sprawiona innym, albo satysfakcja, że dom nabiera nowej atmosfery.  A ja przy okazji jestem zrelaksowana, złość mija, a zostaje radość i satysfakcja.

…a ziemi oddaję stres i lęk

 

najpi9Jest jeszcze ogród. A właściwie ogródek. A konkretnie mały kawałek ziemi w ogródkach działkowych. Tam kopię, plewię, przycinam i grabię.  Bolą mnie potem wszystkie mięśnie, ze szczególnym uwzględnieniem tych na plecach, nie mam siły po powrocie nawet trafić widelcem do ust, więc nie będę kłamać, że to proste, łatwe i przyjemne. O nie! Sielski obrazek ogrodniczki w zwiewnej sukience, z koneweczką w dłoni istnieje tylko na obrazkach. Przy ziemi trzeba się ubrudzić i zmęczyć.  Dlatego najlepiej mi idzie, gdy czuję stres, albo jestem szczególnie zła, ewentualnie gdy czeka mnie coś trudnego.  Wtedy najlepszym lekarstwem jest działka.

Powiem wam, że jest w tym coś magicznego. Bo oddaje ziemi całą tę złość, frustrację i lęk, a ona w zamian oddaje mi coś cudownego – piękne kwiaty, rośliny, na które można patrzeć godzinami, a to wszystko delikatne, niepowtarzalne, żywe.  To cud-naprawdę! Kto spróbował, ten wie, że prawdę mówię.

Wiatr wywiewa mi z głowy smutek…

 

najpi11Bywają chwile, kiedy jest mi źle. Szczególnie, gdy ktoś mnie zrani, kiedy się na kimś zawiodę, albo gdy jestem bezradna wobec pewnych zdarzeń lub sytuacji. Wtedy do głosu dochodzi ta szara, melancholijna strona mojej natury. To grząski grunt w moich emocjach i żeby nie dać się wciągnąć w to głębiej – wsiadam na rower i jadę. Nie, żaden ze mnie wyczynowiec. Nie mam specjalnego stroju, okularów, butów i innych akcesoriów. Mam za to piękny miejski rowerek z koszyczkiem i bagażnikiem, który ma akurat tyle mocy, żeby zawieźć mnie do lasu, a w drodze rozwinąć taką prędkość, że wiatr wywiewa mi z głowy cały smutek. Dojeżdżam do celu gotowa na przyjęcie lepszych emocji.

… a przyroda zachwyca i przywraca równowagę wewnętrzną

 

najpi12I dostaję je. Od drzew, falujących traw, od każdego napotkanego robaczka i od przelatujących ptaków. Widzę piękno przyrody, która mnie otacza, czasami zachwyt, który czuję aż boli, ale to taki dobry ból, dający siłę. Staram się utrwalać na zdjęciach to, co widzę, bo chciałabym się podzielić z innymi wspaniałością natury. Jednak obrazek nigdy do końca nie odda tych emocji.

Wracam z tych wycieczek spokojniejsza, wszystko układa mi się w głowie, odzyskuje równowagę, odnajduję na nowo sens i nadzieję.  Przyznam, że wracam niechętnie, bo mogłabym chyba zamieszkać w lesie, czy na łące. Może kiedyś się uda…


Jest jeszcze pisanie


Na koniec jeszcze kilka słów o moich opowieściach pisanych. Właściwie dobrze to wyjdzie, jako swego rodzaju klamra kompozycyjna tej opowieści. Bo pisanie także wzięło się z fascynacji człowiekiem. I jego emocjami (jakże by inaczej!).

Kiedy słucham ludzi – w pracy, prywatnie, przypadkowo na ulicy – widzę jak bardzo jesteśmy, jak to nazywam, wielowarstwowi. Shrek to ładnie ujął, zgadzam się z nim. Wszyscy jesteśmy jak cebula. I każdy, nawet z pozoru błahy wybór czy podjęta decyzja jest skutkiem całej sumy doświadczeń, cech, uczuć. To piękne i fascynujące. I to właśnie próbuję pokazać w swoich powieściach i zwrócić uwagę na fakt, że oceniając kogoś powinniśmy pamiętać, że zwykle widzimy tylko tę wierzchnią warstwę, a jeśli naprawdę chcemy się czegoś dowiedzieć o drugim człowieku – warto sięgnąć głębiej.

nnaj

 

No i jak to jest z tymi moimi pasjami? Czy to rzeczywiście pasje, czy po prostu coś, co robię w zależności od nastroju, od uczuć i emocji? Zastanawiam się nad tym i dochodzę do wniosku, że właściwie to mam tylko jedną prawdziwą pasję. Jest nią życie. Chciałabym, żeby było dobre, różnorodne, ciekawe i piękne. Chciałabym żyć i odczuwać to jak najmocniej.  Tak, może nie zawsze będzie wesoło i miło, ale na pewno nie będzie nudno.  Lecę więc przez życie na skrzydłach emocji. Może też spróbujecie?

Zachęcam. Karolina Wilczyńska

zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów Autorki
(Visited 10 times, 1 visits today)
Podziel się
Share

12 Responses to “Lecę przez życie na skrzydłach emocji” – o pasjach i emocjach opowiada pisarka Karolina Wilczyńska

  1. Małgorzata Harasim pisze:

    Pasje może być sensem życia, może być jego dopełnieniem a może też być ucieczką od życia. U mnie jest dopełnieniem. Bez pasji życie wydaje się puste, trzeba mieć swój mały wycinek świata który daje nam spełnienie i radość. Jest dla nas oderwaniem od codzienności. I cieszy 🙂

    pozdrawiam
    Małgosia

  2. Pasja jest sensem życia.

  3. Jola Domagała pisze:

    Pasja jest rodzajem miłości. To ukochane zajecie, które łagodzi stresy i inne życiowe napięcia. Myślę, że spokojnie można tu mówić o terapii, dzięki której radzimy sobie z szaleństwem, melancholią czy panicznym lękiem, jakże często nas nawiedzającym we współczesnym pokręconym świecie. Mam tak. Uzdrawiam się czytając i pielęgnując rośliny. Książki sprawiają, że czytając je czuję się szczęśliwa. To samo mogę powiedzieć o zajmowaniu się ogrodem. Osobisty kawałek ziemi porośnięty znajomymi badylkami, zasiedlony oswojoną zwierzyną (w tym ludzką, domową)to coś, co ułatwia mi normalne funkcjonowanie, ładuje pozytywną energią, pozwala wychodzić z mniejszych lub większych dołków. Ogród wspaniale współgra z literaturą. Jedno krzepi ciało, drugie ducha. Chyba właśnie o to chodzi z pasją, o radość i równowagę wewnętrzną, prawda?

  4. Emila Kejna pisze:

    Pasja jest dla mnie i dla mojego przyjaciela całym naszym życiem, pozwala oderwać się nam od szarej codzienności . Dla mnie i dla mojego przyjaciela Wlodka największą pasją są książki dla niego kobiece te są jego ulubione dla mnie kryminały, różne gatunki ale pasja wspólna.Pozatym czasami dla odmiany ja przeczytam babską on jakis dobry kryminał. Moją pasja jest też tenis ktory relaksuje mnie po cięzkim pełnym stresu dniu nie mysle wtedy o niczym tylko o piłce i odbiciu. Moją kolejną pasją są podróże lubie poznawać nowe miejsca smaki i historię.

  5. Kinga Kosiek pisze:

    Pasja może się stać kołem ratunkowym i motorem napędowym, może nadać życiu nowy sens. To pierwsze zdanie, które przyszło mi do głowy całkowicie spontanicznie w odpowiedzi na pytanie konkursowe. A ponieważ odpowiedź miała być udzielona w imieniu swoim i osoby, dla której chce się wygrać drugi egzemplarz “Stacji Jagodno” to najpierw nawiążę do pasji, którą dzielę z moją Przyjaciółką Iwoną:-), a którą są …KSIĄŻKI;-)! To nasza prawdziwa namiętność i gdyby ktoś podsłuchiwał nasze wszystkie rozmowy przez minione prawie trzydzieści lat ( przyjaźnimy się od piątej klasy podstawówki;-) ) to byłby mocno zaskoczony;-), bo więcej czasu poświęcamy rozmowom o książkach niż jakiemukolwiek innemu tematowi;-). Nawet gdy byłyśmy romantycznymi nastolatkami to bardziej nas zajmowały rozmowy o tym jak zdobyć spod lady kolejny tom z serii o Ani z Zielonego Wzgórza;-) ( tak, to były te czasy, gdy książki się zdobywało spod lady:-D! ) niż rozważania o przystojnym brunecie z sąsiedniej klasy;-). A teraz znalazłyśmy nową fantastyczną formułę pielęgnowania naszej pasji i jeździmy razem na spotkania autorskie z ulubionymi pisarzami;-)! Tak więc pasja jest naszym wytchnieniem od codziennych problemów i bolączek:-). Ale pasja, przekuta w pracę, może być też motorem napędowym:-). Pewnie najlepiej wiedzą to właśnie ludzie uprawiający zawody artystyczne:-), czyli pisarze, malarze, muzycy:-). Pasja pozwala też zachować równowagę psychiczną;-). W moim wypadku pomaga pasja fotografowania:-). Najlepszym antidotum na stres “przelewający” mi się uszami jest spacer z aparatem fotograficznym;-). Wracam szczęśliwsza i wyciszona:-). I dlatego sama BARDZO doceniam wartość pasji w życiu:-). Uważam nawet, że człowiek mający pasje zawsze znajdzie w życiu cel i sens:-). Pozdrawiam ciepło wszystkich pasjonatów:-)!

    • Iwona B pisze:

      Podpisuję się pod słowami Kingi obiema rękami. Dodam tylko, że książki to już nawet nie jest moja PASJA ale OBSESJA!

  6. Wlodek Piasecki pisze:

    Dla mnie pasja to spelnianie sie w czynnosci, ktora lubie wykonywac a takze motywacja do zycia . Motywacja jest moja zona -druga zona od 19 miesiecy , ktorej zawdzieczam chec do dalszego zycia po poprzednim nieudanym malzenstwie i przebytym wypadku ……..to ona -cudowna i dobra kobieta zarazila mnie pasja do czytania ksiazek , czytam nawet damskie i nie wstydze sie tego a wrecz przeciwnie bo dzieki tej pasji poznalem tu w necie wspanialych pisarzy i pisarki , ktore teraz sa moimi znajomymi . Druga pasja sa …..swiece . Kupuje je , gdy jakas oryginalna wpadnie mi w oko a potem zapalam zonie i mamy romantyczny wieczor z ksiazkami w rekach .
    Moglbym napisac ,ze pasja jest jeszcze wypicie piwka hihihihi……. bardzo je lubie,zwlaszcza w lecie …..nic tak swietnie mnie nie chlodzi jak lodowate piwko (zaznaczam,ze nie jestem pijakiem ). Sport -moja nastepna pasja ……nie zebym jakis uprawial , lubie ogladac w telewizji ale doslownie kazda dyscyplina mnie interesuje .
    Dla kazdego pasja jest innym pojeciem , dla kazdego oznacza cos innego ……….. dla mnie zona +ksiazki+swiece to PASJA 🙂
    POD POSTEM KONKURSOWYM I OKLADKAMI KSIAZEK DODAJE ZDJECIE NA TEMAT MOICH PASJI 🙂
    Pozdrawiam .

  7. Anna Kulawiak pisze:

    Pasja rodzi się z miłości, z miłości do życia, bo ten tylko potrafi się nim cieszyć, kto odkrył w sobie namiętności, które potrafi przekuć w sposób na życie.
    Pasja jest siłą napędową, która pcha nas na przód, popycha nas do działania, uczy wiary w siebie i swoje możliwości.
    Gdyby nie ona, nasze życie stałoby się smutne, nudne, bez wyrazu. Kto nie potrafi jej w sobie znaleźć, ten nie potrafi docenić tego, co niesie ze sobą życie.
    Dzięki pasji odnajdujemy spełnienie, potrafimy odnaleźć prawdziwą radość życia, docenić to co osiągnęliśmy i wierzyć, że marzenia są na wyciągnięcie ręki.
    Warto odkryć w sobie pasję, bo ta nadaje sens naszemu życiu.

  8. Aniela M pisze:

    Pasja pozwala uświadomić sobie i nie zapominać, co tak naprawdę sprawia mi autentyczność radość, jakie drzemią we mnie marzenia z tej dalekiej, jak i bliższej przeszłości, jak brzmi moja definicja szczęścia.
    Pasja może być bowiem SPEŁNIENIEM MARZEŃ LUB DROGĄ DO ICH REALIZACJI – motywacją do działania, która daje energii na cały dzień i nie pozwala zapomnieć o tym, że po za rutyną codzienności istnieje inne – równie przyjemne życie…
    Niewykonalne?
    Z doświadczenia wiem, że prawdziwa pasja może znaleźć nas wszędzie, ale trzeba dać jej szansę – a wówczas przekonamy się, że Pasja nie szuka wymówek – ma w sobie moc, która sprawia, iż zrobi się wszystko, by ją realizować !

    Aniela Muszalska i Bogna PS

  9. Muszę, no muszę to napisać, bo już się zdenerwowałam! 😉 Informuje oficjalnie, że posiadam więcej ciuchów, a nie tylko jedną koszulę w fioletową kratkę. To po prostu ulubiony strój ogrodniczo-rowerowy i stąd jego powtarzalność. Niedowiarkom mogę przesłać zdjęcie szafy na priv 🙂

    • Małgorzata Harasim pisze:

      hahaha 🙂
      Mogła Pani napisać że to specjalnie do zdjęć, bo w fioletowym Pani do twarzy 🙂

      • Fioletowy to mój ulubiony kolor i chyba już znak rozpoznawczy 😉 Mam całe mnóstwo rzeczy (i ubrań) we wszystkich odcieniach tego koloru. Jednym zdaniem: jak coś jest fioletowe, to musi być Wilczyńskiej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close